niedziela, 9 grudnia 2012

Rozdział 8

Zanim dodam następny rozdział chciałabym bardzo podziękować za ponad 100 wejść jednego dnia! Mam nadzieje że podoba się. Rozdział 8 jest strasznie długi więc następny dodam w środę :) Miłego czytania i czekam na komentarze :)
_____________________________________________________

Rozdział 8
W drodze do sklepu Dagmara przez cały czas mówiła. Była  pod ekscytowana środowym wyjściem. Chciała wyglądać nieziemsko. Trochę ją rozumiałam. Jak ona tak mówiła zastanawiałam się co czuje teraz Olek, co będzie sam robił w walentynki. Muszę się z nim spotkać i wszystko na spokojnie wyjaśnić. Moje rozmyślenia przerwał dźwięk komórki. Dostałam sms-a.
-Od kogo?- spytała zerkając na wyświetlać komórki.
-Powiem ci szczerze, że tak naprawdę nie wiem od kogo.- odparłam, opowiedziałam jej całą historie i pokazałam sms-y.
-Ale ty masz fajnie. Masz Antka i pana W.
Napisał: Pamiętaj środa to bardzo ważny dzień!- przeczytałam i zaczęłam się zastanawiać kto tak do mnie pisze.
-Zakochał się- powiedziała i skierowała mnie w stronę sklepu. Wyciągnęła z półki sukienkę w kwiatki
-O tej porze roku?- odparłam zdziwiona widząc cieniutką tkaninę
-Masz rację. Jest ładna, ale za zimno jeszcze na takie letnie sukienki- powiedziała i wyciągnęła z sklepowej półki jedną parę czerwonych, a drugą parę zielonych spodni.- Podobają ci się?
-Tak. Może ja wezmę te czerwone a ty zielone?- spytałam i wyrwałam jej z ręki moje spodnie- Lecimy do przebieralni.
Spodnie na mnie i na Dagmarę pasowały jak żadne inne, a ciepłe kolory ożywią trochę nasze ubrania tej zimy. Postanowiłyśmy je kupić a do tego także dwie bluzki.
-Szkoda, że nie było z nami Ewki. Przez to że spędziła tyle czasu w szpitalu z Jackiem ma mnóstwo zaległości.
-No tak, ale nasza Ewka to mądra dziewczyna i da sobie radę.
-A zapomniałam ci powiedzieć, że Ewka i Jacek też z nami idą w środę.
-Okej. Będzie śmiesznie- powiedziałam wychodząc ze sklepu.
Po zakupach poszłyśmy na pizze. Jak zawsze zamówiłyśmy hawajską z dzbankiem coca- coli. Rozmawiało nam się dobrze do czasu aż zobaczyłam Olka z Agnieszką trzymających się za rękę po drugiej stronie centrum handlowego. Coś we mnie się wzburzyło. Poczułam się bardzo źle. Jak najszybciej odwróciłam głowę w innym kierunku. Zauważyła to Daga.
-Hej! Co się stało?- spytała się.
-Nie nic. Chyba mi się coś zdawało.
-Okej.- zamyśliła się. Miałam wrażenie, że widziała to co mnie tak bardzo wzburzyło. Pewnie nie chciała ze mną rozmawiać dla mojego dobra. A ja właśnie chciałam o tej całej sytuacji porozmawiać.- No to jak ci się układa z Antkiem?
-No wiesz jak w każdy związku. Czasem się kłócimy ale mamy więcej chwil gdzie się świetnie bawimy.
-Kochasz go?- spytała, a mnie zamurowało. Przecież związek polega na wzajemnej miłości do siebie, ale ja nadal nie byłam pewna swoich uczuć.
-No wiesz. Jestem z nim to raczej go kocham.
-Raczej?- zdziwiła się- Jak można kogoś raczej kochać? Co się dzieje?
-Nic się nie dzieje. Naprawdę.
-Dobra nie chcesz to nie mów. Zbierajmy się. Może kiedyś mi powiesz jak bardziej mi zaufasz.
-To nie tak że Ci nie ufam, ale ja po prostu chyba do końca nie wiem co czuje. Masz rację zbierajmy się. Robi się już ciemno, a rodzice nie lubią jak wracam po zmierzchu.
W drodze do domu było mi strasznie głupio że tak skończyła się moja rozmowa z Dagą. Nie wiedziałam czy coś powiedzieć, więc całą drogę milczałyśmy. Czułam ze jest trochę na mnie zła. Dopiero koło jej domu powiedziałam:
-Dagmara przepraszam Cię. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką i nie wiem jak bez ciebie żyć. Ja ci ufam tylko sama się w tym wszystkim pogubiłam.
-Rozumiem Cię. Ale mogłaś mi o tym powiedzieć. Razem byśmy sobie poradziły z tym twoim rozdwojeniem. Na początek  spróbuj się pogodzić z Olkiem.
-Chce to zrobić. Przejdę się dzisiaj do niego i spróbuje. Dziękuje Ci za wszystko. Do jutro.
-Pa i napisz jak ci poszło.
-Jasne, od razu napisze jak od niego wyjdę.
Jak powiedziałam i obiecałam poszłam do domu Olka. Zadzwoniłam dzwonkiem. Oczekiwanie na odzew dzwonka strasznie się dłużyło. Bałam się że zobaczył, że to ja i mnie nie wpuści.
-Halo- odezwałam się jego mama po drugiej stronie w domofonie.
-Dobry wieczór, tu Blanka czy zastałam Olka?- zapytałam i furtka się otworzyła.
Dobry wieczór kochanie, dawno nie widziałam Cię tutaj. Olek jest w pokoju- powiedziała jego mama a ja poszłam w stronę jego pokoju. Zapukałam. Usłyszałam krzyki, jakby się ktoś kłócił. Drzwi się otworzyły ale zamiast Olka stanęła w nich Agnieszka. Była zapłakana.
-Obiecałeś mi coś i nawet tego nie potrafisz zrobić!!- powiedziała i wybiegła z domu jak burza.
-O cześć Blanka, co ty tutaj robisz?- spytał Olek, a jego głosie czułam smutek i złość
-Przyszłam z tobą porozmawiać. Ale chyba nie w porę.
-Nie zostań też chciałem z tobą porozmawiać.
Usiadłam na kanapie i zapadła niezręczna cisza. Chciałam ją przerwać, ale wyprzedził mnie Olek
-Blanka posłuchaj to co przed chwilą widziałaś pewnie Cię trochę zaskoczyło. Dawno nie rozmawialiśmy i pewnie nie wiesz że jestem z Agnieszką, albo byłem.
-O co się pokłóciliście?- spytałam bo byłam tego bardzo ciekawa. Zabolało mnie też, że Olek spotykał się z moim największym wrogiem.
-O ciebie-powiedział a mnie zamurowało
-Jak to o mnie?- prawie krzyknęłam
-I właśnie o tym chciałem z tobą porozmawiać. Jak dowiedziałem się ze jesteś z Antkiem byłem wściekły ale nie dlatego że mi o tym nie powiedziałaś tylko dlatego że jestem dla mnie kimś więcej niż przyjaciółką.
-Ale…- zaczęłam mówić
-Poczekaj nie przerywaj mi. No więc jak się o tym dowiedziałem byłem wściekły i chciałem ci zrobić na złość, więc uknuliśmy taki plan z Agnieszką że będziemy udawać że jesteśmy razem. Ale ja tak dłużej nie mogłem i właśnie przed chwilą jej o tym powiedziałem a ona się na mnie wściekła bo chciała się na tobie zemścić. Nie chciałem tego ale zazdrość potrafi zamotać w głowie.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć, czułam się zdradzona i upokorzona. Wstałam wyszłam z jego pokoju jak w transie. Skierowałam się w stronę wyjścia z budynku.
-Kochanie co się dzieje?- spytała jego mama
-Nic takiego po prostu się spieszę. Do widzenia- odpowiedziałam i wyszłam jak najszybciej bo łzy zaczęły mi spływać po policzkach. Jak on mógł mi to zrobić?
-Blanka poczekaj!- usłyszałam jego głos i zaczęłam iść jeszcze szybciej- Poczekaj.- dogonił mnie. -Musiałem ci to powiedzieć czułem, że muszę.
-Jak mogłeś mi to zrobić? Nie odzywaj się do mnie!- krzyknęłam na całą ulice- Jesteś… jesteś
- No jaki jestem? Ja cię po prostu kocham!- krzyknął jeszcze głośniej niż ja wcześniej. Podniósł moją głowę i pocałował
-Nie! Ja jestem z Antkiem. Zostaw mnie.- powiedziałam i zaczęłam biec by uciec jak najdalej  stamtąd. Słyszałam jak krzyczy poczekaj ale to już mnie nie obchodziło, chciałam jak najszybciej pójść do domu i wypłakać się w poduszkę
Weszłam do domu który był pusty. Ucieszyłam się z tego bo nie chciałam żadnego pocieszania. Usiadłam na łóżku i w tym momencie zadzwonił telefon. To była Dagmara.
-Halo- powiedziałam do telefonu a w oczach miałam łzy
-Hej Blanka- powiedziała- I co rozmawiałaś z Olkiem
-Tak- odpowiedziałam i zaczęłam płakać
-Ej co się stało? Poczekaj zaraz u ciebie będę to mi wszystko opowiesz.
Dagmara zjawiła się u mnie 10 minut później, opowiedziałam jej wszystko. Nic nie odpowiedziała tylko mnie mocno przytuliła. Potrzebowałam tego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz