______________________________________________________________________
Rozdział 3
Następnego dnia rano Dagmara napisała do mnie
sms’a z proźbą, żebym do niej wpadła. Pomyślałam, że coś się stało. Ubierając się do wyjścia dostałam
następnego sms’a. Myślałam, że coś się stało u Dagi, ale ten numer był dla mnie
nie znany. W treści sms’a było napisane:
-Cześć. Twoje blond włosy są
jak złoto. W.
Trochę się przestraszyłam,
ale też zarumieniłam.
-Dziękuje. Kim jesteś?-
odpisałam
-W.-odpisał
W drodze do Dagi zastanawiałam
się kto to jest. Może to Antek z 3d, albo Damian z 3a. Może to osoba wogule nie z mojej szkoły? Na to pytanie nie umiałam
sobie odpowiedzieć.
W drodze do Dagmary spotkałam
Olka
-Hej mała. Gdzie idziesz?
-Do Dagi. A ty?
-Idę do Wojtka na urodziny.
-Jednak wyprawia?
-Tak. Powiedział, że Jacek
nie ma nic przeciwko, nawet mu kazał wyprawić te urodziny. Może potem
wpadniecie do nas?
- Wątpię. A jak się czuje
Jacek?
-Jak chcesz. Coraz lepiej.
Ewka cały czas przy nim jest. Na razie.
-Papa
Po tej krótkiej rozmowie
czułam się lekko i taka szczęśliwa.
Pomyślałam, że może się zakochałam, ale potem od razu przyszła mi do głowy
myśl, że na pewno mu się nie podobam, więc skończyłam rozmyślanie i marzenie.
-Cześć Blanka- powiedziała
Daga gdy otworzyła mi drzwi.- Mam dla ciebie niespodziankę. Idziemy na imprezę
do Wojtka. Co ty na to?
Zaczęłam się śmiać- Dostała
dzisiaj taką propozycję, ale odmówiłam- powiedziałam
-Serio? A od kogo?
-Od Olka.-powiedziałam i od
razu dodałam, aby nie drążyła tematu- Ale ja nie mam w co się ubrać.
-Nie martw się o to. Coś
znajdziemy w szafie mojej siostry.
Daga ma od siebie o 2 lata
straszą siostrę Weronikę, ale i tak mieścimy się w jej rzeczy. Znalazłyśmy
ciekawe ubrania. Dagmara ubrała zielone spodnie i top, a ja szorty i bluzkę z
krótkim rękawkiem.
Poszłyśmy się umalować i
uczesać. Byłyśmy gotowe do wyjścia, gdy dostałam sms’a:
- Ładnie dzisiaj wyglądasz.
Może się spotkamy na imprezie. W.
Pomyślałam, że mój ten pan W.
dowiedział się od Olka że tam mogę być.
-Coś się stało?- spytała się
Daga
-Nie nic. To tylko mama.
Napisała, że najpóźniej mam być o pierwszej rano.- powiedziałam. Nie chciałam
jej jeszcze o tym mówić. Nie teraz.
Koło domu Wojtka czułam się
dziwnie. Przypomniało mi się wszystko jak byłam z Jackiem. Ten dom, to podwórko
gdzie przesiedzieliśmy razem całe lato.
-Daga ja nie mogę.
Przepraszam.
-Co się stało?- spytała i
podeszła do mnie.-Już wiem, wszystko ci się przypomniało. Zapomnij choć trochę
o tym. Przecież Jacka tu nie ma.
-Może masz racje. Idziemy się
świetnie bawić.
Gdy
weszłyśmy do domu, poczułam się już trochę lepiej, bo zobaczyłam w tłumie
Olka. Na imprezie byli chyba wszyscy
ludzie drugich i trzecich klas. Niektórych znałam dobrze niektórych z widzenia.
Czułam, że to będzie wspaniała impreza. Podeszłam do Olka.
-Hej-krzyknęłam,
tak żeby mnie usłyszał
-Hej mała-
powiedział i uśmiechnął się na swój słodki sposób- Powiedziałaś, że nie przyjdziesz.- nie był za
bardzo zdziwiony, że się pojawiłam.
-Zmieniłam
plany- powiedziałam i zaczęłam chichotać
Zaczął się
wolny kawałek. Pomyślałam, że jak zwykle będę podpierać ścianę. Już szłam w
stronę kuchni, kiedy ktoś mnie zaczepił.
-Hej
zatańczysz?- powiedział Antek
-Hej. Jasne
czemu nie.- powiedziałam i powędrowałam w stronę parkietu. Po drodze spojrzałam
jeszcze na Olka. Rozmawiał z Wojtkiem pewnie o grach komputerowych. Pomyślałam,
że chłopakiem którego obchodzą gry to jeszcze dziecko. Antek był zupełnie inny.
Był miły, sympatyczny no i gry już go nie obchodzą. Jest starszy ode mnie o
rok. No i oczywiście jest przystojny. A pan W. Może to on?
-Antek?-
spytałam choć nie wiedziałam czy to dobry pomysł- Czy dzisiaj może widziałeś
mnie gdzieś?
-Nie
bynajmniej nie przypominam sobie.
-Aha.-
trochę posmutniałam.
-Hej? Co się
stało? Powiedziałem coś nie tak?
-Nie wszystko
w porządku- uśmiechnęłam się nie pewnie
-Ładnie
dzisiaj wyglądasz- powiedział, a ,mnie zamurowało. To samo zdanie dostałam
dzisiaj sms’em.
Skończyła
się piosenka i podziękowałam za taniec. Chciałam poszukać mojej przyjaciółki
i jak najszybciej jej o tym wszystkim
powiedzieć. Zobaczyłam ją razem z Maćkiem więc postanowiłam, że nie będę im
przeszkadzać. W końcu może zacznie im się układać. Poszłam do łazienki, gdzie
spotkałam Agnieszkę.
-Hej Blana-
powiedziała, a ja czułam, że coś się szykuje- Widziałam, że tańczyłaś wolnego z
Antkiem. Radzę ci na niego uważać.
-A to niby
dlaczego?- odpowiedziałam
-Słyszałam
od Anety, że jak razem byli to on ją strasznie bił i wyzywał.
-Mam ci
wierzyć?- spytałam się choć wiedziałam, że nie.
-Jak nie chcesz
to nie. Ja cię tylko ostrzegam.
Nie znałam
żadnej Anety, ale to mnie w tym momencie nie obchodziło, byłam strasznie
wściekła, bo Agnieszka jak zwykle chciała mnie zdenerwować. To jej się udało.
Żeby mówić takie straszne rzeczy o tak miłym człowieku. W głowie się nie mieści.
Po tej
rozmowie poczułam się strasznie samotnie. Chciałam jak najszybciej wrócić do
domu. Wyszłam z łazienki i zaczęła się kierować w stronę drzwi, kiedy Olek
złapał mnie za rękę
-Już
idziesz? Coś się stało?- spytał
- Chce iść
już do domu.
-Jak to? Jest
dopiero 22.
-Nie mam
ochoty na zabawę.
-Chyba nie
zamierzasz sama iść do domu. Ktoś po ciebie przyjedzie?- spytał
-Nie, to nie
daleko.
-Ale ta
droga jest niebezpieczna. Poczekaj odprowadzę cię.
-Nie musisz.
Nie chce ci psuć imprezy.
-I tak już
miałem wyjść.
-Na pewno?-
spytałam nie dowierzając mu
-Tak,
poczekaj moment pójdę się pożegnać z Wojtkiem.-powiedział to zanim cokolwiek
zdążyłam zaprzeczyć. Poczuła się trochę głupio, że go tak wyciągam z imprezy,
ale z drugiej strony sam to zaproponował. Pomyślałam co mi szkodzi. Chociaż nie
będę się bała w drodze do domu.
W czasie
drogi jak zawsze się wygłupialiśmy i rozmawialiśmy o wszystkim. Jak byśmy się
znali z 50 lat, a znamy się zaledwie 3. Wydaje mi się, że tak zachowują się
prawdziwi przyjaciele. Ale czy można mieć przyjaciela chłopaka? Wiele dziewczyn
uważa, że nie, ponieważ jedno z nich czuje do drugiego coś więcej niż przyjaźń.
Może ja tak mam. Nie mam pojęcia. W drodze zaczęliśmy poważna rozmowę.
-Co się
stało?
- Nic
takiego. Zdenerwowałam się na Agę. Zawsze próbuje mi popsuć jak coś zacznie się
układać.
-Nie
przejmuj się nią. Ona taka jest i nic na to nie poradzisz.
- Wiem, więc
dlatego wyszłam żeby na nią nie patrzeć.
Dotarliśmy
do mojego domu.
- Okej. To
dobranoc.- powiedział i ruszył w stronę domu.
- Poczekaj-
Krzyknęłam i podbiegłam do niego.- Dziękuje i przepraszam, że cię wyrwałam z
imprezy.
- Nie ma za
co. Dobranoc.- powiedział i poszedł
Ten dzień
był niesamowity. Poznała lepiej Antka i trochę zbliżyła się do Olka