czwartek, 29 listopada 2012

Rozdział 3

Postanowiłam, że będę dodawać następne rozdziały :) Teraz czas na 3 :) Miłego czytania. Oczywiście czekam na wasze opinie :)
______________________________________________________________________


Rozdział 3
 Następnego dnia rano Dagmara napisała do mnie sms’a z proźbą, żebym do niej wpadła. Pomyślałam, że coś się  stało. Ubierając się do wyjścia dostałam następnego sms’a. Myślałam, że coś się stało u Dagi, ale ten numer był dla mnie nie znany. W treści sms’a było napisane:
-Cześć. Twoje blond włosy są jak złoto. W.
Trochę się przestraszyłam, ale też zarumieniłam.
-Dziękuje. Kim jesteś?- odpisałam
-W.-odpisał
W drodze do Dagi zastanawiałam się kto to jest. Może to Antek z 3d, albo Damian z 3a. Może to osoba wogule  nie z mojej szkoły? Na to pytanie nie umiałam sobie odpowiedzieć.
W drodze do Dagmary spotkałam Olka
-Hej mała. Gdzie idziesz?
-Do Dagi. A ty?
-Idę do Wojtka na urodziny.
-Jednak wyprawia?
-Tak. Powiedział, że Jacek nie ma nic przeciwko, nawet mu kazał wyprawić te urodziny. Może potem wpadniecie do nas?
- Wątpię. A jak się czuje Jacek?
-Jak chcesz. Coraz lepiej. Ewka cały czas przy nim jest. Na razie.
-Papa
Po tej krótkiej rozmowie czułam się  lekko i taka szczęśliwa. Pomyślałam, że może się zakochałam, ale potem od razu przyszła mi do głowy myśl, że na pewno mu się nie podobam, więc skończyłam rozmyślanie i marzenie.
-Cześć Blanka- powiedziała Daga gdy otworzyła mi drzwi.- Mam dla ciebie niespodziankę. Idziemy na imprezę do Wojtka. Co ty na to?
Zaczęłam się śmiać- Dostała dzisiaj taką propozycję, ale odmówiłam- powiedziałam
-Serio? A od kogo?
-Od Olka.-powiedziałam i od razu dodałam, aby nie drążyła tematu- Ale ja nie mam w co się ubrać.
-Nie martw się o to. Coś znajdziemy w szafie mojej siostry.
Daga ma od siebie o 2 lata straszą siostrę Weronikę, ale i tak mieścimy się w jej rzeczy. Znalazłyśmy ciekawe ubrania. Dagmara ubrała zielone spodnie i top, a ja szorty i bluzkę z krótkim rękawkiem.
Poszłyśmy się umalować i uczesać. Byłyśmy gotowe do wyjścia, gdy dostałam sms’a:
- Ładnie dzisiaj wyglądasz. Może się spotkamy na imprezie. W.
Pomyślałam, że mój ten pan W. dowiedział się od Olka że tam mogę być.
-Coś się stało?- spytała się Daga
-Nie nic. To tylko mama. Napisała, że najpóźniej mam być o pierwszej rano.- powiedziałam. Nie chciałam jej jeszcze o tym mówić. Nie teraz.
Koło domu Wojtka czułam się dziwnie. Przypomniało mi się wszystko jak byłam z Jackiem. Ten dom, to podwórko gdzie przesiedzieliśmy razem całe lato.
-Daga ja nie mogę. Przepraszam.
-Co się stało?- spytała i podeszła do mnie.-Już wiem, wszystko ci się przypomniało. Zapomnij choć trochę o tym. Przecież Jacka tu nie ma.
-Może masz racje. Idziemy się świetnie bawić.
Gdy weszłyśmy do domu, poczułam się już trochę lepiej, bo zobaczyłam w tłumie Olka.  Na imprezie byli chyba wszyscy ludzie drugich i trzecich klas. Niektórych znałam dobrze niektórych z widzenia. Czułam, że to będzie wspaniała impreza. Podeszłam do Olka.
-Hej-krzyknęłam, tak żeby mnie usłyszał
-Hej mała- powiedział i uśmiechnął się na swój słodki sposób-  Powiedziałaś, że nie przyjdziesz.- nie był za bardzo zdziwiony, że się pojawiłam.
-Zmieniłam plany- powiedziałam i zaczęłam chichotać
Zaczął się wolny kawałek. Pomyślałam, że jak zwykle będę podpierać ścianę. Już szłam w stronę kuchni, kiedy ktoś mnie zaczepił.
-Hej zatańczysz?- powiedział Antek
-Hej. Jasne czemu nie.- powiedziałam i powędrowałam w stronę parkietu. Po drodze spojrzałam jeszcze na Olka. Rozmawiał z Wojtkiem pewnie o grach komputerowych. Pomyślałam, że chłopakiem którego obchodzą gry to jeszcze dziecko. Antek był zupełnie inny. Był miły, sympatyczny no i gry już go nie obchodzą. Jest starszy ode mnie o rok. No i oczywiście jest przystojny. A pan W. Może to on?
-Antek?- spytałam choć nie wiedziałam czy to dobry pomysł- Czy dzisiaj może widziałeś mnie gdzieś?
-Nie bynajmniej nie przypominam sobie.
-Aha.- trochę posmutniałam.
-Hej? Co się stało? Powiedziałem coś nie tak?
-Nie wszystko w porządku- uśmiechnęłam się nie pewnie
-Ładnie dzisiaj wyglądasz- powiedział, a ,mnie zamurowało. To samo zdanie dostałam dzisiaj sms’em.
Skończyła się piosenka i podziękowałam za taniec. Chciałam poszukać mojej przyjaciółki i  jak najszybciej jej o tym wszystkim powiedzieć. Zobaczyłam ją razem z Maćkiem więc postanowiłam, że nie będę im przeszkadzać. W końcu może zacznie im się układać. Poszłam do łazienki, gdzie spotkałam Agnieszkę.
-Hej Blana- powiedziała, a ja czułam, że coś się szykuje- Widziałam, że tańczyłaś wolnego z Antkiem. Radzę ci na niego uważać.
-A to niby dlaczego?- odpowiedziałam
-Słyszałam od Anety, że jak razem byli to on ją strasznie bił i wyzywał.
-Mam ci wierzyć?- spytałam się choć wiedziałam, że nie.
-Jak nie chcesz to nie. Ja cię tylko ostrzegam.
Nie znałam żadnej Anety, ale to mnie w tym momencie nie obchodziło, byłam strasznie wściekła, bo Agnieszka jak zwykle chciała mnie zdenerwować. To jej się udało. Żeby mówić takie straszne rzeczy o tak miłym człowieku. W głowie się nie mieści.
Po tej rozmowie poczułam się strasznie samotnie. Chciałam jak najszybciej wrócić do domu. Wyszłam z łazienki i zaczęła się kierować w stronę drzwi, kiedy Olek złapał mnie za rękę
-Już idziesz? Coś się stało?- spytał
- Chce iść już do domu.
-Jak to? Jest dopiero 22.
-Nie mam ochoty na zabawę.
-Chyba nie zamierzasz sama iść do domu. Ktoś po ciebie przyjedzie?- spytał
-Nie, to nie daleko.
-Ale ta droga jest niebezpieczna. Poczekaj odprowadzę cię.
-Nie musisz. Nie chce ci psuć imprezy.
-I tak już miałem wyjść.
-Na pewno?- spytałam nie dowierzając mu
-Tak, poczekaj moment pójdę się pożegnać z Wojtkiem.-powiedział to zanim cokolwiek zdążyłam zaprzeczyć. Poczuła się trochę głupio, że go tak wyciągam z imprezy, ale z drugiej strony sam to zaproponował. Pomyślałam co mi szkodzi. Chociaż nie będę się bała w drodze do domu.
W czasie drogi jak zawsze się wygłupialiśmy i rozmawialiśmy o wszystkim. Jak byśmy się znali z 50 lat, a znamy się zaledwie 3. Wydaje mi się, że tak zachowują się prawdziwi przyjaciele. Ale czy można mieć przyjaciela chłopaka? Wiele dziewczyn uważa, że nie, ponieważ jedno z nich czuje do drugiego coś więcej niż przyjaźń. Może ja tak mam. Nie mam pojęcia. W drodze zaczęliśmy poważna rozmowę.
-Co się stało?
- Nic takiego. Zdenerwowałam się na Agę. Zawsze próbuje mi popsuć jak coś zacznie się układać.
-Nie przejmuj się nią. Ona taka jest i nic na to nie poradzisz.
- Wiem, więc dlatego wyszłam żeby na nią nie patrzeć.
Dotarliśmy do mojego domu.
- Okej. To dobranoc.- powiedział i ruszył w stronę domu.
- Poczekaj- Krzyknęłam i podbiegłam do niego.- Dziękuje i przepraszam, że cię wyrwałam z imprezy.
- Nie ma za co. Dobranoc.- powiedział i poszedł
Ten dzień był niesamowity. Poznała lepiej Antka i trochę zbliżyła się do Olka

wtorek, 27 listopada 2012

Na początek+ 1 i 2 rozdział

Witajcie :) Pewnie większość mnie zna z takiej strony jak Jaram się tobą jak Dumbledore Feniksem czy grupy na naszej klasie :). Kiedyś bardzo dawno wspominałam na tych stronach,że piszę książkę. Mówiłam także że może kiedyś ją opublikuje. No i stało się. Czas pokazać światu moje wypociny(których jeszcze nie skończyłam) i bardzo czekam na waszą opinie, bo ona jest dla mnie najważniejsza :)
Czas opowiedzieć trochę o tej książce:
Książka nosi tytuł Miłość w 3D. Dla wielu skrót 3D kojarzy się z trójwymiarem. Po części trochę o to chodziło, ale po drugiej części to po prostu znaczy- Miłość trzech dziewczyn.
Książka jak na razie liczy 65 stron, ale akcja się rozwija.
Główną bohaterką jest Blanka. To zwykła nastolatka z problemami. Czasami drobnymi, ale czasami bardzo poważnymi. Mam dwie przyjaciółki- Ewę i Dagmarę. Całą trójką przeżywają przygody jakie innym się nie śniło. Miłości, zdrady,chwile smutku jak i radości.
Uwaga!- Imiona są przypadkowe! Jeśli kogoś kogo znam uzna, że to o nim to bardzo przepraszam, ale naprawdę pisząc to nie miałam nikogo na myśli :)
Jeśli chcielibyście poczytać Blance i jej przyjaciółkach zapraszam do przeczytania dwóch pierwszych rozdziałów (potem akcja o wiele bardziej się rozkręca!!) Jeśli one się spodobają to będę wstawiała co tydzień nowy rozdział. Życzę miłego czytania i zapraszam do komentowania (bardzo czekam na opinie).
___________________________________________

Rozdział 1
-No to seans dzisiaj u ciebie Daga?- Spytałam się, choć już dobrze znałam odpowiedz, bo umawiałyśmy się na to od tygodnia.
-Jasne, nie ma sprawy.- Odpowiedziała trochę niepewnie
-Dobra to u ciebie około 20?-dopytywała się jeszcze Ewka
-Okej. Papa
-Pa- krzyknęłyśmy razem i  zaczęłyśmy się kierować w stronę mojego domu, ponieważ Ewka chciała ode mnie pożyczyć sukienkę na jutrzejszy wieczór.
-Blanka, strasznie się denerwuje tym jutrzejszym spotkaniem
-Nie denerwuj się, rozumiem, że to wasza pierwsza randka, ale nie ma się, co bać
Ewka to osoba zwariowana i pełna energii, ale chyba już rok czekała, żeby się umówić z Jackiem, ale nie mogli się zgrać, albo ona nie chciała albo on. Jacek to taki klasowy łobuz. Cieszę się, że w końcu im się układa
-A może to jest jedna szansa na milion?
-Nie wiesz w takie bzdury, co ci naopowiadała Aga, jest po prostu zła, bo Jacek wybrał ciebie, a nie ją.
-Dobra trzeba się zbierać, bo już prawie 20 i Daga na nas czeka.
-Okej, ale musimy z nią porozmawiać o Maćku, bo dłużej tak nie może być.
Nie odpowiedziałam jej na to nic. Zaczęłam się zastanawiać, co tak naprawdę jest pomiędzy Dagą a Maćkiem. Jak wiem piszą do siebie prawie cały czas, ale oboje nigdy nie byli w żadnym związku i chyba nie wiedzą jak się za to zabrać. Chciałam razem z Ewką im jakoś pomóc, ale Daga nas uprzedziła i nie wiemy, co mamy robić.
-Blanka??
-Tak?
-Pytałam się, co u ciebie i Olka?
- A co ma być? My się tylko przyjaźnimy.
Ewka już chciała coś powiedzieć, ale na szczęście doszłyśmy do domu Dagmary.
-Cześć dziewczyny. Wchodźcie. Zapraszam.
-Skończymy tę rozmowę. Nie daruje ci jej.- Odparła Ewka po cichu tak, żebym usłyszała, a Daga nie.
Dom Dagmary, był przestrony i bardzo oświetlony.  Przy wejściu miała kuchnie, a naprzeciwko salon. Przywitałyśmy się z jej rodzicami i pobiegłyśmy na górę do jej pokoju. Pokój Dagi nie był ani mały ani duży. Można powiedzieć, że w sam raz. Na środku miała wielki materac, pewnie po to żebyśmy miały gdzie spać. Na materacu leżało dużo poduszek, a obok materaca telewizor z odtwarzaczem DVD oraz chusteczki gdybyśmy płakały
-Dobra, jaki film oglądamy?- Spytałam
- No nie wiem. Mam Szkołę Uczuć, Zmierzch…
-Szkoła uczuć!!- Krzyknęłam  razem z Ewką.
Choć znamy ten film na pamięć mogłybyśmy go oglądać na okrągło. Film opowiada o dziewczynie, która jest chora na białaczkę i poznaje chłopaka(łobuza) on dzięki tej dziewczynie się zmienia, a ona po przeżyciu wielkiej miłości umiera na białaczkę. Bardzo wzruszający film.
Rozdział 2
Obudziłam się  i zauważyłam, że telewizor nadal jest włączony. Musiałyśmy usnąć w czasie filmu. Spostrzegłam, że dziewczyny jeszcze śpią, więc zeszłam na dół zrobić sobie, chociaż kawałek chleba, bo była bardzo głodna.
-Dzień dobry- powiedziałam do rodziców Dagi
-Dzień dobry. Jak film?- Spytała mama Dagi
-Bardzo ciekawy. Która jest godzina?- Spytałam, bo o 10 umówiłam się z Olkiem na gadu.
-Jest 10: 09- powiedział tata Dagi swoim bardzo głębokim głosem.
Bardzo lubiłam rodziców Dagmary i czułam, że oni mnie też. Nigdy nie słyszałam od Dagmary, żeby się na mnie skarżyli czy coś podobnego. Czułam się w tym domu prawie jak w swoim własnym.
-Bardzo dziękuje.- Odpowiedziałam i pobiegłam szybko, ale po cichu na górę.
-Hej Blanka-powiedziałam cicho Ewka
-Hej-odpowiedziałam i zaczęłam szukać telefonu, aby wejść na gadu.
-Cicho, bo obudzisz Dagę. Wczoraj do późna pisała z Maćkiem.
-Znowu. Musimy coś z tym zrobić.
-Też tak uważam. Dobra idę do łazienki.
Po wyjściu Ewki zalogowałam się na gadu gadu. Nie chciałam, aby wiedziała, że z nim pisze. Od razu zaczęła by, że do siebie nie pasujemy i wogule. Ja się z im tylko przyjaźnie. Chyba. Może chce sama przekonać się do czegoś nieprawdziwego? Wiem tylko tyle że jest ode mnie młodszy, a to tak trochę głupio chodzić z pierwszo klasistą. Ludzie od razu zaczęli by gadać i śmiać się. Pierwszy jak zawsze napisał Olek. Pisaliśmy jak zwykle o wszystkim i o niczym. O szkole o innych ludziach, ale nigdy nie pisaliśmy o nas. Kiedyś jak się go spytałam kim dla niego jest odpisał, że przyjaciółką. Z jednej strony trochę to zabolało, a z drugiej się ucieszyłam.
-No, no widzę, że znowu z nim piszesz.- odparła Daga- Nie ładnie Ewka będzie wściekła
Podskoczyłam prawie do sufitu i pisnęłam
-Nie wolno tak straszyć ludzi!- krzyknęłam i zaczęłyśmy się śmiać
-Co wam tak śmiesznie?- zapytałam Ewka wchodząc do pokoju z ręcznikiem na głowie-Wzięłam prysznic mam nadzieje Daga, że nie masz nic przeciwko. Nie mogłam się ciebie spytać, bo spałaś a nie chciałam tracić czasu bo za półtorej godziny mam spotkanie z Jackiem
-Jasne nie ma sprawy.
-Dobra trzeba cię przyszykować. To twój wielki dzień.- odparłam szybko i schowałam telefon do torby- Przymierz tą sukienkę.
Z pomocą Dagmary wcisnęłam Ewkę w sukienkę. Nie było to łatwe, bo ma dwa rozmiary większe ode mnie.  Zrobiłyśmy jej makijaż i uczesałyśmy w pięknego koka.
-Idziemy do Cafe Pianoli.
-To bardzo romantyczne miejsce-powiedziała Daga- Ale to trochę daleko.
-Tak, ale przyjedzie po mnie samochodem. Jego brat będzie prowadził.
-Będziecie mieli szofera?- powiedziałam i zaczęłyśmy chichotać.
-Ewa!!-krzyknęła z dołu mama Dagi- ktoś do ciebie!
-To pewnie on!- powiedziała i zbiega na dół. Pobiegłyśmy za nią.
-Część Ewka- powiedział smutno Wojtek- Musze ci coś powiedzieć.  Jacek miał wypadek. Pozwoliłem mu przejechać się kawałek moim motorem i w pewnym momencie wpadł pod koła samochodu…
-Przestań. Proszę.-powiedziała Ewka ze łzami w oczach- Tylko zawieź mnie do niego.
-Jest w szpitalu i właśnie ma operacje. Jest z nim bardzo źle. Ma zmiażdżoną nogę i jak się okazało w szpitalu ma poważną wadę serca od urodzenia, a takiej operacji może nie przeżyć. Musiałem przyjść ci to powiedzieć. Czułem, że powinnaś wiedzieć.
-Zawieź mnie do szpitala! Natychmiast!- powiedziała, a łzy razem z  tuszem do rzęs zaczęły jej spływać po policzkach. Wojtek podszedł do niej, przytulił ją i też zaczął płakać
- Byłem głupi, że pozwoliłem mu jechać tym motorem. Przepraszam. To co chcesz jednak jechać?
-Tak musze.
W jednej chwili życie naszej trójki zmieniło się. Dopiero po tym jak odjechali ogarnęła mnie panika  i strach. Jacek był mi kiedyś bardzo bliski. Byliśmy razem przez prawie cały rok. Daga o tym wie, ale Ewka nie, bo wtedy jeszcze nie chodziła z nami do klasy. Nie miałam okazji, a później bałam jej się o tym powiedzieć. Nigdy tak naprawdę nie przestałam kochać Jacka. Nigdy nie przestaje się kogoś kochać na 100%. Gdyby się o tym Ewka dowiedziała, znienawidziła by mnie do końca życia. Po jej wyjściu zaczęłam płakać jak głupia. Poszłyśmy  na górę do jej pokoju. Dagmara nigdy nie lubiła Jacka, ale i tak wypuściła chociaż jedną łzę. Emocje robią swoje. Siedziałyśmy w milczeniu chyba przez 15 minut.
-Jak myślisz przeżyje to?- spytałam się aby przerwać tą ciężką ciszę.
-Nie mam pojęcia- odparła smutno Daga
-Będę lecieć- powiedziałam i zaczęłam zbierać swoje rzeczy.
-Jak się czegoś dowiesz daj znać
-Ty też- odparła-papa
-Pa-powiedziałam i wyszłam. W drodze do domu myślałam nad tym wszystkim. Jeszcze rano Ewka denerwowała się tą randką, a potem. Nadal nie mogę w to uwierzyć. Weszłam do domu, rzuciłam się na kanapę w swoim zielonkawym pokoju i włączyłam laptopa. Zalogowałam się na gadu. Zauważyłam, że prawie nikogo nie ma oprócz Olka i tej wrednej Agi. Nie miałam siły rozmawiać z Olkiem, więc zmieniłam status na niewidoczny, ale on i tak zauważył że jestem.
-Hej. Co u ciebie? Dlaczego uciekłaś z gadu jak rozmawialiśmy?
-Hej- napisałam i dalej nie wiedziałam co. Gdy się zastanawiałam napisał:
-Wiesz, może dlaczego Jacek nie odpisuje? Dobijam się do niego od 3 godzin, bo miał mi coś pożyczyć.
Zamurowało mnie. Nie wiedziałam, czy mogę mu napisać prawdę na gg.
-To nie jest rozmowa na gg. Może spotkamy się za 10 minut koło szkoły?- napisałam
-Coś się stało? No dobra za 10 min koło szkoły do zobaczenia.
Nie odpisałam. Wyłączyłam komputer i zaczęła się szykować do wyjścia. Kiedy już ubierałam buty zadzwoniła moja komórka. Pobiegłam szybko na górę. Na wyświetlaczu pojawił się numer Ewki. Odebrałam
-Słucham?
-Heeej- odpowiedział mi zapłakany głos Ewki-Możesz przyjechać do szpitala?
-Jasne. Zaraz będę.-Odłożyła słuchawkę. Bałam się strasznie, ale musiałam się w sobie zebrać i zadzwonić do Olka, że się jednak nie spotkamy.
-Halo?- usłyszałam po drugiej stronę Olka
-Hej tu Blanka. Przepraszam, ale nie możemy się spotkać.-jak to powiedziałam zaczęła płakać. Chyba całe emocje ze mnie spadły.
-Hej? Co się stało?- spytał, a po chwili dodał- Poczekaj zaraz u ciebie będę to mi wszystko powiesz
-Nie- krzyknęłam do słuchawki- Muszę jechać do szpitala.
-To poczekaj poproszę brata zaraz nas tam zawiezie, a w drodze opowiesz mi co się stało.
Zgodziłam się, ponieważ moich rodziców nie było w domu i nie miał by mnie kto zawieść. W drodze opowiedziałam mu wszystko co wiedziałam. Nic nie mówił tylko gdy zaczęłam płakać przytulił mnie do siebie mocno. Gdy dojechaliśmy do szpitalu, powiedział bratu, żeby za nami nie czekał. W sercu czułam niepokój. Na korytarzu zobaczyłam Ewkę, Wojtka, Dagę z Maćkiem oraz rodziców Jacka.
-Co się stało?- spytałam się. Nikt mi nie odpowiedział.
-Co się stało?- krzyknęłam. Wtedy zobaczyłam w rogu holu Patryka przyjaciela Jacka. Usiadł obok Ewki i złapał ją za rękę.
-Operacja się udała.-powiedział lekarz wychodząc z sali operacyjnej-Pacjent jak na razie jest w śpiące i nie wiemy kiedy się obudzi. Bądźmy dobrej myśli.
Kamień spadał mi z serca. Czułam jak po policzku spływają mi łzy szczęścia. Podeszłam do Ewki i przytuliłam ją. Daga zrobiła to samo. Płakałyśmy ze szczęścia.
-Czy mogę go zobaczyć?- spytała się Ewka jak się trochę uspokoiłyśmy
-Jasne, ale tylko jedna osoba-powiedział lekarz
-Idź Ewa, a my się już zbieramy. Wpadne jutro.- powiedziałam
-Ja też- odparła Daga.
Pocałowałyśmy ją w policzek i wyszłyśmy ze szpitala. Było już późno, wiec Olek zadzwonił po brata. Najpierw odwiózł Dagę, potem Maćka. Koło domu Maćka Olek zaproponował, że się przejdziemy. Zgodziłam się, bo nie chciałam tak szybko wracać do domu.
-Blanka czy ciebie coś kiedyś łączyło z Jackiem?
Zaniemówiła, dlaczego zadał takie pytanie. Może jest ciekawy, może chodzi o coś innego?
-Tak byliśmy kiedyś parą. A dlaczego pytasz?
-Tak z ciekawości.
-Okej. Tu mieszkam-pokazałam swój dom i nacisnęłam domofon.
-Blanka?
-Tak?
-Dobranoc.
-Dobranoc-podeszłam i pocałowałam go w policzek
Wchodząc do domu myślałam czy dobrze zrobiłam, że tak się z nim pożegnałam. Moje rozmyślenia przerwała mama.
Gdzie byłaś?- spytała  z swoją wrogą miną
Opowiedziałam jej wszystko. Była o dziwno spokojna. Po długiej rozmowie z mamą poszłam spać. Śnił mi się Olek. Może dlatego, że myślałam o nim przed snem. Zastanawiałam się czy nasza przyjaźń nie wędruje na wyższy poziom. Nie chcę, chyba nie chce, aby tak się stało. Śniło mi się, że jesteśmy razem w kinie i dobrze się bawimy jak przyjaciele, ale w tym śnie ktoś z naszej szkoły nas zauważył i rozesłał plotkę, że jesteśmy razem.



/Dominia <3