piątek, 28 grudnia 2012

Rozdział 16

Proszę oto długo wyczekiwany 16 rozdział. Mam nadzieje że będzie się równie miło czytało jak poprzednie. Nie którym osobom powiedziałam o tym co zdarzy się w przyszłych rozdziałach i ta informacje co przeczytacie za chwilę najbardziej ich wstrząsnęła. Ale chyba w każdej książce musi coś się takiego stać ;)

Dalej czekam na wasze komentarze. Na razie jest 11 czytelniczek. ( prośba do anonimowych aby chociaż podpisywali się, bo wtedy będzie mi łatwiej liczyć liczę czytelników)
Rozdział nie mógł być dłuższy bo nie zgrywały się następne z nim :/

No to pozdrawiam was kochani :*** Dzisiaj z takim dodatkiem ode mnie na koniec. To zadość uczynienie za długie czekanie :) Autorką zdjecia oczywiście jestem ja :)

Nastepny rozdział do końca przerwy świąteczniej na pewno będzie :)
WAŻNE PYTANIE!!:- Myślałam żeby rozdziały dodawać także na fanpage. CO WY NA TO?? PROSZĘ O ODPOWIEDŹ :)
___________________________________________________

Rozdział 16
Zupełnie rano poszłam w to przepiękne miejsce żeby porobić zdjęcia. Wracając usłyszałam rozmowę moich przyjaciół.
-Nie możemy jej tego powiedzieć bo jak się dowie to się załamie- powiedziała Ewka
Wszyscy tam przytaknęli. Poszłam do pokoju i zaczęłam się zastanawiać o co chodzi.
Gdy dziewczyny wróciły do pokoju spytałam się wprost o co chodzi.
-Usłyszałam waszą rozmowę. O co chodzi? O czym nie mam wiedzieć?- powiedziałam a je zamurowało. Spojrzały się na siebie. Czułam, że chodzi o coś złego. I nie myliłam się.
-No bo wiesz. Yyy… -ociągała się z odpowiedzią Daga, ale to szybko ucięłam
-No mówcie w końcu!- krzyknęłam
-No bo wiesz, ostatnio zadzwoniła do nas mama Antka i powiedziała, że próbował popełnić samobójstwo ,to przez wasze zerwanie i i i udało mu się.- powiedziała Ewka i szybko dodała- Tylko spokojnie Blanka to nie twoja wina.
To mnie nie pocieszyło. To była moja wina. To ja z nim zerwałam to przeze mnie się zabił. Już miałam łzy w oczach więc postanowiłam wyjść.
-Przepraszam na moment- wyszłam najszybciej jak potrafiłam. Nie wiedziałam gdzie idę. Wybiegłam z domu. W pewnym momencie znalazłam się w tym tajemniczym miejscu który pokazał mi Wojtek. Położyłam się na trawie i zaczęłam na dobre płakać. Jak on to mógł zrobić? Aż tak się załamał? Nie chciałam tego nigdy. I dlaczego mi od razu nie powiedziały?

piątek, 21 grudnia 2012

Rozdział 15

Jak obiecałam dodaje dzisiaj następny rozdział. Nie powiem wam kiedy następny. Chce abyście powiedzieli mi kto przeczytał wszystko od 1 rozdziału do bieżącego. Proszę abyście o tym napisali w komentarzu i abyście napisali swoją opinię na temat całość. Jeśli uznam że jest dość czytelników dodam następny. To do usłyszenia :) pozdrawiam :***
________________________________________________

Rozdział 15
Olek oznajmił mi że wyjeżdża do Anglii i jeszcze nie wie na ile. Czułam się z tym źle. Nie mogłam w to uwierzyć. Pomyślałam, że tracę najlepszego przyjaciela. Pojechałam razem z nim na lotnisko, aby się pożegnać. To nie było dla mnie proste. Przed wejściem do samolotu poprosił mnie o chwilę rozmowy
-Blanka posłuchaj mnie. Nie robie tego tylko dla siebie, ale także dla ciebie.
-Jak to dla mnie?- zapytałam zdziwiona i z lekkim poczuciem winy.
-Widzę jak męczysz się z myślą, że ja cię kocham, a ty mnie nie.
-Ale ja ci nigdy nie powiedziała, że cię nie kocham.
-Ale nie nic nie powiedziałaś a to mówi samo za siebie. Wyjadę i nie wiem czy nadal będę cię kochać, czy poznam kogoś nowego. Ale pamiętaj zawsze będziesz dla mnie ważna choćby nie wiem co się stało- powiedział i pocałował mnie. To nie był zwykły pocałunek, ale nie zaczęła go po nim kochać. Wiedział o tym dobrze i poszedł. Nawet się nie obejrzał. Czułam się źle ale też nie mogłam nic na to poradzić.
***
Pewnego  południa dziewczyny wstąpiły do mnie z ciekawą propozycją.
-Wojtek i jego paczka postanowili jechać nad morze i chcieliby abyśmy tam byli. Mama powiedziała, że nas zawiezie- odparła Ewka, a może bardziej wykrzyczała z ekscytacji.
Pomysł mi się strasznie spodobał. Wyjazd nad morze z przyjaciółmi to jakby spełnienie marzeń. Rodzice się zgodzili choć bardzo nie chętnie. Nie mogłam się doczekać tego miesięcznego wyjazdu. Czekały mnie wspaniałe tygodnie z ludźmi których uwielbiałam.
****
Dzień wyjazdu. Wyjazdu na który czekam prawie tydzień. Z przyjaciółmi. Bez rodziców i zmartwień. Musiałam wstać już o 7 ale nie żałowałam. Miałam tam spędzić połowę wakacji. O 8 mama Ewki miała być już pod moim domem razem z Ewką i Dagą. Jacek i Maciek zabrali się razem z tatą Ewy, Wojtkiem i Damianem przyjacielem Wojtka.
Podróż była za krótka, śmiałyśmy się bez przerwy, a mama Ewy razem z nami. Po przyjeździe babcia Ewy pokazała nam nasz pokój na strychu, bardzo przytulny. Jacek i Maciek są razem w pokoju, a obok nich Wojtek z kolegą.
W czasie jazdy dostałam wiadomość tekstową na telefon od tajemniczego W.- Miłych wakacji.- Z jednej strony to było miłe, a z drugiej przerażające skąd on wiedział że gdzieś wyjeżdżam.
Po rozpakowaniu od razu pobiegłyśmy nad morze, aby się opalać. Słońce, piasek, morze czego chcieć więcej. No może spokoju  bo po jakiś 5 minutach zjawili się już chłopacy moich przyjaciółek i czar prysł
-Idziemy się trochę popluskać w morzu. Idziesz z nami?- spytała się mnie Dagmara
-Nie nie chce i ktoś musi tego przypilnować- powiedziałam i założyłam powrotem słuchawki na uszy.
Poleżałam chwile i usłyszałam kogoś telefon. Podniosłam się i zobaczyłam Wojtka który siedział bokiem do mnie i patrzył na morze. Próbowałam bez szelestnie wyjąć telefon, ale mi się nie udało. Wojtek odwrócił się i uśmiechnął.
-Myślałem, że zasnęłaś i nie chciałem cię budzić- odparł i szybko dodał- Jak tam wrażenia? Morze jest przepiękne prawda?
-Tak jest cudowne-powiedziałam
-Choć coś ci pokaże-powiedział i wstał
-Ale nie mogę. Muszę tu zostać aby  tego pilnować.
-Spokojnie oni już wracają. Bierz swoje rzeczy i choć
-No dobra- powiedziałam. Zebrałam wszystko do torby, pożegnałam się z dziewczynami i poszłam. Nie wiedziałam dokąd mnie prowadzi, ale czułam, że mogę mu zaufać. Kierowaliśmy się w stronę wydm.
-Zamknij oczy- powiedział-I złap mnie za rękę abyś nie spadła.
Zrobiłam co kazał. Poprowadził mnie kawałek obejmując w talii. Stanęliśmy.
-Teraz otwórz oczy- powiedział i odsunął się parę kroków. Zobaczyłam najpiękniejszy widok na ziemi. Słońce odbijające się w tafli morza, plaża jak z romantycznego filmu, wydmy na których rosły drzewa przechylone w specyficzny sposób. Usiadłam na roku skały tak aby nogi wisiały mi w powietrzu. Wyciągnęłam aparat i zaczęłam robić zdjęcia. Czułam, że Wojtek mnie obserwuje. Kiedy skończyłam podeszłam do niego.
-Dziękuje, że mnie tu zabrałeś to bardzo piękne miejsce.
-Nie tak jak ty- powiedział, ale gdy zobaczył moją zdziwioną minę szybko dodał- Wracamy
-Jasne- odparłam. Czy Wojtek może coś do mnie czuć, że to powiedział? Czy to tylko tak po prostu? Bo takiemu facetowi jak Wojtek nie podobałaby się taka myszka jak ja. To nie możliwe.

czwartek, 20 grudnia 2012

Rozdział 14

Jak idą wam przygotowania do świąt? Ja już mam choinkę :D
Nowy rozdział i nowa przygoda :) Następny już jutro :) Miłego czytania i czekam na opinię bo nie wiem czy się wam rozdziały podobają. Jeśli żadna się nie pojawi wstrzymam się z dodawaniem. :***
_____________________________________________________________

Rozdział 14
Wakacje ale zanim one musiałam przebrnąć przez zakończenie roku. A przyznam to było najgorsze jakie przeżyłam. Po całym tym występie mieliśmy się zbierać do klas kiedy usłyszałam Antka głos w mikrofonie
-Poczekajcie- powiedział, a ja wiedziałam, że coś się szykuje- Musze coś powiedzieć. Ostatnio kogoś bardzo skrzywdziłem i żałuje. Blanka proszę wybacz mi.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Drzemała we mnie złość. Wykrzyczałam bym mu wszystko co o nim myślę
- I co myślałeś? Tak po prostu mnie przeprosisz przed całą szkoła i to wystarczy? Zrozum że ja po tym wszystkim nie potrafię ci wybaczyć.
-Ale ja się zmieniłem i…
-Jak ktoś zdradził to znaczy, że źle się czuł z daną osobą.- powiedziałam i uciekłam do łazienki. Nie chciałam z nikim rozmawiać. Po chwili pozbierałam się i wyszłam. Od razu poczułam wzrok innych na sobie, ale się nie przejęłam. Szłam do klasy po swoje świadectwo i to mi wystarczyło. W klasie bez żadnego słowa podeszły do mnie dziewczyny. To są najlepsze przyjaciółki.

wtorek, 18 grudnia 2012

Rozdział 13

Dziękuje za ponad 1000 wyświetleń!! Jestem wdzięczna i mam nadzieje że po przeczytaniu następnych rozdziałów będzie drugie tyle. Uwielbiam w tej książce wątek tych dwóch osób o których zaraz przeczytacie. Wiec co... Miłego czytania. W czwartek następny ;)
_____________________________________________

Rozdział 13
Gimnazjum to ciężki okres dla każdego w życiu. Mnóstwo nauki. Najwięcej pod koniec roku. Dużo zaliczeń i walka o najlepsze stopie. Plus tego wszystkiego to że nie miałam kiedy myśleć o Antku i o tym co się stało. Zbliżały się wakacje i wtedy na pewno nie będę o tym myśleć. 
Dzień przed końcem roku szkolnego zorganizowałyśmy sobie babską imprezę, ale w połowie zagościli u nas trzej chłopacy a dokładniej Wojtek, Jacek no i Maciek. Coraz częściej Wojtek przebywał w naszym towarzystwie. Pewnie się bał o Jacka, aby mu się nic znowu nie stało. Bawiliśmy się świetnie. W pewnym momencie Daga włączyła wolną piosenkę. Porwała od razu Maćka do tańca. Ewka także nie chciała być gorsza i już balowała z Jackiem. Poczułam się niezręcznie i samotnie więc poszłam do kuchni. Ku mojemu zdziwieniu poszedł za mną Wojtek.
-Fajna impreza- powiedział z wyrazie rozbawioną miną co mnie zirytowało.
-Tak, ale nie ma to jak wkręcić się na imprezę- odparłam z uśmieszkiem na twarzy.
-No wiesz my jesteśmy w tym zdolni.
Zaczęliśmy się śmiać. Nawet nie zauważyliśmy kiedy skończyła się jedna wolna piosenka i zaczęła druga.
-Zatańczysz- spytał a ja zdębiałam. To była dla mnie bardzo dziwna sytuacja.
-Czemu nie- odpowiedziałam ale czułam że będę tego żałować. Nie zabrał mnie na parkiet tylko zaczął tańczyć w kuchni. Pewnie nie chciał tak samo jak ja aby sobie tamte parki coś pomyślały.
Tańczyło mi się z nim wspaniale. Był dobrym tancerzem co rzucało się od razu w oczy. Czułam się jak w bajce. Piosenka się skończyła. Podziękował i wyszedł. Usiadłam na krześle zaskoczona tym co się przed chwilą wydarzyło.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Rozdział 12

Rozdział bardzo krótki. Jutro następny :) miłego czytania i czekam na opinię :)
__________________________________________________

Rozdział 12
Dzień po okropnym przyjęciu urodzinowym w szkole aż huczało od plotek na temat tego co się tam wydarzyło. Antek wydzwaniał do mnie co jakiś czas ale ja nadal ignorowałam go odrzucając jego połączenie. Najgorsze było to że chodziliśmy do jednej szkoły. Dziewczyny nie odstępowały mnie na krok w czasie przerw więc wiedziałam że on nie podejdzie. Bolało mnie to strasznie. Każda myśl o nim doprowadzała mnie do łez. Zaledwie dwa dni temu byliśmy razem szczęśliwi i zakochani. Znaczy ja byłam, bo bardzo wtedy wątpiłam w jego uczucia. W czasie ostatniej przerwy dostałam tajemniczy sms.
Trzymaj się. Szybko o nim zapomnisz. W.  P.s. Ładnie dzisiaj wyglądasz.
Znowu zaczęłam zastanawiać kto to może być. Wiem tylko tyle że on o mnie wie wszystko i jest na bieżąco w moich sprawach co mnie wtedy trochę irytowało.
Nie miałam dużo czasu na zastanowienie się bo dziewczyny kierowały się w moją stronę. Schowałam szybko telefon, ale zdążyły to zauważyć
-Co tak sama siedzisz? Ktoś do ciebie dzwonił? Antek? Obiecałaś nam, że dasz sobie z nim spokój- Ewka powiedziała jak najszybciej się dało.
-Spokojnie Ewka. Sprawdzałam tylko godzinę- skłamałam choć nie lubiłam tego robić.-Gdzie byłyście?
Aaa poszłyśmy się przejść-powiedziała Dagmara choć jej nie uwierzyłam. Coś przede mną ukrywały i bardzo chciałam się dowiedzieć co. 

sobota, 15 grudnia 2012

Rozdział 11

Życzę miłego czytania :) Rozdział jeden z lepszych. Następny w poniedziałek.
_____________________________________________________

Rozdział 11
W drodze do domu myślałam o tym co się stało tej nocy i co się stanie w domu jak przyjdę Bałam się reakcji rodziców. Za ucieczkę z domu czekała mnie spora kara. Weszłam do domu i zastałam straszny bałagan. Meble były poprzewracane. Wyglądało jakby ktoś tu się bił. Poszłam na górę do pokoju rodziców i zobaczyłam że jeszcze nie wrócili i nie wiedzą jak co się wydarzyło. To chyba lepiej. Udałam się do swojego pokoju a tam zobaczyłam cztery śpiące postacie. Ewka i Daga spały na łóżku, a Maciek i Jacek na podłoże. Nie chciałam ich budzić więc udałam się do kuchni. A tam następna niespodzianka. Zobaczyłam  tam Wojtka z podbitym okiem i opuchniętą wargą.
-Wojtek?- spytałam. Odwrócił się. Zobaczyłam na jego twarzy ból ale i chyba ulgę.
- Blanka na szczęście wróciłaś. Gdzie ty się podziewałaś?!- spytał trochę ze złością
-Spokojnie byłam u Olka nie chciałam tu wracać.- powiedziałam i szybko dodałam- A co tu się stało i co ważniejsze co tobie się stało?!
-Gdy wybiegłaś z imprezy poczułem że coś się stało. Powiedziałem dziewczyną, Jackowi i Maćkowi aby za tobą poszli. A ja poszedłem na górę sprawdzić co Cię tak szokowało. Zobaczyłem Antka który wychodził właśnie z twojego pokoju, a za nim Agnieszkę. Domyśliłem się co się stało. Kazałem mu od razu wyjść z domu ale on tylko się zszedł na dół. Nerwy mi pościły i go uderzyłem. Oddał mi, a potem dostałem także od Patryka. Agnieszka wybiegła z domu, za nią oni. Próbowałem ich znaleźć, ale nie dałem rady. Niedawno wróciłem, poszedłem na górę, zobaczyłem tą czwóreczkę i uznałem że nie warto ich budzić. No to chyba koniec historii.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. To była dla mnie dziwna sytuacja. Brat mojego przyjaciela pobił się o mnie. Nic nie mówiąc podeszłam do szafki w której była apteczka. Wyciągnęła potrzebne rzeczy i podeszłam do Wojtka
-Trzeba to odkazić- powiedziałam lejąc na ranę trochę wody utlenionej.
-Ałłłł…
-Nie moja wina- powiedziałam i zaśmiałam się. Poczułam się lepiej.-Dziękuje.
-Za co?
-Za to co zrobiłeś. Nie dotykaj.- powiedziałam i podmuchałam mu ranę na wardze. Nasze usta były tak blisko. Czułam, że w tamtej chwil chce bo pocałować.
-Haha nie no co ty?- usłyszałam z góry głos Ewki. Odsunęłam się szybko od Wojtka.
-Co tu się dzieje?- spytał Jacek
-A nic Blanka właśnie...
-Wojtek co ci się stało?- przerwała w połowie Wojtkowi. Wyczułam, że zrobiła to specjalnie.-Trzeba jechać do szpitala.
-Ewka nie trzeba.- odparł i opowiedział jak do tego doszło
-Czas trochę tu posprzątać zanim Blanki rodzice się zjawią- powiedział Jacek
Zabraliśmy się za sprzątanie i nie było tego mało. Po godzinie dom wyglądał tak jak dawniej. Rodzice wrócili po południu. Nie wspomniałam im co się wydarzyło. Za to dla mnie były to najgorsze urodziny jak dotychczas. 

czwartek, 13 grudnia 2012

Rozdział 10

Następne rozdziały mi jako autorce bardzo się podobają :P 11 rozdział w sobotę :) 

__________________________________________________
Rozdział 10
Myślałam że nic nie może zburzyć mojego szczęścia i związku z Antkiem. A jednak. Zbliżały się moje urodziny i postanowiłam urządzić małe przyjęcie urodzinowe  na około 10 osób. Zaczęłam się zastanawiać kogo zaprosić. Na pewno Antka, Dagę z Maćkiem, Ewkę i Jacka. Zastanawiałam się nad 2 osobami a dokładniej nad Patrykiem, Wojtkiem. Mama powiedziała że mogę jeszcze kogoś zaprosić więc postanowiłam że oni też przyjdą. Pozwoliłam im także aby przyszli z osobą towarzyszącą. I to był błąd. Patryk przyszedł z Agnieszką. Za to Wojtek przyszedł sam. Byłam wściekła i bardzo chciałam ją wyprosić z mieszkania ale nie chciałam psuć przyjęcia.
Po torcie i małej kolacji włączyłam muzykę. Zaczęłam od czegoś wolniejszego. Maciek od razu porwał Dagmarę do tańca i Jacek zrobił to samo z Ewką. Pięknie się patrzyło na nich. Antek nie miał humoru. Pewnie dlatego że była tam Agnieszka która także już wirowała na parkiecie z Patrykiem. Po kilku następnych piosenkach tak zajęta rozmową z Wojtkiem, że nie zauważyłam kiedy Antek zniknął.
Widzieliście gdzieś Antka?- podeszłam się spytać dziewczyn.
Chyba poszedł do twojego pokoju- powiedział Maciek.
Zdziwiło mnie to dlaczego on tam poszedł. Postanowiłam sprawdzić co się dzieje i udałam się na górę. Weszłam do pokoju a tam zobaczyłam Antka całującego się z Agnieszką. Wezbrała we mnie złość, nienawiść i smutek. Zamknęłam szybko drzwi od pokoju. Postanowiłam uciec z tego mieszkania. Ubrałam kurtkę i wybiegłam z domu. Czułam wzrok ludzi którzy patrzyli jak wychodzę ale to mnie wtedy nie obchodziło. Chciałam uciec z tego miejsca jak najdalej. Tylko nie miałam gdzie. I wtedy pomyślałam o Olku.
Zdzwoniłam domofonem. Usłyszałam zaspany głos Olka. Pewnie dlatego że była już pierwsza w nocy.
- Hej. Tu... Bla… znaczy Blanka. Wiem że jest późno, ale nie ma gdzie się podziać i muszę z kimś pogadać- powiedziałam przez łzy
-Yyy… Jasne wejdź.- powiedział
- Co się stało?- spytał otwierając mi drzwi do pokoju
Usiadłam na kanapie i zaczęłam opowiadać. W czasie tej rozmowy chyba z dwadzieścia razy zadzwonił do mnie Antek ale za każdy razem go rozłączałam. Napisałam tylko do dziewczyn że wszystko okej żeby się nie martwiły, ale to pewnie ich nie uspokoiło.
Po usłyszeniu mojej opowieści Olek przez chwilę nic nie powiedział. Dał mi się do końca wypłakać. W końcu się odezwał
-Napijesz się czegoś?- spytał choć nie tego chyba oczekiwałam.
-Jasne. Może być herbata.- powiedziałam a Olek poszedł do kuchni. W oczekiwaniu na powrót Olka położyłam się na kanapie i od razu usnęłam.
***
 Obudziłam się w łóżku Olka bez butów i kurtki przykryta kocem. Był już dzień.
- Dzień dobry- usłyszałam głos z drugiego kąta pokoju. Podniosłam się szybko i zobaczyłam Olka który siedział na kanapie.
-Hej. Długo spałam?- spytałam zdziwiona tym że usnęłam
-Trochę, ale to dobrze.
-Gdzie są twoim rodzice?
-Wyjechali na tydzień do ciotki.
-Aha- powiedziałam i pomyślałam że miałam szczęście że ich nie ma.
-Jak się czujesz?- spytał i chyba znał moją odpowiedź więc szybko dodał- Dzwoniła Ewka powiedziałem jej że nic ci nie jest i że śpisz. Chyba nie do końca ją tym uspokoiłem, ale to nie moja wina.
-Tak Ewka nigdy nie wierzy facetom- powiedziałam i się zaśmiałam
-To co chcesz na śniadanie?- spytał a ja zdziwiłam się.
-Nic nic muszę lecieć. I tak zajęłam ci łóżko przez całą noc.- odparłam i wstałam z łóżka.- Dziękuje za gościnę i w ogóle.
- Blanka czy między nami wszystko okej?- spytał gdy zakładałam płaszcz.
-Tak chyba tak- powiedziałam i pocałowałam go w policzek- Dziękuje.

środa, 12 grudnia 2012

Rozdział 9

Zapraszam do czytania :) Walentynkowo :) Rozdział krótki- jutro następny :)
__________________________________________________________

 Rozdział 9
Walentynki to dzień zakochanych.  Najwspanialszy dzień dla osób napełnionych miłością. Tego dnia wokół panuje spokój i harmonia. Wychodząc rano z domu do szkoły zauważyłam piękny bukiet róż, podniosłam i przeczytałam karteczkę
„ Róże to kwiaty zakochanych. Przepraszam. O.”
Poczułam złość. Jak śmiał to wysłać? Nie mogłam dłużej się nad tym zastanawiać, bo zobaczyłam, że Antek zbliżałam się do mojego domu. Zaniosłam kwiaty na stół w kuchni i pospiesznie wyszłam z domu.
-Cześć kochanie. Wiesz co dzisiaj za dzień? Bo ja wiem. Najważniejszy dzień w całym roku. I wiesz co? Kocham Cię- powiedział i dostałam buziaka. Od razu przed oczami miałam wczorajsze spotkanie z Olkiem- Proszę to dla ciebie- powiedział, a za pleców wyciągnął czerwoną róże.
-Dziękuje bardzo jesteś kochany.-odparłam i pocałowałam go w policzek.- Jest piękna
-Tak jak ty- powiedział, a ja czułam że się rumienię.
On był taki przemiły i wiedziałam że mu na mnie zależy. Każde jego kocham było tylko dla mnie. Nadal nie wiem co z Olkiem. Nadal jestem na niego zła, ale też mi jego bardzo  brakuje. Chyba nie potrafię już się z nim  przyjaźnić wiedząc że on oczekuje czegoś więcej.
W szkole było straszne zamieszanie związane z Walentynkami. Wszyscy chodzili dziesięć razy bardziej zakochani i szczęśliwi. Kolejka do urny z walentynkami była nieziemsko długa. Napisałam oczywiście do Antka. On jest moją walentynką. Jutro dopiero zostaną rozdane i nie mogę się doczekać jego reakcji.
Dagmara jak i również Ewka chodziły tego dnia jak w transie. Dagmara dostała od Macieja przepiękną czerwoną różę z którą się nie rozstawała choć widziałam już na jej placach ranki po kolcach tego pięknego kwiatu. Ewka zaś dostała od swojej drugiej połówki misia z serduszkiem w rękach.
Wieczorem w szóstkę wybraliśmy się do kina na film „Walentynki”. Film opowiada o kilkunastu osobach które przechodzą różne przygody miłosne. Bardzo miło się go oglądało. Antek i ja trzymaliśmy się za ręce. To był bardzo udany wieczór. Po kinie Antoś odprowadził mnie do domu.
Kładąc się spać dostałam następnego sms-a od pana W.- Mam nadzieje że miło spędziłaś wieczór. Cały czas o Tobie myślę. W.

niedziela, 9 grudnia 2012

Rozdział 8

Zanim dodam następny rozdział chciałabym bardzo podziękować za ponad 100 wejść jednego dnia! Mam nadzieje że podoba się. Rozdział 8 jest strasznie długi więc następny dodam w środę :) Miłego czytania i czekam na komentarze :)
_____________________________________________________

Rozdział 8
W drodze do sklepu Dagmara przez cały czas mówiła. Była  pod ekscytowana środowym wyjściem. Chciała wyglądać nieziemsko. Trochę ją rozumiałam. Jak ona tak mówiła zastanawiałam się co czuje teraz Olek, co będzie sam robił w walentynki. Muszę się z nim spotkać i wszystko na spokojnie wyjaśnić. Moje rozmyślenia przerwał dźwięk komórki. Dostałam sms-a.
-Od kogo?- spytała zerkając na wyświetlać komórki.
-Powiem ci szczerze, że tak naprawdę nie wiem od kogo.- odparłam, opowiedziałam jej całą historie i pokazałam sms-y.
-Ale ty masz fajnie. Masz Antka i pana W.
Napisał: Pamiętaj środa to bardzo ważny dzień!- przeczytałam i zaczęłam się zastanawiać kto tak do mnie pisze.
-Zakochał się- powiedziała i skierowała mnie w stronę sklepu. Wyciągnęła z półki sukienkę w kwiatki
-O tej porze roku?- odparłam zdziwiona widząc cieniutką tkaninę
-Masz rację. Jest ładna, ale za zimno jeszcze na takie letnie sukienki- powiedziała i wyciągnęła z sklepowej półki jedną parę czerwonych, a drugą parę zielonych spodni.- Podobają ci się?
-Tak. Może ja wezmę te czerwone a ty zielone?- spytałam i wyrwałam jej z ręki moje spodnie- Lecimy do przebieralni.
Spodnie na mnie i na Dagmarę pasowały jak żadne inne, a ciepłe kolory ożywią trochę nasze ubrania tej zimy. Postanowiłyśmy je kupić a do tego także dwie bluzki.
-Szkoda, że nie było z nami Ewki. Przez to że spędziła tyle czasu w szpitalu z Jackiem ma mnóstwo zaległości.
-No tak, ale nasza Ewka to mądra dziewczyna i da sobie radę.
-A zapomniałam ci powiedzieć, że Ewka i Jacek też z nami idą w środę.
-Okej. Będzie śmiesznie- powiedziałam wychodząc ze sklepu.
Po zakupach poszłyśmy na pizze. Jak zawsze zamówiłyśmy hawajską z dzbankiem coca- coli. Rozmawiało nam się dobrze do czasu aż zobaczyłam Olka z Agnieszką trzymających się za rękę po drugiej stronie centrum handlowego. Coś we mnie się wzburzyło. Poczułam się bardzo źle. Jak najszybciej odwróciłam głowę w innym kierunku. Zauważyła to Daga.
-Hej! Co się stało?- spytała się.
-Nie nic. Chyba mi się coś zdawało.
-Okej.- zamyśliła się. Miałam wrażenie, że widziała to co mnie tak bardzo wzburzyło. Pewnie nie chciała ze mną rozmawiać dla mojego dobra. A ja właśnie chciałam o tej całej sytuacji porozmawiać.- No to jak ci się układa z Antkiem?
-No wiesz jak w każdy związku. Czasem się kłócimy ale mamy więcej chwil gdzie się świetnie bawimy.
-Kochasz go?- spytała, a mnie zamurowało. Przecież związek polega na wzajemnej miłości do siebie, ale ja nadal nie byłam pewna swoich uczuć.
-No wiesz. Jestem z nim to raczej go kocham.
-Raczej?- zdziwiła się- Jak można kogoś raczej kochać? Co się dzieje?
-Nic się nie dzieje. Naprawdę.
-Dobra nie chcesz to nie mów. Zbierajmy się. Może kiedyś mi powiesz jak bardziej mi zaufasz.
-To nie tak że Ci nie ufam, ale ja po prostu chyba do końca nie wiem co czuje. Masz rację zbierajmy się. Robi się już ciemno, a rodzice nie lubią jak wracam po zmierzchu.
W drodze do domu było mi strasznie głupio że tak skończyła się moja rozmowa z Dagą. Nie wiedziałam czy coś powiedzieć, więc całą drogę milczałyśmy. Czułam ze jest trochę na mnie zła. Dopiero koło jej domu powiedziałam:
-Dagmara przepraszam Cię. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką i nie wiem jak bez ciebie żyć. Ja ci ufam tylko sama się w tym wszystkim pogubiłam.
-Rozumiem Cię. Ale mogłaś mi o tym powiedzieć. Razem byśmy sobie poradziły z tym twoim rozdwojeniem. Na początek  spróbuj się pogodzić z Olkiem.
-Chce to zrobić. Przejdę się dzisiaj do niego i spróbuje. Dziękuje Ci za wszystko. Do jutro.
-Pa i napisz jak ci poszło.
-Jasne, od razu napisze jak od niego wyjdę.
Jak powiedziałam i obiecałam poszłam do domu Olka. Zadzwoniłam dzwonkiem. Oczekiwanie na odzew dzwonka strasznie się dłużyło. Bałam się że zobaczył, że to ja i mnie nie wpuści.
-Halo- odezwałam się jego mama po drugiej stronie w domofonie.
-Dobry wieczór, tu Blanka czy zastałam Olka?- zapytałam i furtka się otworzyła.
Dobry wieczór kochanie, dawno nie widziałam Cię tutaj. Olek jest w pokoju- powiedziała jego mama a ja poszłam w stronę jego pokoju. Zapukałam. Usłyszałam krzyki, jakby się ktoś kłócił. Drzwi się otworzyły ale zamiast Olka stanęła w nich Agnieszka. Była zapłakana.
-Obiecałeś mi coś i nawet tego nie potrafisz zrobić!!- powiedziała i wybiegła z domu jak burza.
-O cześć Blanka, co ty tutaj robisz?- spytał Olek, a jego głosie czułam smutek i złość
-Przyszłam z tobą porozmawiać. Ale chyba nie w porę.
-Nie zostań też chciałem z tobą porozmawiać.
Usiadłam na kanapie i zapadła niezręczna cisza. Chciałam ją przerwać, ale wyprzedził mnie Olek
-Blanka posłuchaj to co przed chwilą widziałaś pewnie Cię trochę zaskoczyło. Dawno nie rozmawialiśmy i pewnie nie wiesz że jestem z Agnieszką, albo byłem.
-O co się pokłóciliście?- spytałam bo byłam tego bardzo ciekawa. Zabolało mnie też, że Olek spotykał się z moim największym wrogiem.
-O ciebie-powiedział a mnie zamurowało
-Jak to o mnie?- prawie krzyknęłam
-I właśnie o tym chciałem z tobą porozmawiać. Jak dowiedziałem się ze jesteś z Antkiem byłem wściekły ale nie dlatego że mi o tym nie powiedziałaś tylko dlatego że jestem dla mnie kimś więcej niż przyjaciółką.
-Ale…- zaczęłam mówić
-Poczekaj nie przerywaj mi. No więc jak się o tym dowiedziałem byłem wściekły i chciałem ci zrobić na złość, więc uknuliśmy taki plan z Agnieszką że będziemy udawać że jesteśmy razem. Ale ja tak dłużej nie mogłem i właśnie przed chwilą jej o tym powiedziałem a ona się na mnie wściekła bo chciała się na tobie zemścić. Nie chciałem tego ale zazdrość potrafi zamotać w głowie.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć, czułam się zdradzona i upokorzona. Wstałam wyszłam z jego pokoju jak w transie. Skierowałam się w stronę wyjścia z budynku.
-Kochanie co się dzieje?- spytała jego mama
-Nic takiego po prostu się spieszę. Do widzenia- odpowiedziałam i wyszłam jak najszybciej bo łzy zaczęły mi spływać po policzkach. Jak on mógł mi to zrobić?
-Blanka poczekaj!- usłyszałam jego głos i zaczęłam iść jeszcze szybciej- Poczekaj.- dogonił mnie. -Musiałem ci to powiedzieć czułem, że muszę.
-Jak mogłeś mi to zrobić? Nie odzywaj się do mnie!- krzyknęłam na całą ulice- Jesteś… jesteś
- No jaki jestem? Ja cię po prostu kocham!- krzyknął jeszcze głośniej niż ja wcześniej. Podniósł moją głowę i pocałował
-Nie! Ja jestem z Antkiem. Zostaw mnie.- powiedziałam i zaczęłam biec by uciec jak najdalej  stamtąd. Słyszałam jak krzyczy poczekaj ale to już mnie nie obchodziło, chciałam jak najszybciej pójść do domu i wypłakać się w poduszkę
Weszłam do domu który był pusty. Ucieszyłam się z tego bo nie chciałam żadnego pocieszania. Usiadłam na łóżku i w tym momencie zadzwonił telefon. To była Dagmara.
-Halo- powiedziałam do telefonu a w oczach miałam łzy
-Hej Blanka- powiedziała- I co rozmawiałaś z Olkiem
-Tak- odpowiedziałam i zaczęłam płakać
-Ej co się stało? Poczekaj zaraz u ciebie będę to mi wszystko opowiesz.
Dagmara zjawiła się u mnie 10 minut później, opowiedziałam jej wszystko. Nic nie odpowiedziała tylko mnie mocno przytuliła. Potrzebowałam tego.

sobota, 8 grudnia 2012

Rozdział 7

Ten rozdział jest bardzo krótki więc jutro następny :) miłego czytania i oczywiście jak zawsze czekam na opinie :)
____________________________________________________

Rozdział 7
Przez 3 poprzednie tygodnie  nadal otrzymywałam przemiłe sms-y od tajemniczego wielbiciela. Jacek wyszedł ze szpitala wczorajszego dnia. Jest z nim coraz lepiej. Za to ja zaczęłam się widywać z Antkiem. Od razu po świętach zaprosił mnie do siebie na Sylwestra. Było bardzo miło. Bardzo się polubiliśmy. Od czasu jak się pocałowaliśmy jesteśmy razem. Miałam także momenty ze myślałam o Olku. Nie potrafiłam jemu o tym powiedzieć. Sam się dowiedział i jest na mnie do dzisiaj wściekły że mu nie powiedziałam.
Odezwał się mój telefon
-Halo?- powiedziałam oczekując aż Dagmara odezwie się z drugiej strony.
-Cześć Blanka. Wpadniesz do mnie? Musimy porozmawiać.
-Jasne będę za 20 minut
                                          ***
Wchodząc do domu Dagi zastanawiałam co takiego ma mi do powiedzenia.
-Blanka- zaczęła monolog- Dzisiaj Maciek zapytał się mnie czy poszła bym z nim do kina w walentynki. Nie wiedziałam co jemu odpowiedzieć, więc napisałam mu ze chętnie się wybiorę tylko obiecałam tobie ze pójdziemy razem. On zaproponował abyśmy poszli w czwórkę.
-W czwórkę?- odparłam zdziwiona- Jaką czwórkę?
-No ty, Antek, ja i Maciek.-powiedziała
-Szkoda że mnie wcześniej nie poinformowałaś. Dobra porozmawiam z nim.
- Tak to będzie wspaniały dzień. Bardzo długo na niego czekałam. Zaraz ale nie mam co na siebie włożyć!
-To wybierzmy się do sklepu!

środa, 5 grudnia 2012

Rozdział 6

Posłuchałam waszych rad i rozbudowałam TROCHĘ akcje, scenerie. Mam nadzieje że się spodoba. 7 rozdział w sobotę :)
____________________________________________________________
Rozdział 6
W późnych godzinach w piątek udałam się z Antkiem do domu dziecka. Ubraliśmy się elegancko. Miałam na sobie białą koszulę, spódniczkę a na nogach ciepłe kozaki, ponieważ temperatura była na minusie. Czułam niemiłe wyrzuty sumienia, choć tak naprawdę nie wiedziałam dlaczego. Antek wyczuł moje zakłopotanie więc większość drogi od mojego domu do domu dziecka przemilczeliśmy. Dopiero niedaleko do którego mieliśmy dotrzeć zaczęliśmy szczerze rozmawiać

­-Coś się stało? Mogę ci jakoś pomóc?- powiedział i spojrzał na mnie tymi swoimi pięknymi błękitnymi oczami. Od nich nie można było oderwać oczu. Zmusiłam się do tego i odpowiedziałam.
-Właśnie nie wiem. Idą święta i każdy powinien się cieszyć ale ja nie mam ochoty.
- Może chodzi o tą kłótnie z Agnieszką?
- A skąd o niej wiesz? Mam trochę wyrzuty sumienia. Nie powinnam tak się wobec niej zachować. Zawsze mówiłam, że szczera rozmowa wszystko wyjaśni, ale jakoś tak wyszło że wybuchłam.
-  Ale z drugiej strony wie już co inni ludzie o niej myślą. Dużo razy jej to tłumaczyłem jak byliśmy razem, że ma się zmienić.
-Jak to…- nie zdążyłam skończyć zdania, bo znaleźliśmy się na progu domu dziecka.
-Dokończymy te rozmowę w drodze powrotnej- powiedział i w tym samym momencie otworzyły się drzwi do domu budynku. Stanęła w nich starsza kobieta o cerze białej jak mleko z niemowlakiem na rękach. Od razu zrobiło mi się go żal. Jak rodziny mogą porzucać takie cudne dziecko.
-Witam was w domu dziecka panny Marty Konstantynopolskiej. Jestem Konstancja Konstantynopolska córka pierwszej właścicielki. Jak się domyślam jesteście z pobliskiej szkoły. Proszę rozbierzcie się.- powiedziała to wykonując gest abyśmy weszli do domu. Była bardzo miła.
Do tego domu chciało się wejść z wielką ochotą. Atmosfera była tu rodzinna. Dzieci nie było więcej niż piętnaście od dzieci leżących jeszcze w kołyskach po młodzież w moim wieku. Przywitaliśmy się z każdym szkrabem. Pomyślałam wtedy, że dobrze zrobiłam, że nie wycofałam się z tej propozycji pani Magdy.
-Zaraz podamy kolacje, ponieważ niektóre dzieci muszą iść spać o godzinie ósmej albo nawet wcześniej. Zechcielibyście zjeść z nami?
- Nie dziękujemy…
- Bardzo chętnie- powiedział Antek przerywając mi w połowie zdania.
-To wspaniale. Siadajcie.- powiedziała i sama usiadła.
- Kiedyś cię zabiorę na taką kolacje ze świecami, ale bez bachorków- powiedział, a ja poczułam się trochę szczęśliwa i trochę urażona. Jak można do małych dzieci mówić bachorki.
- Dzieci siadajcie do stołu. Dzisiaj mamy wyjątkową kolacje z dwóch powodów. Pierwszy to, że odwiedzili nas goście z pobliskiej szkoły, a drugi, że nasz były współlokator ugotował ją dla nas. Olku chodź do nas- powiedziała i wstała, aby pomoc dojść małym rozrabiakom do stołu.
Razem z Antkiem wstałam, żeby pomóc pani Konstancji, gdy zobaczyłam byłego podopiecznego domu dziecka.
-Cześć Blanka- powiedział Olek. Mój Olek. Zamurowało mnie. Stałam i patrzyłam się na niego jakbym mi się przewidziało.
-Oleeeek. Ty jesteś z domu dziecka?- powiedziałam i miałam wrażenie, że hałas na sali przycichł.- Dlaczego mi nic nie powiedziałeś? Przyjaźnimy się od kilku lat a ty mnie nie poinformowałeś o tak istotnej rzeczy?- prawie wykrzyczałam i odwróciłam się do właścicielki domu.- Przepraszam, ale musze na moment wyjść się przewietrzyć. Na dosłownie parę minut- powiedziałam
Wyszłam zanim ktokolwiek zdążył coś powiedzieć. Oparłam się o brudną i mokrą ścianę budynku. Czułam jak łzy szczypią mnie w oczach. Było mi strasznie zimno ale nie przejmowałam się ty w tak okropnym momencie. Nie rozumiałam dlaczego nie powiedział mi prawdy o samym sobie.
-Hej mała. Przepraszam cię.- powiedział ubierając kurtkę.
-Nie rozumiem dlaczego mi nie powiedziałeś. Bałeś się, że komuś powiem? Czy uważałeś, że za mało się znamy? Nie ufasz mi?
-Nie jasne, że nie. Bałem się na początku naszej znajomości, że jak się dowiesz, że jestem adoptowanym dzieckiem to mnie nie zaakceptujesz.- powiedział i podał mi swoją kurtkę bo zobaczysz, że cała dygocze z zimna.- Weź ubierz bo jest zimno.
-Dziękuje.- powiedziałam i opatuliłam się mocno jego kurtką. Była trochę za duża, ale za to bardzo ciepła. Pachniała jego perfumami które bardzo lubiłam.- Nawet gdybyś nadal był w domu dziecka i tak byśmy się przyjaźnili. Jak długo tu mieszkałeś?
-Jakieś 3 lata. W wieku 3 lat zmarła moja biologiczna matka, a ojciec mnie zostawił. Było mi strasznie ciężko. Przyznam ci się, że na początku strasznie się buntowałem. Pani Konstancja pomogła mi się pozbierać i pokazała mi dobrą stronę życia. Dlatego przychodzę tu i jej pomagam. Ona jest dla mnie jak rodzina, jak babcia.
-Przykro mi z tego powodu.-powiedziałam trochę zmieszana, bo nie wiedziałam jak się zachować. Czułam się źle, że się tak uniosłam.
-Hej ludzie! Co tu robicie? Buzi, buzi?- powiedział Władek, pewnie kolega Olka z domu dziecka.
-Nie!!- krzyknęliśmy prawie razem
-Rozmawiamy tylko- powiedziałam i ruszyłam w stronę domu.
-Blanka!- krzyknął Olek- musimy dokończyć tą rozmowę
Weszliśmy do budynku. Pachniało żywą choinką i był pełen ciepłej energii, ale w tamtej chwili wydawał mi się taki odludny i pusty. Usiadłam na swoim miejscu czyli koło Antka. Zobaczyłam na stole mnóstwo potraw. Olek musiał się przy tym wszystkim bardzo napracować, a ja nawet nie wiedziałam, że umie gotować.
-Coś się stało?- spytał się Antek w oczekiwaniu na deser.
-Nie, a dlaczego miało by się coś stać?- odpowiedziałam
-Wybiegłaś z domu jak tylko zobaczyłaś Olka i teraz jesteś smutna.
-Nie prawda, nie jestem smutna. Trochę boli mnie głowa.
Po zjedzeniu obiadu i pysznego deseru Antek powiedział:
-No to my się zbieramy. Nie chcemy więcej przeszkadzać, dzieci pewnie muszą już iść spać.- powiedział Antek, złapał mnie za rękę i pociągnął do drzwi. Dziwiłam się sobie samej, że nie puściłam tej ręki.
-Dziękujemy bardzo za odwiedziny i te wspaniałe upominki- powiedziała pani Konstantynopolska i odprowadziła nas do drzwi.
-Do widzenia
-Do zobaczenia dzieci.
***
-No to cześć Antek- powiedziałam i ruszyłam  w stronę domu.
-Poczekaj!- krzyknął za mną- odprowadzę Cię
-Dziękuje- powiedziałam szybko-A no właśnie. To powiedz mi czy ty byłeś naprawdę z Agnieszką?
-Ahh. Byłem, ale staram się tego nikomu nie mówić. Nieszczęśliwie się zakochałem. Zdradziła mnie z jakimś licealistą. Minęły już 3 miesiące, ale to nadal boli.
Zrobiło mi się go strasznie żal. Jak Aga mogła się tak podle zachować. To już szczyt wszystkiego. Ta dziewczyna chyba nie ma uczuć.
-Ty biedaku- powiedziałam i podeszłam do niego bliżej aby go pocieszyć- Nie przejmuj się. Aga nie jest warta twoich łez.
-Nie wiem jak ja to przeżyje. Za miesiąc są walentynki a ja sam samotny w domu będę- powiedział i szybko dodał- ale po co ja ci o tym mówię. Przepraszam. Nie chce ci zawracać głowy moimi problemami.
-Nic się nie stało- powiedziałam i zatrzymałam się koło domu- to tutaj. Jeżeli będziesz chciał możesz do mnie napisać lub zadzwonić jak będziesz potrzebował  z kimś pogadać i się wyżalić to jestem do twojej dyspozycji. 

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Rozdział 5

Ten rozdział nie jest ani długi ani krótki ale za to w miarę ciekawy :) 6 rozdział już w środę :) ! Miłego czytania i czekam na opinię :)
______________________________________________________________

Rozdział 5
-Już niedługo święta.- powiedziała pani Magda moja wychowawczyni- musimy zrobić losowanie kto komu kupuje prezent. Suma wydanych pieniędzy na prezenty nie może przekroczyć 30 zł. Mam nadzieje, że ta suma jest wystarczająca na zrealizowanie pomysłów. Następna sprawa tyczy się prezentów dla domu dziecka. Do poniedziałku proszę o przynoszenie zabawek i słodyczy. Musze jeszcze znaleźć osobę z którą Antek z 3d jako przewodniczący rozdać prezenty dla tych biednych dzieci.
Na imię Antek zgłosiła się większość dziewczyn w klasie. Nie rozumiałam dlaczego tak wszystkie za nim latały. To jest chłopak jak każdy inny.
-Spokojnie dziewczęta- powiedziała wychowawczyni- Porozmawiam z Antkiem i nauczycielami.
W głębi duszy zależało mi na tym aby iść do tego domu dla tych biednych dzieci, ale nie dla Antka. On jest bardzo miłym kolesiem, ale nie będę za nim biegać jak inne dziewczyny. Na przerwie dziewczyny starały się nakłonić panią Magdę do wyboru ich, ale była nie ugięta. W czasie następnej lekcji na której mieliśmy biologie pani Magda weszła i oznajmiła nieoczekiwaną wiadomość.
-Dziewczęta razem z radą pedagogiczna i waszym drogim kolegą doszliśmy do wniosku, że musi być to osoba która jest odpowiedzialna i…
- Niech pani w końcu powiem która z dziewczyn została wybrana!- krzyknęła Wanda
-Spokojnie Wando.- powiedziała pani Magda i zaczęła mówić jeszcze wolniej- Więc jak mówiłam to musi być to osoba której można zaufać. Postanowiliśmy, że będzie to Blanka.
-CO!- krzyknęłam ja i większość dziewczyn w klasie.
-Tak Blanko uważamy, że to ty powinnaś być tą osobą. Przy okazji Antek powiedział, że pójdzie z tobą albo z nikim innym.- powiedziała pani Magda pożegnała się z klasą i wyszła zostawiając mnie z zgrają rozwścieczonych dziewczyn.
Na przerwie dziewczyny mi albo gratulowały albo groziły mówiąc, że mam na siebie uważać. Ja wciąż nie wiedziałam do końca co się stało.
-Brawo Blanka!- krzyknęła Aga z końca korytarza. Szła ze swoją świtą. Znów miałam przeczucie, że coś się szykuje.- Idziesz na randkę z najładniejszym chłopakiem w szkole. Proszę zadzwoń potem do mnie i powiedz czy Antek dobrze całuje.
Myślałam że zaraz wybuchnę. Upokorzyła mnie przed całą szkołą. Nie mogłam jej tego darować.
- AGA!- krzyknęłam, a wokół nas zebrała się już grupka ciekawskich- Nie zachowuj się jak świnia tylko dlatego, że Antek nie pokochał twojej zołzowatości! - wtedy poczułam, że trochę przesadziłam. Zobaczyłam łzy w oczach Agnieszki. O dziwno nic już nie powiedziała tylko szybkim krokiem oddaliła się ze swoją świtą.

Bardzo źle było mi na sercu po tym wszystkim. Nie powinnam się tak zachować. Cały dzień męczyła mnie ta sprawa. Nigdy tak nie wybuchałam. Czułam, że muszę ją przeprosić ale za każdym razem gdy widziałam ją tego dnia na korytarzu nie miałam odwagi. Dużo osób chwaliło mnie za odwagę, że postawiłam się Agnieszce, ale ja się tak nie czułam. Wręcz odwrotnie.

niedziela, 2 grudnia 2012

4 rozdział

Na początek dziękuje bardzo za miłe komentarze, ale także za uwagi dzięki którym moje pisanie będzie jeszcze poprawniejsze :)
Ten rozdział jest bardzo krótki więc jeśli się spodoba następny dodam już dziś wieczorem albo jutro po lekcjach.
Jeśli dodam dłużysz rozdział następny będzie za 3-4 jeśli krótszy nawet tego samego dnia lub dzień później :) miłego czytania :D
______________________________________________________________________

Rozdział 4
Przed szkołą spotkałam Antka.
- Cześć Blanka! Co u ciebie? Szukałem cię wczoraj na imprezie po naszym tańcu, ale musiałaś wyjść. Coś się stało?
- Hej! Nic się nie stało. Po prostu byłam zmęczona.
- Szkoda, że nie zostałaś dłużej.
- No trochę szkoda. Teraz mam sprawdzian z matematyki i trochę się denerwuje.
- Nie denerwuj się. Będzie dobrze.- powiedział i przepuścił mnie w drzwiach szkoły.
- Dziękuje. A jak ci poszły próbne egzaminy?
- Nie tak źle.
- Cześć Blanka!- krzyknęła za mną Daga i Ewka.
- Dobra idę poszukać chłopaków. Dzięki za rozmowę. Pa.- powiedział Antek i już go nie było.
-To ja dziękuje. Pa. – odparłam i odwróciłam się do dziewczyn.
- No widzę, że Olek to już przeszłość- powiedziała Ewka, która zawsze była przeciwna mojej znajomości z Olkiem.
-Żadna przeszłość. Spotkałam Antka po drodze i trochę pogadaliśmy.
- A wczorajsza impreza?- spytała się Ewa
- Daga! Powiedziałaś jej!- prawie krzyknęłam
- Powiedziałam ,ale nic nie mówiłaś, że nie mam.
- Dobra nie ważne zaraz zacznie się lekcja. Nic jak na razie mnie z nim nie łączy- powiedziałam i dosłownie w tym samym momencie dostałam esemesa
Miłego dnia! W.
Znowu nie wiedziałam od kogo. Trochę mnie to przytłaczało, ale nie chciałam się wtedy tym zajmować bo miałam bardzo ważny sprawdzian.