Zanim dodam następny rozdział chciałabym bardzo podziękować za ponad 100 wejść jednego dnia! Mam nadzieje że podoba się. Rozdział 8 jest strasznie długi więc następny dodam w środę :) Miłego czytania i czekam na komentarze :)
_____________________________________________________
Rozdział 8
W drodze do
sklepu Dagmara przez cały czas mówiła. Była
pod ekscytowana środowym wyjściem. Chciała wyglądać nieziemsko. Trochę
ją rozumiałam. Jak ona tak mówiła zastanawiałam się co czuje teraz Olek, co
będzie sam robił w walentynki. Muszę się z nim spotkać i wszystko na spokojnie wyjaśnić.
Moje rozmyślenia przerwał dźwięk komórki. Dostałam sms-a.
-Od kogo?-
spytała zerkając na wyświetlać komórki.
-Powiem ci
szczerze, że tak naprawdę nie wiem od kogo.- odparłam, opowiedziałam jej całą
historie i pokazałam sms-y.
-Ale ty masz
fajnie. Masz Antka i pana W.
Napisał:
Pamiętaj środa to bardzo ważny dzień!- przeczytałam i zaczęłam się zastanawiać
kto tak do mnie pisze.
-Zakochał
się- powiedziała i skierowała mnie w stronę sklepu. Wyciągnęła z półki sukienkę
w kwiatki
-O tej porze
roku?- odparłam zdziwiona widząc cieniutką tkaninę
-Masz rację.
Jest ładna, ale za zimno jeszcze na takie letnie sukienki- powiedziała i
wyciągnęła z sklepowej półki jedną parę czerwonych, a drugą parę zielonych
spodni.- Podobają ci się?
-Tak. Może
ja wezmę te czerwone a ty zielone?- spytałam i wyrwałam jej z ręki moje
spodnie- Lecimy do przebieralni.
Spodnie na
mnie i na Dagmarę pasowały jak żadne inne, a ciepłe kolory ożywią trochę nasze
ubrania tej zimy. Postanowiłyśmy je kupić a do tego także dwie bluzki.
-Szkoda, że
nie było z nami Ewki. Przez to że spędziła tyle czasu w szpitalu z Jackiem ma
mnóstwo zaległości.
-No tak, ale
nasza Ewka to mądra dziewczyna i da sobie radę.
-A
zapomniałam ci powiedzieć, że Ewka i Jacek też z nami idą w środę.
-Okej.
Będzie śmiesznie- powiedziałam wychodząc ze sklepu.
Po zakupach
poszłyśmy na pizze. Jak zawsze zamówiłyśmy hawajską z dzbankiem coca- coli.
Rozmawiało nam się dobrze do czasu aż zobaczyłam Olka z Agnieszką trzymających
się za rękę po drugiej stronie centrum handlowego. Coś we mnie się wzburzyło.
Poczułam się bardzo źle. Jak najszybciej odwróciłam głowę w innym kierunku.
Zauważyła to Daga.
-Hej! Co się
stało?- spytała się.
-Nie nic.
Chyba mi się coś zdawało.
-Okej.-
zamyśliła się. Miałam wrażenie, że widziała to co mnie tak bardzo wzburzyło.
Pewnie nie chciała ze mną rozmawiać dla mojego dobra. A ja właśnie chciałam o
tej całej sytuacji porozmawiać.- No to jak ci się układa z Antkiem?
-No wiesz
jak w każdy związku. Czasem się kłócimy ale mamy więcej chwil gdzie się świetnie
bawimy.
-Kochasz
go?- spytała, a mnie zamurowało. Przecież związek polega na wzajemnej miłości
do siebie, ale ja nadal nie byłam pewna swoich uczuć.
-No wiesz.
Jestem z nim to raczej go kocham.
-Raczej?-
zdziwiła się- Jak można kogoś raczej kochać? Co się dzieje?
-Nic się nie
dzieje. Naprawdę.
-Dobra nie
chcesz to nie mów. Zbierajmy się. Może kiedyś mi powiesz jak bardziej mi
zaufasz.
-To nie tak
że Ci nie ufam, ale ja po prostu chyba do końca nie wiem co czuje. Masz rację
zbierajmy się. Robi się już ciemno, a rodzice nie lubią jak wracam po
zmierzchu.
W drodze do
domu było mi strasznie głupio że tak skończyła się moja rozmowa z Dagą. Nie
wiedziałam czy coś powiedzieć, więc całą drogę milczałyśmy. Czułam ze jest
trochę na mnie zła. Dopiero koło jej domu powiedziałam:
-Dagmara
przepraszam Cię. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką i nie wiem jak bez ciebie
żyć. Ja ci ufam tylko sama się w tym wszystkim pogubiłam.
-Rozumiem
Cię. Ale mogłaś mi o tym powiedzieć. Razem byśmy sobie poradziły z tym twoim
rozdwojeniem. Na początek spróbuj się
pogodzić z Olkiem.
-Chce to
zrobić. Przejdę się dzisiaj do niego i spróbuje. Dziękuje Ci za wszystko. Do
jutro.
-Pa i napisz
jak ci poszło.
-Jasne, od
razu napisze jak od niego wyjdę.
Jak
powiedziałam i obiecałam poszłam do domu Olka. Zadzwoniłam dzwonkiem.
Oczekiwanie na odzew dzwonka strasznie się dłużyło. Bałam się że zobaczył, że
to ja i mnie nie wpuści.
-Halo-
odezwałam się jego mama po drugiej stronie w domofonie.
-Dobry
wieczór, tu Blanka czy zastałam Olka?- zapytałam i furtka się otworzyła.
Dobry
wieczór kochanie, dawno nie widziałam Cię tutaj. Olek jest w pokoju-
powiedziała jego mama a ja poszłam w stronę jego pokoju. Zapukałam. Usłyszałam
krzyki, jakby się ktoś kłócił. Drzwi się otworzyły ale zamiast Olka stanęła w
nich Agnieszka. Była zapłakana.
-Obiecałeś
mi coś i nawet tego nie potrafisz zrobić!!- powiedziała i wybiegła z domu jak
burza.
-O cześć
Blanka, co ty tutaj robisz?- spytał Olek, a jego głosie czułam smutek i złość
-Przyszłam z
tobą porozmawiać. Ale chyba nie w porę.
-Nie zostań
też chciałem z tobą porozmawiać.
Usiadłam na
kanapie i zapadła niezręczna cisza. Chciałam ją przerwać, ale wyprzedził mnie
Olek
-Blanka posłuchaj
to co przed chwilą widziałaś pewnie Cię trochę zaskoczyło. Dawno nie
rozmawialiśmy i pewnie nie wiesz że jestem z Agnieszką, albo byłem.
-O co się
pokłóciliście?- spytałam bo byłam tego bardzo ciekawa. Zabolało mnie też, że
Olek spotykał się z moim największym wrogiem.
-O
ciebie-powiedział a mnie zamurowało
-Jak to o
mnie?- prawie krzyknęłam
-I właśnie o
tym chciałem z tobą porozmawiać. Jak dowiedziałem się ze jesteś z Antkiem byłem
wściekły ale nie dlatego że mi o tym nie powiedziałaś tylko dlatego że jestem
dla mnie kimś więcej niż przyjaciółką.
-Ale…-
zaczęłam mówić
-Poczekaj
nie przerywaj mi. No więc jak się o tym dowiedziałem byłem wściekły i chciałem
ci zrobić na złość, więc uknuliśmy taki plan z Agnieszką że będziemy udawać że
jesteśmy razem. Ale ja tak dłużej nie mogłem i właśnie przed chwilą jej o tym
powiedziałem a ona się na mnie wściekła bo chciała się na tobie zemścić. Nie
chciałem tego ale zazdrość potrafi zamotać w głowie.
Nie
wiedziałam co odpowiedzieć, czułam się zdradzona i upokorzona. Wstałam wyszłam
z jego pokoju jak w transie. Skierowałam się w stronę wyjścia z budynku.
-Kochanie co
się dzieje?- spytała jego mama
-Nic takiego
po prostu się spieszę. Do widzenia- odpowiedziałam i wyszłam jak najszybciej bo
łzy zaczęły mi spływać po policzkach. Jak on mógł mi to zrobić?
-Blanka
poczekaj!- usłyszałam jego głos i zaczęłam iść jeszcze szybciej- Poczekaj.-
dogonił mnie. -Musiałem ci to powiedzieć czułem, że muszę.
-Jak mogłeś
mi to zrobić? Nie odzywaj się do mnie!- krzyknęłam na całą ulice- Jesteś…
jesteś
- No jaki
jestem? Ja cię po prostu kocham!- krzyknął jeszcze głośniej niż ja wcześniej.
Podniósł moją głowę i pocałował
-Nie! Ja
jestem z Antkiem. Zostaw mnie.- powiedziałam i zaczęłam biec by uciec jak
najdalej stamtąd. Słyszałam jak krzyczy
poczekaj ale to już mnie nie obchodziło, chciałam jak najszybciej pójść do domu
i wypłakać się w poduszkę
Weszłam do
domu który był pusty. Ucieszyłam się z tego bo nie chciałam żadnego pocieszania.
Usiadłam na łóżku i w tym momencie zadzwonił telefon. To była Dagmara.
-Halo-
powiedziałam do telefonu a w oczach miałam łzy
-Hej Blanka-
powiedziała- I co rozmawiałaś z Olkiem
-Tak-
odpowiedziałam i zaczęłam płakać
-Ej co się
stało? Poczekaj zaraz u ciebie będę to mi wszystko opowiesz.
Dagmara
zjawiła się u mnie 10 minut później, opowiedziałam jej wszystko. Nic nie
odpowiedziała tylko mnie mocno przytuliła. Potrzebowałam tego.