środa, 10 lipca 2013

Rozdział 35

Następny rozdział :D Mam nadzieje że się wam spodoba ;) Miłego czytania. Jeśli macie jakieś pytania śmiało piszcie w komentarzach ;)
Piszcie czy się podoba ;)
____________________________________________

Rozdział 35
Wieści, że jestem znowu z Wojtkiem szybko się rozeszły. Nie szczególnie podobał mi się fakt, że dowiedział się o tym także Olek. Najgorsze było to że pojawił się w szpitalu.
-Jak mogłaś mi to zrobić?- zaczął naszą rozmowę od krzyku.
-A ty? Dlaczego zaprosiłeś mnie do siebie? Namąciłeś mi tylko w głowie i jeszcze zaprosiłeś Wojtka na oglądanie? Dlaczego?- spytałam z błaganiem w głosie
-Blanka nie dramatyzuj teraz. Kocham Cię. Chciałem pokazać jak bardzo mi na tobie zależy.
-Wiesz co wróć do Belli i do Londynu. Najlepiej teraz stąd wyjdź bo mam ciebie dość.
-Ale Blanka posłuchaj…
-Nie to ty posłuchaj. Kiedyś byłeś dla mnie bardzo ważny póki nie poznałam Wojtka. To jego kocham naprawdę i nic tego nie zmieni nawet ty! Przekonałam się o tym kto jest dla mnie ważny dopiero niedawno. Po twoim zachowaniu i ostatnich wydarzeniach wiem na kim mi naprawdę zależy! Więc wyjdź stąd teraz bo nie mam ochoty z tobą rozmawiać i ciebie widzieć!- krzyczałam. Patrzył się na mnie ze łzami w oczach, ale ani trochę mnie to nie wzruszyło.
-Słyszałeś co powiedziała?- odparł Wojtek. Próbował ukryć złość, ale za dobrze go znałam, żeby tego nie zauważyć.
-Cześć- odparł zły i oddalił się.
Podbiegłam do Wojtka
- Słyszałeś całą rozmowę?
-Słyszałem. Też Cię bardzo kocham skarbie- odparł. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową. To on jest tym jedynym.
***
Po południu do szpitala przyszli wszyscy. Rodzice nas obojga. Wreście się poznali. Potem przyszły dziewczyny ze swoimi partnerami. Rozmawialiśmy oraz śmailiśmy się. Widziałam że tato bardzo polubił Wojtka po tej całej przygodzie. Widziałam radość mojego chłopaka. Rozmyślałam o tym jaka jestem szczęśliwa. Miałam Wojtka. Nic już nie może nas rozdzielić. Nawet Olek o których bardzo chce zapomnieć. Czuje że skrzywdził mnie zbyt mocno abym mogła mu wybaczyć. Każda myśl o nim boli jakby ktoś kradł mi serce z ciała.
-Blanko.- powiedziała tata wyrywając mnie z przemyśleń
-Tak tato?- spytałam
-Słuchaj skarbie. Ten chłopak co stoi obok Dagmary wydaje mi się bardzo znajomy. Znałaś go już wcześniej?
-Nie. Poznałam go dopiero jak Dagmara zaczęła się z nim spotykać.- odparłam zdziwiona jego zachowaniem. Nigdy nie dopytywał się tak szczegółowo o moich znajomych.
-No nic może mi się zdaje. – odparł i poszedł porozmawiać z ojcem Wojtka. Usłyszałam jak mój tata zachwalał mojego chłopaka przy jego rodzicach.
-Hej skarbie – odparł Wojtek uśmiechając się na jego charakterystyczny sposób. Poczułam się trochę oburzona ponieważ przerwał moje podsłuchiwanie- Widzę że podsłuchujesz jak mnie wychwalają. Pewnie czujesz się dumna że masz takiego faceta
-Jasne, że tak. Właśnie nie zdążyłam ci jeszcze podziękować za to co dla mnie zrobiłeś.
-Nie oczekiwałem i nie oczekuje tych przeprosin. Jestem dla mnie najważniejsza na świecie i wiedź, że zrobił bym dla ciebie wszystko nawet zginął.
-Jak twoja pamięć – spytałam aby zmienić temat
-Coraz lepiej. Dochodzę już do wielu szczegółów choć nadal nie wiem dlaczego twój ojciec jest tak podobny do Oskara.
Zamurowało mnie. Dostrzegł to czego nikt inny nie zauważył. Jak to w ogóle możliwe?! Oskar i mój tata mogli mieć coś wspólnego?!
-Też chciałabym wiedzieć- odparłam cały czas zdziwiona. Spojrzałam jeszcze raz na Oskara. Rzeczywiście był bardzo podobny do mojego ojca. Ale dlaczego?!

środa, 3 lipca 2013

Po długim czasie... z przeprosinami

Jak tytuł mówi przepraszam, w moim życiu zdarzyło się kilka przykrych spraw, że nie mogłam się zebrać na pisanie tutaj. Staram się układać swoje życie na nowo, ale i też chciałam tu wrócić i zacząć na nowo. Mam nadzieje że jesteście tutaj. Poczekam tydzień na wasze komentarze jeśli nikt się nie odezwie to zrozumiem przez to że jesteście źli. Pozdrawiam i jeszcze raz mocno mocno przepraszam :*
Na koniec czy mam dalej pisać i wstawiać posty ? ( To również od was zależy)

wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział 34

Hejka ;) Oficjalnie mam wolne :D /Mniej oficjalnie była chora :P
A teraz kilka nowinek dla was! :
>Książka powoli się kończy...
>Zostanie ona na pewno wydana w ciągu 2 lat!
>Już myślę nad nową historią oraz czy ma być 2 część tej (tu proszę o waszą opinie)!
>Co z blogiem jak skończy się książka? ( tu też proszę o wasze zdanie)!

Dużo dzieje się ostatnio w moim życiu i mam nadzieje że rozumiecie to że mało tu dodaje.
Na koniec jeszcze chce dodać że jest was coraz mniej (albo nie dajecie o sobie znać) i jest mi  bardzo przykro z tego powodu oraz Pytanie!:
Która z Was (zakładam że są tu same dziewczyny. Jeśli nie to przepraszam panów.) kupiła by książkę? Bo nie wiem czy to sens ją wydawać....
Zapraszam do czytania i komentowania. Wasza autorka- Minia ( moja koleżanka mnie tak nazywa i strasznie mi się podoba :p )
__________________________________________________________

Rozdział 34
Obudziło mnie trzeszczenie łóżka. Zrozumiałam że to nie ja się poruszyłam. Szybko zeszłam z niego.
-Wojtek?- spytałam widząc, że powoli otwiera oczy.
-Jaki Wojtek?- spytał. Przestraszyłam się. Pobiegłam po lekarza.
-To amnezja.- odparł doktor po dokładnym zbadaniu Wojtka.
-Jak to amnezja?- spytał Jacek. Zostaliśmy tylko w dwójkę czekając na jego obudzenie.
-Na szczęście nie jest tak źle. Musicie mu pomóc przypomnieć parę szczegółów, a on na pewno powoli sobie wszystko przypomni. Teraz spróbujcie z nim porozmawiać- odparł lekarz i oddalił się w stronę zabiegowego.
-Czas spróbować- powiedział Jacek i przepuścił mnie w drzwiach do pokoju w którym leżał Wojtek.
-Cześć- skierowaliśmy te słowa w stronę Wojtka
-Cześć. Znamy się?
-Jasne że tak. Ja jestem Jacek. Twój brat. A to Blanka. To twoja… yyy…
-Byliśmy kiedyś razem.
-Dlaczego byliśmy?
-Długa historia.- odparłam szybko
-Dobrze. Chce ją później usłyszeć. Co ja tu robię?
-To może ja zadzwonię po wszystkich, a Blana ci wszystko wyjaśni.
-Blana, Blana coś mi to mówi- odparł
-No mam nadzieje- powiedział Jacek uśmiechając się.- Zaraz wracam
-Dobrze to poproszę od początku- powiedział Wojtek i uśmiechnął się do mnie. Brakowało mi tego jego szczerego uśmiechu.
-Próbowałeś mnie obronić przed Damianem. Damian to przestępca. Chciał mi zrobić krzywdę z powodu Jacka. Ale kiedyś dokładnie ci opowiem. Jak się czujesz?
-Lepiej. Mam amnezje prawda?
-Tak. Mogę ci pomóc odświeżyć pamięć. Lekarz powiedział, że jak trochę ci pomożemy to zaczniesz sam wszystko sobie przypominać.
-Czuje, że jesteś dla mnie kimś bardzo ważnym choć też czuje smutek. Coś się stało?
-Wojtek naprawdę chcesz wiedzieć?
-Jasne.
-Nie chce tego powtarzać, ponieważ to co zrobiłam strasznie mnie boli. Przypomnij sobie jak ostatnio odwiedziłeś Olka.
-Olek to…
-Cześć Wojtek- przerwała mu Ewa.- Jak się czujesz?- Przyszli wszyscy- Ewa, Dagmara i Oskar.
-Kim oni są?
-Podeszłam do nich i zaczęłam mówić- To jest Ewa. Dziewczyna twojego brata. Jest w ciąży i za 6 miesięcy urodzi  śliczną dziewczynkę.
-Będzie dziewczynka?- spytał Jacek strasznie zdumiony.
-Nie miałam okazji ci o tym powiedzieć- odparła. Jacek podszedł do niej i pocałował ją. Uśmiechnęłam się i mówiłam dalej.
-To jest Dagmara- wskazałam na nią.- Znacie się dość długo. Za nią stoi Oskar. Są parą od niedawana.
-Kojarzę inną twarz jako chłopaka Dagi-odparł Wojtek
-Ta. Niedawno Daga zerwała z Maćkiem.
-Aha-odparł
-Zaczynam sobie przypominać. Wiecie co muszę trochę odpocząć. Dziękuje za odwiedziny.
-Jasne musisz odpocząć.- odparła Ewa- No już idziemy- powiedziała wyrzucając wszystkich z pokoju.
-Blana zaczekaj.-odparł. Zdziwiłam się, ponieważ nie pamiętał nic co jest z nami związane więc powinien mnie potraktować jak całą resztę- Proszę zamknij drzwi.- wykonałam jego prośbę i usiadłam obok na jego łóżku.
-Słucham dlaczego miałam zostać- odparłam przestraszona z myślą, że chce mnie rzucić bo sobie przypomniał co mu zrobiłam.
-Cały czas patrzę na ciebie i wiem, że jesteś dla mnie kimś bardzo ważnym. Czuje także ból i domyślam się, że chodzi o Olka, ale za bardzo Cię kocham, abym mógł się gniewać o byle co. Widzę także że ja dla ciebie nie jestem obojętny skoro cały czas tu jesteś i nie byłaś w domu od czasu kiedy tu przebywam. Pragnę abyś tutaj była, ze mną bez względu na to co się wydarzyło i jak bardzo mnie to zabolało.
-Wojtek bardzo Cię przepraszam za Olka, za tą sytuację. Ktoś mi coś bardzo ważnego ostatnio powiedział. Dzięki tym słowom zrozumiałam kogo naprawdę kocham.
-Mam nadzieje że chodzi o mnie- odparł z chciwym uśmieszkiem
-Jasne że o Ciebie głuptasie- odparłam i pocałowałam go. Oczywiście odwzajemnił to.
-Wygląda na to że znowu jesteśmy razem- odparł uśmiechając się
-Wygląda na to, że tak- odparłam cała szczęśliwa

środa, 17 kwietnia 2013

Rozdział 33

Witajcie!!! Przepraszam za nieobecność i już tłumacze!
Jakieś niecały miesiąc temu (2 dni po dodaniu ostatniego posta) popsuł mi się komputer z książką. Wszelkimi sposobami próbowałam naprawić i jest! Odzyskałam książkę i ukochany komputer.
Bardzo zabolały mnie słowa jednego z anonimów ponieważ nie znam całej sytuacji a się wypowiadam. Uważam że trzeba czasmai przystopować z emocjami i dać się komuś wytłumaczyć. To tyle. Czytajcie :*
WASZA AUTORKA ;)
_____________________________________________________________

Rozdział 33
-Blanka?- usłyszałam głos Dagmary. Podniosłam głowę. Zobaczyłam ją z jakiś chłopakiem. Domyśliłam się że to Oskar.
- Hej. Miło, że wpadliście.- powiedziałam ze sztucznym uśmiechem na twarzy
-Powinnaś pójść się przespać do domu- powiedział chłopak- Tak w ogóle jestem Oskar- podał mi rękę.
-Blanka. Nie zostaje tutaj- odparłam stanowczo.
-Widzę, że wybrałaś- odparła Daga z uśmiechem i podziwem na twarzy.
- Ty też- odparłam i uśmiechnęłam się. Dotarło do mnie że dawno tego nie robiłam. Spojrzałam na Oskara. Był szalenie przystojny. Piękne włosy, zielone oczy i te dołeczki w policzkach. Spojrzałam na nią wymownie. Zrozumiała.
-Jak on się czuje?- spytała Daga
-Na razie jest w śpiączce, ale w każdej chwili może się obudzić. Po obudzeniu się może nie chodzić albo mieć amnezje, ale też może być wszystko okej. Mam nadzieje na to drugie.
-Wszystko będzie dobrze- odparł Oskar.
-Kochanie przyniesiesz Blance coś do picia?
-Jasne zaraz będę.
-No widzę, że to tak na poważnie.- odparłam
-Mogę?- odwróciłyśmy się obie. Ewa stała w drzwiach.
-Jasne wchodź- odparłam
-Słyszałam całą rozmowę. Posłuchajcie Maciek poszedł. Chyba odłączył się od naszej grupki.
-Chyba to była kwestia czasu.- powiedziała Daga- Za bardzo go zraniłam.
-Mam dla was nowinę. Wiecie, że tu przyjmuje mój ginekolog- przytaknęłyśmy. No więc patrzcie.- odparła i pokazała nam zdjęcia z USG
-O jej jakie malutkie- powiedziałam wzruszona.
-Ale to nie wszystko. To dziewczynka- odparła Ewa pełna szczęścia.
-Gratuluje.- rzuciła się jej na szyje Daga.
-Jacek wie?
-Nie jeszcze nie. Lecę mu powiedzieć.- odparła i wybiegła. Po chwili ciszy usłyszałyśmy śmiech i okrzyki radości. Uśmiechnęłyśmy się do siebie.
-Już jestem- odparł Oskar podając mi szklankę wody.
-Dziękuje
-Nie ma sprawy. Daguś ja muszę już lecieć, bo się do pracy spóźnię. Wpadnę do ciebie później- odparł i pocałował ją w czoło.- Pa Blanka.
-Pa. Mam nadzieje że się jeszcze zobaczymy.
-Na pewno- odparł i wyszedł
-Trzymaj go w garści. Radzę ci tylko- odparłam z uśmiechem
-Nie mam zamiaru go oddać.
Po wyjściu Dagi z pokoju zamknęłam drzwi, położyłam się obok Wojtka i usnęłam.

czwartek, 21 marca 2013

Rozdział 32

Hejka ;) Dodaje wcześniej bo mam trochę czasu ;)
Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że rozdziałów coraz mniej, a ja przez stres w szkole i nie tylko mam blokadę twórczą :( Więc prośba do was. Macie jakiś ciekawy pomysł na jakąś z postaci? Chcielibyście coś zmienić?( np żeby jakaś postać zmieniła się, albo ktoś nowy) Piszcie, a ja postaram się coś z tego wybrać. :)
Następny rozdział będzie jak trochę znajdzie się waszych komentarzy ;)
Teraz miłego czytania iii pozdrawiam :* WASZA AUTORKA :***
__________________________________________________________


Rozdział 32
Dojechaliśmy do szpitala parę minut po karetce. Zobaczyła tylko Wojtka leżącego na łóżku szpitalnym jak przewożą go do pokoju o nazwie sala operacyjna. Przestraszyłam się bardzo
-Przepraszam- Jacek zaczepił którąś z pielęgniarek- Co się dzieje? Gdzie go zabieracie?
-Jesteście z rodzinny?- spytała
-Jestem jego bratem.- odparł i czekał na odpowiedź pielęgniarki
- W czasie drogi do szpitala wykonaliśmy badania. Okazało się, że pacjent ma krwiaka wewnętrznoczaszkowego który po takich upadku mógł wywołać straszne konsekwencje
-Jakie konsekwencje?- spytałam przerażona
- Może prowadzić do kalectwa, a nawet do śmierci, ale spokojnie lekarze zrobią co w ich mocy aby pacjent żył. Tylko jak mówiłam może potem poruszać się na wózku, a nawet gorzej. Przepraszam was dzieci, ale musze pomóc.
-Dobrze dziękujemy- odparł Jacek- Chodź usiądziemy. Usiadłam na krześle bez głębszego przemyślenia co robie. Zobaczyłam, że Jacek wysyła do kogoś sms-a. Nie zastanawiałam się nad tym za długo.
-Blana? Blana?- usłyszałam głos Jacka
-Tak?
-Dobrze się czujesz?- spytał choć znam odpowiedź.- Muszę ci coś wyjaśnić.- powiedział i zaczął mówić zanim zdążyłam coś powiedzieć- Ta sprawa jest dla mnie bardzo trudna i wstydliwa więc proszę weź to na poważnie.
-Dobrze- odparłam niepewnie i przysunęłam się do niego.
-Na początek przepraszam za to wszystko.
-Ale nie masz za co przepraszać
-Mam i proszę nie przerywaj mi. Pierwszy raz jak cię Damian za atakował  wiedziałem o co chodzi, ale bałem się przyznać. Jak to powiedzieć? Yyyym… Ja i Damian kiedyś byliśmy razem. Jeszcze przed tym jak doszłaś do mojej klasy. Dopiero wtedy zrozumiałem, że „wolę” dziewczyny . Zacząłem się z tobą spotykać, a Damian w tym czasie wyjechał bo nie mógł znieść rozstania. Wrócił niedawno i nadal myślał, że jestem z tobą. Dlatego dwukrotnie próbował cię zabić. Nie darowałbym sobie gdyby ci coś się stało.- tym zdaniem zakończył monolog. Siedziałam jak osłupiona. Dopiero po chwili się ocknęłam.
-Ale… Jak… Dobra to dla mnie lekki szok nie powiem- odparłam- Ewa wie?
-Nie i nie wiem jak jej to powiedzieć. Blana?
-Tak?- spytałam wyrwana z zamyślenia. Strasznie bałam się o Wojtka
-Nie martw się tak. Będzie wszystko dobrze. To lekarze z górnej półki. Spotykali się z gorszymi urazami.- powiedział i przytulił mnie do siebie bo miałam już łzy w oczach.
-To moja wina. Wszystko moja. Zostawiłam go, zdradziłam go. A teraz on nawet nie wie co ja czuje.- mówiłam szlochając. Siedziałam tak w objęciach Jacka. Dla mnie to nic nie znaczyło dla niego też. Miałam wrażenie że traktuje mnie jak przyjaciółkę i opiekuje się mną jak dziewczyną swojego brata. To co kiedyś nas łączyło nie było w ogóle ważne. Jesteśmy z kimś związani, a powrót do siebie nie wchodził w grę.
Najgorsze było czekanie.
***
Otworzyłam oczy. Leżałam na ramieniu Jacka. Usnęłam z przemęczenia. Spojrzałam w górę i zobaczyłam, że Jacek też przysnął. Wstałam i dopiero sobie uświadomiłam gdzie jestem i co się dzieje. Spojrzałam na zegarek. Siedzimy już tu 3 godziny i nic nie wiemy. To straszne. W czasie rozmyśleń zauważyłam, że otworzyły się drzwi od szpitala. Zobaczyłam dwójkę biegnących osób. Po czasie zrozumiałam, że to moi przyjaciele.
-Blana wszystko dobrze? Co się dzieje?- spytała Ewa w strasznej panice
-Operują go.- powiedziałam. Przytuliły mnie mocno.
-Co tu robicie?- spytał Jacek przecierając oczy.
-Musieliśmy tu przyjść. Jesteśmy przyjaciółmi i inaczej się nie dało.- odparł Maciek.
Po chwili znów drzwi się otworzyły. Tym razem od sali operacyjnej. Jacek oraz ja zerwaliśmy się szybko z miejsc.
-Panie doktorze i co z nim?- spytał Jacek patrząc na uśpionego Wojtka. Miał na głowie opatrunek. Poczułam dłoń Ewy w swojej. Widziała, że się cała trzęsę z nerwów.
-Jesteście z rodziny?- spytał lekarz i zatrzymał wszystkich. Podeszłam do łóżka. Złapałam Wojtka za rękę. Wiedziałam, że tego nie poczuł, ale gdzieś w środku miałam taką nadzieje
-Jestem jego bratem.- odparł.
-Dobrze to zapraszam Cię do gabinetu. Niestety przepraszam ale reszcie przyjaciół nie mogę pomóc
-Może jeszcze Blanka?- powiedział Jacek, a lekarz spojrzał na mnie.
-Dobrze, ale robie duży wyjątek.-pewnie się zgłodził widząc łzy w moich oczach.
-Chodź Blana później pójdziesz do niego.- powiedział Jacek i pociągnął mnie w stronę drzwi gabinetu.
-Siadajcie proszę- odparł lekarz widząc jak stoimy w drzwiach.- Wojtka stan poprawia się. Nie grozi mu już niebezpieczeństwo. Na razie jest w śpiączce, ale to zostało wywołane ciężkimi przeżyciami i bólem. Mamy nadzieje że za kilka dni się wybudzi. Mam też złą wiadomość. Wojtek po przebudzeniu może mieć amnezje, albo może nie mieć czucia w nogach ani rękach. Takie są komplikacje po tak dużym urazie.
-Czy wyzdrowieje do końca kiedykolwiek?- spytał się Jacek z dużym strachem na twarzy. Siedziałam tam jak w transie. Chciałam jak najszybciej stamtąd wyjść, usiąść koło łóżka Wojtka i czekać.
Po wyjściu z pokoju lekarza udałam się nie patrząc za siebie do pokoju w którym leżał Wojtek.  Był nieprzytomny. Usiadłam na krześle obok łóżka. Zaczęłam płakać. 

sobota, 16 marca 2013

Rozdział 31

Heeeejka :*
Co tam u was?
Przepraszam że wczoraj nie dodałam rozdziału ale nie miałam za bardzo dostępu do internetu.
Szkoda że tak mało waszych komentarzy a co za tym idzie oceny rozdziały.
Mam nadzieje że to się jakoś zmieni ;)
Jeśli ktoś chciałbym się mnie o cokolwiek zapytać albo ze mną porozmawiać to zapraszam na aska: http://ask.fm/miloscw3d
Chciałabym prosić aby na tym asku napisały moje wierne fanki czyli Słoneczki, Karolina itd. Chciałabym was poznać i dowiedzieć się kim jesteście. Może się znamy? ;P
miłego czytania iii zapraszam w piątek ;)
_________________________________________________

Rozdział 31
 Wiedziałam już kogo kocham. Chciałam się spotkać z Wojtkiem, aby wszystko wyjaśnić, ale najpierw postanowiłam spotkać się z osobą która od kilku dni dręczy mnie sms-a i dzwoni. Chciałam wyjaśnić sprawę i zacząć spokojnie żyć. Przyjaciele odradzali mi ale ja była nieugięta. Umówiłam się z tą osobą w parku. Warunek był taki, że musiałam być sama. Czekałam jakieś 20 minut. Potem się zjawił. To był Damian. W tamtej chwili pożałowałam, że zgodziłam się na spotkanie.
-Witam- odparł i usiadł koło mnie na ławce.- Ładna pogoda. Prawda? Ehh… Jak my się dawno nie widzieliśmy. Wiesz dlaczego?- spytał a ja kiwnęłam głową na zaprzeczenie.- Bo przez ciebie i tego idiotę  siedziałem przez 3 miesiące w areszcie. Widzę, że dotrzymałaś słowa i nie przyprowadziłaś swojego chłopaka.
-On już nie jest moim chłopakiem.
-Ooo To bardzo dziwne. To przecież dla ciebie rozstał się z kimś ważnym. Ale nie ważne. Teraz czas na ciebie.- odparł, a ja pospiesznie wstałam. Bałam się strasznie, a nikt nie mógł mi pomóc. Jedyne i najgłupsze co mi przyszło do głowy to uciekać. Zaczęłam biec ile sił w nogach, ale był ode mnie szybszy. Złapał mnie i znów jak parę miesięcy wcześniej i przyłożył mi nóż do gardła. Wiedziałam, że tym razem nie mam jak uciec i nikt mnie nie uratuje, czekałam tylko na koniec. W jednym momencie usłyszałam gdzieś w oddali syreny policyjne i krzyki.
-To znowu ty- powiedział Damian. Nie widziałam kto to jest ponieważ stałam tyłem.
-No oczywiście, że ja. Spodziewaj się także policji.- zrozumiałam, że to głos Jacka. Co on tu robił?!
-Widzisz twój  chłopak znowu tu jest. Blanka masz szczęście, ale nie na długo.
- Dla twojej informacji nie jesteśmy parą od 4 lat. Chcesz ją zabić z powodu Antka czy mnie?
-Blanko przed śmiercią dowiesz się prawdy. Antek mnie nigdy nie obchodził. Był dla mnie nikim. Za to Jacek był kiedyś dla mnie bardzo ważny, a ja postanowiłem sobie wtedy kiedy mnie zostawiłeś, że zabije każdą twoją dziewczynę. Po kłótni z nim wyjechałem na parę lat, ale wróciłem i teraz mogę dokonać tego co miałem zrobić w wakacje.
-Przykro mi tylko, że ja mam kogoś innego, a Blanka to już zamknięty rozdział.
-Ale to przez nią zmieniłeś całe swoje życie!
-Puść ją teraz albo tego pożałujesz! Już!- krzyknął. Zostałam rzucona na trawę. Usłyszałam strzał, potem drugi. Następnie krzyki Damiana- Zostawcie mnie. To ona musi ponieść karę za to, że zabrała mi Jacka. Wstałam. Zobaczyłam Jacka klęczącego nad Wojtkiem. Czyli też przyszedł. Podbiegłam szybko. Ujrzałam na jego głowie głęboką ranę. Wiedziałam, że to sprawka Damiana.
-Jacek dzwoń po karetkę-krzyknęłam do niego
-Blana?- spytał ledwo mówiąc Wojtek
-Tak to ja. Spokojnie zaraz przyjedzie pogotowanie.- odparłam i zaczęłam się cała trząść. Bałam się, że może stracić przytomność.- Patrz na mnie Wojtek, patrz- powiedziałam, widząc jak zamyka oczy. Bałam się że w tą głęboką ranę wdało się zakażenie, albo coś Damian uszkodzisz mu jeśli Wojtek czuł się tak źle. Wokół niego było pewno krwi. Może dlatego czuł się słabo bo stracił jej dużo. Usłyszałam wycie syren karetki- Już zaraz będziesz w szpitalu. Zajmą się tobą- mówiłam do niego.
-Blana?- odparł resztkami sił
-Tak?
-Kocham Cię- powiedział. Po tych słowach zamknął oczy.
-Wojtek, Wojtek. Słyszysz mnie? Wojtek!?- przestraszyłam się okropnie. Jacek podniósł mnie z ziemi, aby ratownicy pogotowia mogli wziąć Wojtka na noszę. Wtuliłam głowę w ramiona Jacka i zaczęłam płakać.

piątek, 8 marca 2013

Rozdział 30

Hejka :* Co tam u was nowego słychać? Ja jak zawsze nauka nauka i jeszcze raz nauka...
Chce WAKACJE!!
ale to chyba już niedługo. Mam nadzieje że wytrwam do końca roku ;)
Następny rozdział jak zawsze w piątek ;)
Chciałabym z wami popisać więc zapraszam na aska! -http://ask.fm/miloscw3d
czekam na wasz z niecierpliowością.
Oczywiście także czekam na wasze komentarze ;)
Miłego czytania
Wasza autorka <chyba mogę już siebie tak nazywać. co o tym myślcie? >
__________________________________________

Rozdział 30
Następnego dnia wpadła do mnie Dagmara.
-Muszę ci coś strasznego powiedzieć- odparła, a ja się przestraszyłam.- Zerwałam z Maćkiem.
Zamurowało mnie. Przecież byli taką dobrą i zgraną parą.
-Co się stało?
-Nie kocham go. Zakochałam się w kimś innym.
-W kim?- spytałam jeszcze bardziej zdziwiona niż wcześniej.
- To Oskar. Poznam go jeszcze przed wyjazdem nad morze. Całkiem przypadkiem. Wpadliśmy na siebie kilka razy i parę dni przed wyjazdem zaprosił mnie do kawiarni. Bardzo miło nam się rozmawiało. Przekazaliśmy sobie swoje numery telefonu i sms-ujemy od dłuższego czasu. W czasie wyjazdu chciałam o nim zapomnieć i skupić się nad związkiem z Maćkiem, ale nie mogłam. Od przyjazdu do domu spotykam się z nim prawie codziennie. Nie potrafię o nim zapomnieć i wiem, że on o mnie też. Nie mogłam dłużej udać że z Maćkiem jest wszystko okej. Nie mogłam go dłużej okłamywać. Nie zasługiwał na to.- słowa wypłynęły z niej, a następnie łzy.
-Dlaczego nic wcześniej nie powiedziałaś?- spytałam przytulając ją mocno i wycierając jej łzy z policzków.
-Bałam się. Strasznie się bałam. Ale teraz wiem że postąpiłam właściwie. A jak sprawy u ciebie?- spytała
- Chyba kocham ich obu- odparłam
-Jak  obu? Naraz?- spytała a ja kiwnęłam głową. Opowiedziałam jej o wczorajszym zajściu.
-Wiesz nie wiem co powiedzieć- odparła- Jestem zaskoczona twoim zachowaniem.
-Ja jestem na siebie wściekła.
-Musisz się zdecydować. Musisz.
-Babcia w wizji powiedziała że niedługo sama się dowiem więc poczekam. Zastanawiam się czy w ogóle jakiś będzie chciał ze mną być.
-Na pewno. Nie możesz tak skreślić Wojtka.
-Dlaczego?- spytałam
- Posłuchaj zabronili mi o tym wspominać w twojej obecności, ale czas żebyś wiedziała. Jesteś znaczy chyba byłaś drugą dziewczyną Wojtka.
-Jak to drugą?
- Wcześniej w 1 klasie gimnazjum pojawiła się u jego boku Monika. Byli najlepszą parą jaką kiedykolwiek widziałam. Nie wyobrażałam ich sobie osobno aż do pewnego dnia.
-Zostawiła go?- przerwałam jej.
-Nie zginęła w wypadku samochodowym wraz ze swoimi rodzicami i bratem. Wojtek był załamany. Myśleliśmy, że nigdy się nie pozbiera. Potem przyszłaś ty do szkoły i jego życie całkowicie się zmieniło. Dwa lata męczył się z myślą, że nie chce zdradzić Moniki, ani nie chce cię stracić tak jak stracił ją. Bał się jak z tobą będzie zginiesz tak samo jak Monia. Jak byłaś z jego bratem też nie było mu łatwo. Znosił to dzielnie. Jak się rozeszliście skakał ze szczęścia. Potem pojawił się Olek. Tego już nie mógł wytrzymać. Postanowił działać bo bał się że Olek cię ukradnie. Te wszystkie sms-y, cichy wielbiciel były tylko próbą zbliżenia się do ciebie. Zrozum, że on Cię bardzo kocha. W sercu kryje się jeszcze Monika, ale ty jesteś najważniejsza. Zadaj sobie teraz pytanie któremu na tobie bardziej zależy i który dojrzał do tej miłości.
Z wrażenia usiadłam.- Już wiem.- odparłam krótko. –Już wiem…