środa, 10 lipca 2013

Rozdział 35

Następny rozdział :D Mam nadzieje że się wam spodoba ;) Miłego czytania. Jeśli macie jakieś pytania śmiało piszcie w komentarzach ;)
Piszcie czy się podoba ;)
____________________________________________

Rozdział 35
Wieści, że jestem znowu z Wojtkiem szybko się rozeszły. Nie szczególnie podobał mi się fakt, że dowiedział się o tym także Olek. Najgorsze było to że pojawił się w szpitalu.
-Jak mogłaś mi to zrobić?- zaczął naszą rozmowę od krzyku.
-A ty? Dlaczego zaprosiłeś mnie do siebie? Namąciłeś mi tylko w głowie i jeszcze zaprosiłeś Wojtka na oglądanie? Dlaczego?- spytałam z błaganiem w głosie
-Blanka nie dramatyzuj teraz. Kocham Cię. Chciałem pokazać jak bardzo mi na tobie zależy.
-Wiesz co wróć do Belli i do Londynu. Najlepiej teraz stąd wyjdź bo mam ciebie dość.
-Ale Blanka posłuchaj…
-Nie to ty posłuchaj. Kiedyś byłeś dla mnie bardzo ważny póki nie poznałam Wojtka. To jego kocham naprawdę i nic tego nie zmieni nawet ty! Przekonałam się o tym kto jest dla mnie ważny dopiero niedawno. Po twoim zachowaniu i ostatnich wydarzeniach wiem na kim mi naprawdę zależy! Więc wyjdź stąd teraz bo nie mam ochoty z tobą rozmawiać i ciebie widzieć!- krzyczałam. Patrzył się na mnie ze łzami w oczach, ale ani trochę mnie to nie wzruszyło.
-Słyszałeś co powiedziała?- odparł Wojtek. Próbował ukryć złość, ale za dobrze go znałam, żeby tego nie zauważyć.
-Cześć- odparł zły i oddalił się.
Podbiegłam do Wojtka
- Słyszałeś całą rozmowę?
-Słyszałem. Też Cię bardzo kocham skarbie- odparł. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową. To on jest tym jedynym.
***
Po południu do szpitala przyszli wszyscy. Rodzice nas obojga. Wreście się poznali. Potem przyszły dziewczyny ze swoimi partnerami. Rozmawialiśmy oraz śmailiśmy się. Widziałam że tato bardzo polubił Wojtka po tej całej przygodzie. Widziałam radość mojego chłopaka. Rozmyślałam o tym jaka jestem szczęśliwa. Miałam Wojtka. Nic już nie może nas rozdzielić. Nawet Olek o których bardzo chce zapomnieć. Czuje że skrzywdził mnie zbyt mocno abym mogła mu wybaczyć. Każda myśl o nim boli jakby ktoś kradł mi serce z ciała.
-Blanko.- powiedziała tata wyrywając mnie z przemyśleń
-Tak tato?- spytałam
-Słuchaj skarbie. Ten chłopak co stoi obok Dagmary wydaje mi się bardzo znajomy. Znałaś go już wcześniej?
-Nie. Poznałam go dopiero jak Dagmara zaczęła się z nim spotykać.- odparłam zdziwiona jego zachowaniem. Nigdy nie dopytywał się tak szczegółowo o moich znajomych.
-No nic może mi się zdaje. – odparł i poszedł porozmawiać z ojcem Wojtka. Usłyszałam jak mój tata zachwalał mojego chłopaka przy jego rodzicach.
-Hej skarbie – odparł Wojtek uśmiechając się na jego charakterystyczny sposób. Poczułam się trochę oburzona ponieważ przerwał moje podsłuchiwanie- Widzę że podsłuchujesz jak mnie wychwalają. Pewnie czujesz się dumna że masz takiego faceta
-Jasne, że tak. Właśnie nie zdążyłam ci jeszcze podziękować za to co dla mnie zrobiłeś.
-Nie oczekiwałem i nie oczekuje tych przeprosin. Jestem dla mnie najważniejsza na świecie i wiedź, że zrobił bym dla ciebie wszystko nawet zginął.
-Jak twoja pamięć – spytałam aby zmienić temat
-Coraz lepiej. Dochodzę już do wielu szczegółów choć nadal nie wiem dlaczego twój ojciec jest tak podobny do Oskara.
Zamurowało mnie. Dostrzegł to czego nikt inny nie zauważył. Jak to w ogóle możliwe?! Oskar i mój tata mogli mieć coś wspólnego?!
-Też chciałabym wiedzieć- odparłam cały czas zdziwiona. Spojrzałam jeszcze raz na Oskara. Rzeczywiście był bardzo podobny do mojego ojca. Ale dlaczego?!

środa, 3 lipca 2013

Po długim czasie... z przeprosinami

Jak tytuł mówi przepraszam, w moim życiu zdarzyło się kilka przykrych spraw, że nie mogłam się zebrać na pisanie tutaj. Staram się układać swoje życie na nowo, ale i też chciałam tu wrócić i zacząć na nowo. Mam nadzieje że jesteście tutaj. Poczekam tydzień na wasze komentarze jeśli nikt się nie odezwie to zrozumiem przez to że jesteście źli. Pozdrawiam i jeszcze raz mocno mocno przepraszam :*
Na koniec czy mam dalej pisać i wstawiać posty ? ( To również od was zależy)

wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział 34

Hejka ;) Oficjalnie mam wolne :D /Mniej oficjalnie była chora :P
A teraz kilka nowinek dla was! :
>Książka powoli się kończy...
>Zostanie ona na pewno wydana w ciągu 2 lat!
>Już myślę nad nową historią oraz czy ma być 2 część tej (tu proszę o waszą opinie)!
>Co z blogiem jak skończy się książka? ( tu też proszę o wasze zdanie)!

Dużo dzieje się ostatnio w moim życiu i mam nadzieje że rozumiecie to że mało tu dodaje.
Na koniec jeszcze chce dodać że jest was coraz mniej (albo nie dajecie o sobie znać) i jest mi  bardzo przykro z tego powodu oraz Pytanie!:
Która z Was (zakładam że są tu same dziewczyny. Jeśli nie to przepraszam panów.) kupiła by książkę? Bo nie wiem czy to sens ją wydawać....
Zapraszam do czytania i komentowania. Wasza autorka- Minia ( moja koleżanka mnie tak nazywa i strasznie mi się podoba :p )
__________________________________________________________

Rozdział 34
Obudziło mnie trzeszczenie łóżka. Zrozumiałam że to nie ja się poruszyłam. Szybko zeszłam z niego.
-Wojtek?- spytałam widząc, że powoli otwiera oczy.
-Jaki Wojtek?- spytał. Przestraszyłam się. Pobiegłam po lekarza.
-To amnezja.- odparł doktor po dokładnym zbadaniu Wojtka.
-Jak to amnezja?- spytał Jacek. Zostaliśmy tylko w dwójkę czekając na jego obudzenie.
-Na szczęście nie jest tak źle. Musicie mu pomóc przypomnieć parę szczegółów, a on na pewno powoli sobie wszystko przypomni. Teraz spróbujcie z nim porozmawiać- odparł lekarz i oddalił się w stronę zabiegowego.
-Czas spróbować- powiedział Jacek i przepuścił mnie w drzwiach do pokoju w którym leżał Wojtek.
-Cześć- skierowaliśmy te słowa w stronę Wojtka
-Cześć. Znamy się?
-Jasne że tak. Ja jestem Jacek. Twój brat. A to Blanka. To twoja… yyy…
-Byliśmy kiedyś razem.
-Dlaczego byliśmy?
-Długa historia.- odparłam szybko
-Dobrze. Chce ją później usłyszeć. Co ja tu robię?
-To może ja zadzwonię po wszystkich, a Blana ci wszystko wyjaśni.
-Blana, Blana coś mi to mówi- odparł
-No mam nadzieje- powiedział Jacek uśmiechając się.- Zaraz wracam
-Dobrze to poproszę od początku- powiedział Wojtek i uśmiechnął się do mnie. Brakowało mi tego jego szczerego uśmiechu.
-Próbowałeś mnie obronić przed Damianem. Damian to przestępca. Chciał mi zrobić krzywdę z powodu Jacka. Ale kiedyś dokładnie ci opowiem. Jak się czujesz?
-Lepiej. Mam amnezje prawda?
-Tak. Mogę ci pomóc odświeżyć pamięć. Lekarz powiedział, że jak trochę ci pomożemy to zaczniesz sam wszystko sobie przypominać.
-Czuje, że jesteś dla mnie kimś bardzo ważnym choć też czuje smutek. Coś się stało?
-Wojtek naprawdę chcesz wiedzieć?
-Jasne.
-Nie chce tego powtarzać, ponieważ to co zrobiłam strasznie mnie boli. Przypomnij sobie jak ostatnio odwiedziłeś Olka.
-Olek to…
-Cześć Wojtek- przerwała mu Ewa.- Jak się czujesz?- Przyszli wszyscy- Ewa, Dagmara i Oskar.
-Kim oni są?
-Podeszłam do nich i zaczęłam mówić- To jest Ewa. Dziewczyna twojego brata. Jest w ciąży i za 6 miesięcy urodzi  śliczną dziewczynkę.
-Będzie dziewczynka?- spytał Jacek strasznie zdumiony.
-Nie miałam okazji ci o tym powiedzieć- odparła. Jacek podszedł do niej i pocałował ją. Uśmiechnęłam się i mówiłam dalej.
-To jest Dagmara- wskazałam na nią.- Znacie się dość długo. Za nią stoi Oskar. Są parą od niedawana.
-Kojarzę inną twarz jako chłopaka Dagi-odparł Wojtek
-Ta. Niedawno Daga zerwała z Maćkiem.
-Aha-odparł
-Zaczynam sobie przypominać. Wiecie co muszę trochę odpocząć. Dziękuje za odwiedziny.
-Jasne musisz odpocząć.- odparła Ewa- No już idziemy- powiedziała wyrzucając wszystkich z pokoju.
-Blana zaczekaj.-odparł. Zdziwiłam się, ponieważ nie pamiętał nic co jest z nami związane więc powinien mnie potraktować jak całą resztę- Proszę zamknij drzwi.- wykonałam jego prośbę i usiadłam obok na jego łóżku.
-Słucham dlaczego miałam zostać- odparłam przestraszona z myślą, że chce mnie rzucić bo sobie przypomniał co mu zrobiłam.
-Cały czas patrzę na ciebie i wiem, że jesteś dla mnie kimś bardzo ważnym. Czuje także ból i domyślam się, że chodzi o Olka, ale za bardzo Cię kocham, abym mógł się gniewać o byle co. Widzę także że ja dla ciebie nie jestem obojętny skoro cały czas tu jesteś i nie byłaś w domu od czasu kiedy tu przebywam. Pragnę abyś tutaj była, ze mną bez względu na to co się wydarzyło i jak bardzo mnie to zabolało.
-Wojtek bardzo Cię przepraszam za Olka, za tą sytuację. Ktoś mi coś bardzo ważnego ostatnio powiedział. Dzięki tym słowom zrozumiałam kogo naprawdę kocham.
-Mam nadzieje że chodzi o mnie- odparł z chciwym uśmieszkiem
-Jasne że o Ciebie głuptasie- odparłam i pocałowałam go. Oczywiście odwzajemnił to.
-Wygląda na to że znowu jesteśmy razem- odparł uśmiechając się
-Wygląda na to, że tak- odparłam cała szczęśliwa

środa, 17 kwietnia 2013

Rozdział 33

Witajcie!!! Przepraszam za nieobecność i już tłumacze!
Jakieś niecały miesiąc temu (2 dni po dodaniu ostatniego posta) popsuł mi się komputer z książką. Wszelkimi sposobami próbowałam naprawić i jest! Odzyskałam książkę i ukochany komputer.
Bardzo zabolały mnie słowa jednego z anonimów ponieważ nie znam całej sytuacji a się wypowiadam. Uważam że trzeba czasmai przystopować z emocjami i dać się komuś wytłumaczyć. To tyle. Czytajcie :*
WASZA AUTORKA ;)
_____________________________________________________________

Rozdział 33
-Blanka?- usłyszałam głos Dagmary. Podniosłam głowę. Zobaczyłam ją z jakiś chłopakiem. Domyśliłam się że to Oskar.
- Hej. Miło, że wpadliście.- powiedziałam ze sztucznym uśmiechem na twarzy
-Powinnaś pójść się przespać do domu- powiedział chłopak- Tak w ogóle jestem Oskar- podał mi rękę.
-Blanka. Nie zostaje tutaj- odparłam stanowczo.
-Widzę, że wybrałaś- odparła Daga z uśmiechem i podziwem na twarzy.
- Ty też- odparłam i uśmiechnęłam się. Dotarło do mnie że dawno tego nie robiłam. Spojrzałam na Oskara. Był szalenie przystojny. Piękne włosy, zielone oczy i te dołeczki w policzkach. Spojrzałam na nią wymownie. Zrozumiała.
-Jak on się czuje?- spytała Daga
-Na razie jest w śpiączce, ale w każdej chwili może się obudzić. Po obudzeniu się może nie chodzić albo mieć amnezje, ale też może być wszystko okej. Mam nadzieje na to drugie.
-Wszystko będzie dobrze- odparł Oskar.
-Kochanie przyniesiesz Blance coś do picia?
-Jasne zaraz będę.
-No widzę, że to tak na poważnie.- odparłam
-Mogę?- odwróciłyśmy się obie. Ewa stała w drzwiach.
-Jasne wchodź- odparłam
-Słyszałam całą rozmowę. Posłuchajcie Maciek poszedł. Chyba odłączył się od naszej grupki.
-Chyba to była kwestia czasu.- powiedziała Daga- Za bardzo go zraniłam.
-Mam dla was nowinę. Wiecie, że tu przyjmuje mój ginekolog- przytaknęłyśmy. No więc patrzcie.- odparła i pokazała nam zdjęcia z USG
-O jej jakie malutkie- powiedziałam wzruszona.
-Ale to nie wszystko. To dziewczynka- odparła Ewa pełna szczęścia.
-Gratuluje.- rzuciła się jej na szyje Daga.
-Jacek wie?
-Nie jeszcze nie. Lecę mu powiedzieć.- odparła i wybiegła. Po chwili ciszy usłyszałyśmy śmiech i okrzyki radości. Uśmiechnęłyśmy się do siebie.
-Już jestem- odparł Oskar podając mi szklankę wody.
-Dziękuje
-Nie ma sprawy. Daguś ja muszę już lecieć, bo się do pracy spóźnię. Wpadnę do ciebie później- odparł i pocałował ją w czoło.- Pa Blanka.
-Pa. Mam nadzieje że się jeszcze zobaczymy.
-Na pewno- odparł i wyszedł
-Trzymaj go w garści. Radzę ci tylko- odparłam z uśmiechem
-Nie mam zamiaru go oddać.
Po wyjściu Dagi z pokoju zamknęłam drzwi, położyłam się obok Wojtka i usnęłam.

czwartek, 21 marca 2013

Rozdział 32

Hejka ;) Dodaje wcześniej bo mam trochę czasu ;)
Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że rozdziałów coraz mniej, a ja przez stres w szkole i nie tylko mam blokadę twórczą :( Więc prośba do was. Macie jakiś ciekawy pomysł na jakąś z postaci? Chcielibyście coś zmienić?( np żeby jakaś postać zmieniła się, albo ktoś nowy) Piszcie, a ja postaram się coś z tego wybrać. :)
Następny rozdział będzie jak trochę znajdzie się waszych komentarzy ;)
Teraz miłego czytania iii pozdrawiam :* WASZA AUTORKA :***
__________________________________________________________


Rozdział 32
Dojechaliśmy do szpitala parę minut po karetce. Zobaczyła tylko Wojtka leżącego na łóżku szpitalnym jak przewożą go do pokoju o nazwie sala operacyjna. Przestraszyłam się bardzo
-Przepraszam- Jacek zaczepił którąś z pielęgniarek- Co się dzieje? Gdzie go zabieracie?
-Jesteście z rodzinny?- spytała
-Jestem jego bratem.- odparł i czekał na odpowiedź pielęgniarki
- W czasie drogi do szpitala wykonaliśmy badania. Okazało się, że pacjent ma krwiaka wewnętrznoczaszkowego który po takich upadku mógł wywołać straszne konsekwencje
-Jakie konsekwencje?- spytałam przerażona
- Może prowadzić do kalectwa, a nawet do śmierci, ale spokojnie lekarze zrobią co w ich mocy aby pacjent żył. Tylko jak mówiłam może potem poruszać się na wózku, a nawet gorzej. Przepraszam was dzieci, ale musze pomóc.
-Dobrze dziękujemy- odparł Jacek- Chodź usiądziemy. Usiadłam na krześle bez głębszego przemyślenia co robie. Zobaczyłam, że Jacek wysyła do kogoś sms-a. Nie zastanawiałam się nad tym za długo.
-Blana? Blana?- usłyszałam głos Jacka
-Tak?
-Dobrze się czujesz?- spytał choć znam odpowiedź.- Muszę ci coś wyjaśnić.- powiedział i zaczął mówić zanim zdążyłam coś powiedzieć- Ta sprawa jest dla mnie bardzo trudna i wstydliwa więc proszę weź to na poważnie.
-Dobrze- odparłam niepewnie i przysunęłam się do niego.
-Na początek przepraszam za to wszystko.
-Ale nie masz za co przepraszać
-Mam i proszę nie przerywaj mi. Pierwszy raz jak cię Damian za atakował  wiedziałem o co chodzi, ale bałem się przyznać. Jak to powiedzieć? Yyyym… Ja i Damian kiedyś byliśmy razem. Jeszcze przed tym jak doszłaś do mojej klasy. Dopiero wtedy zrozumiałem, że „wolę” dziewczyny . Zacząłem się z tobą spotykać, a Damian w tym czasie wyjechał bo nie mógł znieść rozstania. Wrócił niedawno i nadal myślał, że jestem z tobą. Dlatego dwukrotnie próbował cię zabić. Nie darowałbym sobie gdyby ci coś się stało.- tym zdaniem zakończył monolog. Siedziałam jak osłupiona. Dopiero po chwili się ocknęłam.
-Ale… Jak… Dobra to dla mnie lekki szok nie powiem- odparłam- Ewa wie?
-Nie i nie wiem jak jej to powiedzieć. Blana?
-Tak?- spytałam wyrwana z zamyślenia. Strasznie bałam się o Wojtka
-Nie martw się tak. Będzie wszystko dobrze. To lekarze z górnej półki. Spotykali się z gorszymi urazami.- powiedział i przytulił mnie do siebie bo miałam już łzy w oczach.
-To moja wina. Wszystko moja. Zostawiłam go, zdradziłam go. A teraz on nawet nie wie co ja czuje.- mówiłam szlochając. Siedziałam tak w objęciach Jacka. Dla mnie to nic nie znaczyło dla niego też. Miałam wrażenie że traktuje mnie jak przyjaciółkę i opiekuje się mną jak dziewczyną swojego brata. To co kiedyś nas łączyło nie było w ogóle ważne. Jesteśmy z kimś związani, a powrót do siebie nie wchodził w grę.
Najgorsze było czekanie.
***
Otworzyłam oczy. Leżałam na ramieniu Jacka. Usnęłam z przemęczenia. Spojrzałam w górę i zobaczyłam, że Jacek też przysnął. Wstałam i dopiero sobie uświadomiłam gdzie jestem i co się dzieje. Spojrzałam na zegarek. Siedzimy już tu 3 godziny i nic nie wiemy. To straszne. W czasie rozmyśleń zauważyłam, że otworzyły się drzwi od szpitala. Zobaczyłam dwójkę biegnących osób. Po czasie zrozumiałam, że to moi przyjaciele.
-Blana wszystko dobrze? Co się dzieje?- spytała Ewa w strasznej panice
-Operują go.- powiedziałam. Przytuliły mnie mocno.
-Co tu robicie?- spytał Jacek przecierając oczy.
-Musieliśmy tu przyjść. Jesteśmy przyjaciółmi i inaczej się nie dało.- odparł Maciek.
Po chwili znów drzwi się otworzyły. Tym razem od sali operacyjnej. Jacek oraz ja zerwaliśmy się szybko z miejsc.
-Panie doktorze i co z nim?- spytał Jacek patrząc na uśpionego Wojtka. Miał na głowie opatrunek. Poczułam dłoń Ewy w swojej. Widziała, że się cała trzęsę z nerwów.
-Jesteście z rodziny?- spytał lekarz i zatrzymał wszystkich. Podeszłam do łóżka. Złapałam Wojtka za rękę. Wiedziałam, że tego nie poczuł, ale gdzieś w środku miałam taką nadzieje
-Jestem jego bratem.- odparł.
-Dobrze to zapraszam Cię do gabinetu. Niestety przepraszam ale reszcie przyjaciół nie mogę pomóc
-Może jeszcze Blanka?- powiedział Jacek, a lekarz spojrzał na mnie.
-Dobrze, ale robie duży wyjątek.-pewnie się zgłodził widząc łzy w moich oczach.
-Chodź Blana później pójdziesz do niego.- powiedział Jacek i pociągnął mnie w stronę drzwi gabinetu.
-Siadajcie proszę- odparł lekarz widząc jak stoimy w drzwiach.- Wojtka stan poprawia się. Nie grozi mu już niebezpieczeństwo. Na razie jest w śpiączce, ale to zostało wywołane ciężkimi przeżyciami i bólem. Mamy nadzieje że za kilka dni się wybudzi. Mam też złą wiadomość. Wojtek po przebudzeniu może mieć amnezje, albo może nie mieć czucia w nogach ani rękach. Takie są komplikacje po tak dużym urazie.
-Czy wyzdrowieje do końca kiedykolwiek?- spytał się Jacek z dużym strachem na twarzy. Siedziałam tam jak w transie. Chciałam jak najszybciej stamtąd wyjść, usiąść koło łóżka Wojtka i czekać.
Po wyjściu z pokoju lekarza udałam się nie patrząc za siebie do pokoju w którym leżał Wojtek.  Był nieprzytomny. Usiadłam na krześle obok łóżka. Zaczęłam płakać. 

sobota, 16 marca 2013

Rozdział 31

Heeeejka :*
Co tam u was?
Przepraszam że wczoraj nie dodałam rozdziału ale nie miałam za bardzo dostępu do internetu.
Szkoda że tak mało waszych komentarzy a co za tym idzie oceny rozdziały.
Mam nadzieje że to się jakoś zmieni ;)
Jeśli ktoś chciałbym się mnie o cokolwiek zapytać albo ze mną porozmawiać to zapraszam na aska: http://ask.fm/miloscw3d
Chciałabym prosić aby na tym asku napisały moje wierne fanki czyli Słoneczki, Karolina itd. Chciałabym was poznać i dowiedzieć się kim jesteście. Może się znamy? ;P
miłego czytania iii zapraszam w piątek ;)
_________________________________________________

Rozdział 31
 Wiedziałam już kogo kocham. Chciałam się spotkać z Wojtkiem, aby wszystko wyjaśnić, ale najpierw postanowiłam spotkać się z osobą która od kilku dni dręczy mnie sms-a i dzwoni. Chciałam wyjaśnić sprawę i zacząć spokojnie żyć. Przyjaciele odradzali mi ale ja była nieugięta. Umówiłam się z tą osobą w parku. Warunek był taki, że musiałam być sama. Czekałam jakieś 20 minut. Potem się zjawił. To był Damian. W tamtej chwili pożałowałam, że zgodziłam się na spotkanie.
-Witam- odparł i usiadł koło mnie na ławce.- Ładna pogoda. Prawda? Ehh… Jak my się dawno nie widzieliśmy. Wiesz dlaczego?- spytał a ja kiwnęłam głową na zaprzeczenie.- Bo przez ciebie i tego idiotę  siedziałem przez 3 miesiące w areszcie. Widzę, że dotrzymałaś słowa i nie przyprowadziłaś swojego chłopaka.
-On już nie jest moim chłopakiem.
-Ooo To bardzo dziwne. To przecież dla ciebie rozstał się z kimś ważnym. Ale nie ważne. Teraz czas na ciebie.- odparł, a ja pospiesznie wstałam. Bałam się strasznie, a nikt nie mógł mi pomóc. Jedyne i najgłupsze co mi przyszło do głowy to uciekać. Zaczęłam biec ile sił w nogach, ale był ode mnie szybszy. Złapał mnie i znów jak parę miesięcy wcześniej i przyłożył mi nóż do gardła. Wiedziałam, że tym razem nie mam jak uciec i nikt mnie nie uratuje, czekałam tylko na koniec. W jednym momencie usłyszałam gdzieś w oddali syreny policyjne i krzyki.
-To znowu ty- powiedział Damian. Nie widziałam kto to jest ponieważ stałam tyłem.
-No oczywiście, że ja. Spodziewaj się także policji.- zrozumiałam, że to głos Jacka. Co on tu robił?!
-Widzisz twój  chłopak znowu tu jest. Blanka masz szczęście, ale nie na długo.
- Dla twojej informacji nie jesteśmy parą od 4 lat. Chcesz ją zabić z powodu Antka czy mnie?
-Blanko przed śmiercią dowiesz się prawdy. Antek mnie nigdy nie obchodził. Był dla mnie nikim. Za to Jacek był kiedyś dla mnie bardzo ważny, a ja postanowiłem sobie wtedy kiedy mnie zostawiłeś, że zabije każdą twoją dziewczynę. Po kłótni z nim wyjechałem na parę lat, ale wróciłem i teraz mogę dokonać tego co miałem zrobić w wakacje.
-Przykro mi tylko, że ja mam kogoś innego, a Blanka to już zamknięty rozdział.
-Ale to przez nią zmieniłeś całe swoje życie!
-Puść ją teraz albo tego pożałujesz! Już!- krzyknął. Zostałam rzucona na trawę. Usłyszałam strzał, potem drugi. Następnie krzyki Damiana- Zostawcie mnie. To ona musi ponieść karę za to, że zabrała mi Jacka. Wstałam. Zobaczyłam Jacka klęczącego nad Wojtkiem. Czyli też przyszedł. Podbiegłam szybko. Ujrzałam na jego głowie głęboką ranę. Wiedziałam, że to sprawka Damiana.
-Jacek dzwoń po karetkę-krzyknęłam do niego
-Blana?- spytał ledwo mówiąc Wojtek
-Tak to ja. Spokojnie zaraz przyjedzie pogotowanie.- odparłam i zaczęłam się cała trząść. Bałam się, że może stracić przytomność.- Patrz na mnie Wojtek, patrz- powiedziałam, widząc jak zamyka oczy. Bałam się że w tą głęboką ranę wdało się zakażenie, albo coś Damian uszkodzisz mu jeśli Wojtek czuł się tak źle. Wokół niego było pewno krwi. Może dlatego czuł się słabo bo stracił jej dużo. Usłyszałam wycie syren karetki- Już zaraz będziesz w szpitalu. Zajmą się tobą- mówiłam do niego.
-Blana?- odparł resztkami sił
-Tak?
-Kocham Cię- powiedział. Po tych słowach zamknął oczy.
-Wojtek, Wojtek. Słyszysz mnie? Wojtek!?- przestraszyłam się okropnie. Jacek podniósł mnie z ziemi, aby ratownicy pogotowia mogli wziąć Wojtka na noszę. Wtuliłam głowę w ramiona Jacka i zaczęłam płakać.

piątek, 8 marca 2013

Rozdział 30

Hejka :* Co tam u was nowego słychać? Ja jak zawsze nauka nauka i jeszcze raz nauka...
Chce WAKACJE!!
ale to chyba już niedługo. Mam nadzieje że wytrwam do końca roku ;)
Następny rozdział jak zawsze w piątek ;)
Chciałabym z wami popisać więc zapraszam na aska! -http://ask.fm/miloscw3d
czekam na wasz z niecierpliowością.
Oczywiście także czekam na wasze komentarze ;)
Miłego czytania
Wasza autorka <chyba mogę już siebie tak nazywać. co o tym myślcie? >
__________________________________________

Rozdział 30
Następnego dnia wpadła do mnie Dagmara.
-Muszę ci coś strasznego powiedzieć- odparła, a ja się przestraszyłam.- Zerwałam z Maćkiem.
Zamurowało mnie. Przecież byli taką dobrą i zgraną parą.
-Co się stało?
-Nie kocham go. Zakochałam się w kimś innym.
-W kim?- spytałam jeszcze bardziej zdziwiona niż wcześniej.
- To Oskar. Poznam go jeszcze przed wyjazdem nad morze. Całkiem przypadkiem. Wpadliśmy na siebie kilka razy i parę dni przed wyjazdem zaprosił mnie do kawiarni. Bardzo miło nam się rozmawiało. Przekazaliśmy sobie swoje numery telefonu i sms-ujemy od dłuższego czasu. W czasie wyjazdu chciałam o nim zapomnieć i skupić się nad związkiem z Maćkiem, ale nie mogłam. Od przyjazdu do domu spotykam się z nim prawie codziennie. Nie potrafię o nim zapomnieć i wiem, że on o mnie też. Nie mogłam dłużej udać że z Maćkiem jest wszystko okej. Nie mogłam go dłużej okłamywać. Nie zasługiwał na to.- słowa wypłynęły z niej, a następnie łzy.
-Dlaczego nic wcześniej nie powiedziałaś?- spytałam przytulając ją mocno i wycierając jej łzy z policzków.
-Bałam się. Strasznie się bałam. Ale teraz wiem że postąpiłam właściwie. A jak sprawy u ciebie?- spytała
- Chyba kocham ich obu- odparłam
-Jak  obu? Naraz?- spytała a ja kiwnęłam głową. Opowiedziałam jej o wczorajszym zajściu.
-Wiesz nie wiem co powiedzieć- odparła- Jestem zaskoczona twoim zachowaniem.
-Ja jestem na siebie wściekła.
-Musisz się zdecydować. Musisz.
-Babcia w wizji powiedziała że niedługo sama się dowiem więc poczekam. Zastanawiam się czy w ogóle jakiś będzie chciał ze mną być.
-Na pewno. Nie możesz tak skreślić Wojtka.
-Dlaczego?- spytałam
- Posłuchaj zabronili mi o tym wspominać w twojej obecności, ale czas żebyś wiedziała. Jesteś znaczy chyba byłaś drugą dziewczyną Wojtka.
-Jak to drugą?
- Wcześniej w 1 klasie gimnazjum pojawiła się u jego boku Monika. Byli najlepszą parą jaką kiedykolwiek widziałam. Nie wyobrażałam ich sobie osobno aż do pewnego dnia.
-Zostawiła go?- przerwałam jej.
-Nie zginęła w wypadku samochodowym wraz ze swoimi rodzicami i bratem. Wojtek był załamany. Myśleliśmy, że nigdy się nie pozbiera. Potem przyszłaś ty do szkoły i jego życie całkowicie się zmieniło. Dwa lata męczył się z myślą, że nie chce zdradzić Moniki, ani nie chce cię stracić tak jak stracił ją. Bał się jak z tobą będzie zginiesz tak samo jak Monia. Jak byłaś z jego bratem też nie było mu łatwo. Znosił to dzielnie. Jak się rozeszliście skakał ze szczęścia. Potem pojawił się Olek. Tego już nie mógł wytrzymać. Postanowił działać bo bał się że Olek cię ukradnie. Te wszystkie sms-y, cichy wielbiciel były tylko próbą zbliżenia się do ciebie. Zrozum, że on Cię bardzo kocha. W sercu kryje się jeszcze Monika, ale ty jesteś najważniejsza. Zadaj sobie teraz pytanie któremu na tobie bardziej zależy i który dojrzał do tej miłości.
Z wrażenia usiadłam.- Już wiem.- odparłam krótko. –Już wiem…

piątek, 1 marca 2013

Rozdział 29

Hejka ;) Jak tam tydzień? Ja mam rekolekcje w przyszłym tygodniu wiec może dodam wcześniej rozdział ale nie obiecuje. Na razie wstępnie mówię piątek. Jak uda mi się napisać z 5 rozdziałów do środy to dodam w środe ;) Dziękuuje za komentarze :**
Pozdrawiam ;)  Jeśli macie pytania do książki albo ochotę mnie o coś zapytać to zapraszam- http://ask.fm/miloscw3d będe czekać i odpowiadać na każde pytanie ;)
________________________________________________

Rozdział 29
-Blana?- spytał teraz ze smutkiem.
-Wojtek to nie tak.- odparłam.
-A ty co? Zapraszasz mnie tutaj, żeby to zobaczył?!- teraz zwrócił się do Olka
-Zaprosiłeś go?!- odparłam strasznie zdziwiona.
-Tak, żeby zobaczył na własne oczy kto jest górą i kogo kochasz.- odparł z chciwym uśmieszkiem. Stałam zdumiona
-Teraz to przegiąłeś- powiedział Wojtek i rzucił się na Olka z pięściami.
-Przestańcie, słyszycie?!- krzyczałam ze złością próbując ich rozdzielić.
W pewnym momencie zobaczyłam tylko pięść Olka zmierzającą w moją stronę.
…Zobaczyłam swoją nieżyjącą babcię. Siedziała na kanapie w jej starym już nie istniejącym domu.
-Podejdź tu wnusiu.- odparłam. Jej głos słyszałam jakby z oddali. Podniosłam się z ziemi i usiadłam obok niej na kanapie.
-Jestem strasznie zniesmaczona tym co zobaczyłam. Kochanie musisz się zdecydować. Kogo tak naprawdę kochasz? Który z nich jest dla ciebie ważniejszy.
-Babciu, ale ja nie wiem. To jest dla mnie za trudne.
- Mam pomysł. Wróć do domu. Spróbuj zatęsknić, a za parę dni wszystko się wyjaśni. Uwierz mi. Trzymaj się kochanie. Pamiętaj, że bardzo Cię kocham- powiedziała, a ja usłyszałam już nie głos babci, ale za to Wojtka który wołał mnie.
-Blana, Blana!- krzyczał nade mną. Otworzyłam powoli oczy. Zobaczyłam, że leże na kanapie Olka.
-Ałłł…- syknęłam podnosząc się. Poczułam straszny ból głowy. Obmacałam miejsce najsilniejszego bólu. Okazało się że mam wielkiego siniaka.- Co się stało?
-Jak chciałaś nas rozdzielić dostałaś od Olka- powiedział nadal ze smutkiem w głosie- Kładź się zaraz przyjdzie lekarz. Olek pobiegł po swojego sąsiada.
-Wojtek posłuchaj- zaczęłam
-Nie to ty posłuchaj- odparł teraz ze złością.- Nie rozumiem dlaczego to zrobiłaś. Nie potrafię zrozumieć. Chyba potrzebujemy czasu na przemyślenie czy to nas związek ma jeszcze sens.
-Ale Wojtek zrozum.
-To ty zrozum- znowu mi przerwał- A teraz kładź się.
-Nie!- krzyknęłam- Muszę już iść- powiedziałam i gwałtownie wstałam. Strasznie zakręciło mi się w głowie. Upadłam bym gdyby nie złapał mnie Wojtek. Spojrzałam w jego oczy. Zobaczyłam w nich smutek, złość, ale także troskę.
-Blana dlaczego ty nigdy nie słuchasz. Kazałem ci leżeć i już!- teraz on krzyknął. Wziął mnie na ręce i położył na łóżko.- Idę zobaczyć czy Olek już wraca. Masz tu leżeć.- powiedział i wyszedł. Dziwiła mnie jego troska po tym co mu przed chwilą zrobiłam.
Po dłuższej chwili zjawił się lekarz. Zbadał mnie porządnie. Powiedział, że nic mi nie jest, a zawroty głowy mogła być jeszcze skutkiem wypadku wakacyjnego.
-Odprowadzę Cię do domu- powiedział Wojtek
-Ale Blanka…- zobaczyłam zdziwienie na twarzy Olka
- Chce wrócić do domu. Zadzwonię po mamę.- powiedziałam i poszłam zadzwonić. Po 5 minutach mama przyjechała pod dom Olka. Bez słowa wyszłam z mieszkania i wsiadłam do samochodu. Chciałam jak najszybciej być w domu i zapomnieć o dzisiejszym dniu

piątek, 22 lutego 2013

Rozdzał 28

Witajcie ;) Czas na nowy rozdział. Nie za długi.
Mam dla was przykrą wiadomość. Nie mam czasu pisać na nowych rozdziałów, ponieważ mam za dużo nauki. Staram się kiedy moge, ale od 2 tygodni nie mogę skończyć jednego. Mam napisane jeszcze 4 rozdziały więc na pewno je wrzucę. Co dalej nie wiem postaram się coś napisać ale nie wiem czy coś z tego wyjdzie. Tymi zdaniami chciałam wytłumaczyć dlaczego tak żadko wstawiam rozdziały na bloga. Więc bardzo was przepraszam ale następny będzie dopiero w piątek. Wolę wstawiać wolniej niż wszystkie szybko a wy byście musieli czekać w nieskończoność. Mam nadzieje że mnie zrozumiecie. Jestem w 1 klasie technikum i powiem wam że to najtrudniejszy okres. Trzeba się uczyć 19 przedmiotów. Jak przeżyje ten rok to będzie już lepiej. Do usłysznia w piątek iiii czekam na wasze komentarze.
Mam nadzieje że się nie gniewacie ;) :**
______________________________________________________

Rozdział 28

Przez następne dni już nie cierpiała smutkiem ale winną. Czułam się strasznie. Zrobiłam coś okropnego. Jeśli Wojtek dowiedział by się o tym złamało by to mu serce. Z drugiej strony pragnęłam powtórzyć to co stało się kilka dni wcześniej w moim pokoju albo nawet rozwinąć. Postanowiłam powiedzieć o tym zajściu moim przyjaciółką. Po rozpoczęciu roku szkolnego udałyśmy się do domu Ewki.

-Dzień dobry!- krzyknęłam razem z Dagmarą do rodziców Ewki.

-Cześć rodzice. Idziemy na górę.

W pokoju Ewki jak zwykle ułożyłyśmy się na jej wielkim łóżku.

-To co chciałaś nam powiedzieć- spytała Ewa która zawsze była ostatnio ciekawa czy zejdę się znowu z Wojtkiem. Opowiedziałam im wszystko to co wydarzyło się parę dni temu z Olkiem. Z każdym zdaniem ich oczy otwierały się coraz szerzej.

-Coś ty zrobiła?!- spytała Dagmara ze złością.

- Samo tak wszyło.- odparłam- Z jednej strony bardzo tego żałuje ale z drugiej poszłabym do niego i to powtórzyła.

-Oszalałaś?!- teraz wypowiedziała się Ewka.- Odpowiedz nam na jedno postanowi pytanie. Którego kochasz?

-Nie wiem- powiedziałam to bardzo cicho

- Wiesz, że Olek zdradził Bellę? Uświadomiłaś sobie ile krzywdy narobiłaś?- teraz powiedziały to prawie razem

-Wiem- odparłam i poczułam się jeszcze bardziej winna- Powiedz mi lepiej jak się czujesz- zmieniałam szybko temat

- Czuje się dobrze- odparła ze złością Ewa

Nie wiedziałam co mam robić. Olek jak i Wojtek był dla mnie ważny. Tylko który ważniejszy? Nie rozumiałam trochę zachowania dziewczyn. Chciałam żeby mi pomogły, ale one tylko na mnie nawrzeszczały. Wracając do domu dostałam sms’a od Olka:

„Kocham Cię. Chciałbym powtórzyć ostatnie spotkanie.” Odpisałam- „A co z Bellą?”

„Nie kocham jej. Ona była dla mnie tylko przepustką do ciebie. Widziałam twoją minę jak się o niej dowiedziałaś. Kochasz mnie i nie możesz tego przyjąć do wiadomości. Dlaczego? Bo istnieje Wojtek? Zrozum my jesteśmy dla siebie stworzeni. Nie potrafię żyć bez ciebie.”

Przeraziły mnie jego słowa. Po dłuższym zastanowieniu odpisałam- „ Będę u ciebie za 10 minut”

Wiedziałam że to błąd, ale nie mogłam się powstrzymać. Ciągnęło mnie do niego. Naciskając guzik od domofonu domu Olka poczułam okropne wyrzuty sumienia. Chciałam już cofnąć się na pięcie, ale drzwi się otworzyły i stanął w mich Olek.

-Już myślałem że nie przyjdziesz.- odparł prowadząc mnie do swojego domu. Czułam się jak w transie na jego widok. Był taki ładny. Śliczna buzia i klatka piersiowa nie pozwoliły mi odejść.

-Usiadłam na jego kanapie. Chciałam coś powiedzieć, ale nie pozwolił mi całując mnie.

-Może chcesz coś do picia?- spytał odrywając swoje usta od moich. Kiwnęłam tylko głową. Po  chwili czekania nie mogłam dłużej siedzieć. Wstałam i poszłam do kuchni. Zobaczyłam odwróconego do mnie plecami Olka. Widząc jego mięśnie nie mogłam się powstrzymać. Podeszłam do niego.

- O Blanka. Coś się stało?- spytałam widzą moją dziwną twarz. Pocałowałam go. Raz, drugi, trzeci. Nie mogłam się powstrzymać. On odwzajemnił moje pocałunki. Gdzieś daleko usłyszałam otwierające się drzwi.

-Olek gdzie jesteś?- usłyszałam męski głos bardzo znajomy- Blana co tu się dzieje?!

Odwróciłam się od Olka i zobaczyłam Wojtka stojącego w drzwiach kuchni ze złością na twarzy…

piątek, 15 lutego 2013

Rozdział 27

Hejka ;) Dzięki za komentarze ;)
Jak wam tam minął tydzień?
Ja już zdrowa
Następny tydzień mam zawalony więc dopiero w piątek ;(
Przepraszam ale nie wiem czy będe miała dostęp wcześniej do komputera.
Jak spędziliście walentynki? Chętnie posłucham waszych opowieść. Może któraś z nich zaistnieje w książce ;)
Pozdrawiam i miłego czytania ;) :***
_________________________________________

Rozdział 27

Czułam, że życie straciło sens. Byłam smutna i strasznie przygnębiona. Myśl, że Wojtek mnie oszukał była dla mnie straszna. Wydzwaniał do mnie ale oczywiście nie odebrałam żadnego połączenia. W pewnym momencie jak leżałam na łóżku usłyszałam znowu telefon. Nie miałam nawet siły aby podnieść telefon. Jednak coś mnie podkusiło. To nie był Wojtek, ale Olek.

-Blanka dlaczego nie odbierasz!?- zaczął krzyczeć przez telefon.- Zaczynałem się martwić. Dziewczyny mi wszystko powiedziały. Chciałem cię uprzedzić że zaraz u ciebie będę.

Chciałam zaprotestować, ale z drugiej strony chciałam z kimś porozmawiać. A mówiąc z kimś miałam na myśli Olka

-Dobrze- odparłam i się rozłączyłam. Musiał przyjechać do Polski na parę dni.

Po jakiś 5 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi i krzyk mamy.

-Blanka, Olek przyszedł!!

Pozbierałam się i zeszłam na dół. Cały czas miałam czerwone oczy od płaczu ale nie mogłam nic na to poradzić. Wiedziałam że Olek to od razu zauważył.

-Zostawię was samych- odparła mama po chwili milczenia.

-Chodź na górę- powiedziałam i poszłam przodem.
Usiadłam na kanapie. Usiadł koło mnie.

-Posłuchaj wiem że teraz cierpisz, ale to minie. Odkochasz się zobaczysz.

Ale ja nie chce się odkochać. Ja chce Wojtka choć bardzo mnie zranił nie potrafię bez niego żyć, natomiast teraz nie potrafię mu wybaczyć. Czuję się rozdarta.- odparłam a Olek usiadł obok mnie na kanapie. Ujął moją dłoń w swoją, a następnie pocałował koniuszki palców. Czułam się strasznie dziwnie. Wolałabym aby na jego miejscu był Wojtek, ale co było dla mnie przerażające nie mogłam odsunąć ręki. Olek zaczął sobie pozwalać na więcej. Oddawał krótkie pocałunki na mojej szyji i policzkach.

-Co robisz?- spytałam niepewnie

-Kocham Cię- odparł i pocałował mnie w usta. Najpierw raz krótko potem drugi raz ale za to namiętnie. Nie odsunęłam się. Pozwoliłam na to aby obcałowywał mnie namiętnie. Nigdy nawet z Wojtkiem tak czule się nie całowałam. Czułam jak jego pocałunki zmierzają coraz niżej i niżej. Nic nie robiłam żeby się temu oprzeć. Zaczęłam odwzajemniać jego pocałunki. Namiętną chwilę przerwało pukanie do drzwi. Poderwaliśmy się szybko. Olek usiadł na drugim końcu kanapy.

-Proszę- odparłam zachrypniętym głosem

-Czegoś wam nie potrzeba? Może coś do picia?- spytała mama spoglądając na nas. Zdziwiło mnie że zatrzymała tak długo wzrok na Olku- To ja nie przeszkadzam- odparła dziwnym głosem i wyszła.

Dopiero po chwili zrozumiałam co się stało. Olek miał na twarzy ślady po mojej szmince. Podeszłam do niego i zaczęłam mu zmywać czerwone ślady z twarzy. Znów mnie pocałował.

-Musisz już iść- powiedziałam przerywając pocałunek

-Dlaczego?- spytał i znów zaczął obcałowywać moją szyję.

-Jeszcze nie teraz. Nie mogę. Nie kocham cię. Kocham Wojtka!- na te słowa przestał.

-Będę czekać- powiedział wychodząc z mojego pokoju. Wiedziałam, że zrobiłam coś bardzo złego. Zdradziłam Wojtka, ale drugiej strony czekałam od dłuższego czasu na taką chwilę z Olkiem…

piątek, 8 lutego 2013

Rozdział 26

Witajcie ;) Jak wam mija tydzień? Opowiadajcie ;)
Szkoda ze tylko 2 komentarze pod ostatnim postem...
Ja choruje :/ To okropne uczucie :(
Dobra przechodzę do postu ;)
Czekam jak zawsze na opinię ;)
Następny rozdział w piątek ;)
___________________________________________________


Rozdział 26

Przez następne parę dni dostawałam podobne sms i połączenia telefoniczne. Strasznie się bałam. Postanowiłam porozmawiać o tym z Wojtkiem.

-Posłuchaj- odparłam siedząc na kanapie w jego pokoju. Rzadko przychodziłam do jego domu. Częściej przesiadywaliśmy u mnie.- Muszę powiedzieć ci coś bardzo ważnego.

-Słucham cię uważnie- odparł i usiadł koło mnie łapiąc mnie za ręce

-Tylko proszę nie wpadaj w panikę- zobaczyłam strach w jego oczach- od pewnego czasu dostaje przerażające sms-y oraz głuche telefon, ale i nie tylko. Jakiś głos odzywa się czasem po drugiej stronie. Strasznie przerażający. Boje się.- powiedziałam a łzy strachu same popłynęły. Myślałam, że Wojtek na mnie nakrzyczy z powodu tego że nic mu nie powiedziałam.

-Kochanie przykro mi że nic mi nie powiedziałaś. Ale teraz nie płacz. Poczekaj pójdę po chusteczki.

Po chwili gdy wyszedł Wojtek zadzwonił jego telefon. Ale nie ten telefon który używał zazwyczaj. Znalazłam go pod poduszką. Okazało się że to jego kolega wysłał sms-a. Wiedziałam, że to tak nie ładnie czytać kogoś sms-y wiedząc że Wojtek tego nie lubi, ale coś mi kazało to zrobić

„I co powiedziałeś Blance prawdę?”- napisał

Przestraszyłam się. Jaką prawdę?!

-Blana obiecałaś, że nie będziesz dotykać mojego telefonu.- odparł i wyrwał mi go z ręki. Jego wzrok przeniósł się na wyświetlacz, a po krótkiej chwili na mnie. Patrzył przestraszonym wzrokiem.

-Co miałeś mi powiedzieć?- spytałam z paniką w głosie. Wstałam z kanapy.

-Blana tylko się nie denerwuj. Od samego początku próbuje ci powiedzieć co jest granę.- odparł stanąć naprzeciw mnie i próbując mnie dotknąć. Odsunęłam jego ręce.

-To powiedz. Czekam- oparłam już ze złością w głosie. Wyczuł to.

-Dobrze. Wiem że mi tego nie wybaczysz. To ja jestem panem W.- powiedział. Czułam jak cały świat zaczyna mi wirować przed oczami. Usiadłam powoli na kanapie.

-Blanka coś ci jest?- spytał. Wiedział, że od upadku w wakacje jak się zaczęłam denerwować kręciło mi się w głowie.

-Nie dotykaj mnie- odparł wściekła próbując odsunąć jego ręce. Wstałam powoli. Choć nie widziałam połowy świata zachowywałam się jakby nigdy nic.- Myślałeś, że najpierw mnie sprawdzisz czy się nadaje, a potem dopiero spotkać się ze mną w świecie rzeczywistym

-Blana to nie tak…

-Dość nie chce cię słuchać!- powiedziałam i wybiegłam z jego domu. Poczułam się strasznie zagubiona. Potrzebowałam w tamtym momencie moich przyjaciółek.

sobota, 2 lutego 2013

Rozdział 25

Witajcie :) Cieszę się że nadal wpadacie na bloga :) Nie rozpisuje się dziś za bardzo tylko do konkretów. :) Rozdział jest dość długi i w tygodniu nie będę miała czasu bo mam każego dnia jakiś sprawdzian więc następny dopiero w piatek :) Pozdrawiam ;D
Rozdział 25

Droga do domu była dość długa, ale nie chciałam żeby się skończyła. Ewa, Jacek oraz rodzice dziewczyny pojechali jednym samochodem, a Maciek, Daga oraz ja z Wojtkiem drugim. Nasz samochód kierował mój tata który przyjechał o 7 rano aby nas zabrać. Całą podróż spędziłam z Wojtkiem. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Dwie godziny przed dojazdem do domu usnęłam w jego ramionach. Z poczuciem bezpieczeństwa i spełnienia.  Z podjechaniem do domu skończyła się najlepsza przygoda w moim życiu. Wakacje które odmieniły moje życie ale także Ewki. Z wejściem do domu to wszystko co się przydarzyło wydawało się nierealne, tylko marzeniem. Przypomniała mi się też ta feralna impreza w której Antek zdradził mnie z Agnieszką. Wojtek wtedy pobił się o mnie. Na samą myśl o tym uśmiechnęłam się do siebie. Już wtedy byłam dla niego ważna.

Za dwa dni powrót do szkoły i przyziemnych spraw. Strasznie nie chciałam wracać do niej. Za dużo złych wspomnień. Miałam tylko nadzieje że nie zobaczę tam Damiana.

Wiedziałam, że czas spotkać się z Olkiem i wszystko wyjaśnić. Wspomniał, że pod koniec wakacji będzie w Polsce więc uznałam, że czas do niego zadzwonić. Trzy razy wybierałam numer, bo strasznie bałam się tej rozmowy.

-Halo?- usłyszałam z drugiej strony telefonu damski głos

-Hej. Tu Blanka. Zastałam Olka?

-Jasne już go daje- odparła dziewczyna i krzyknęła- Kochanie Blanka do ciebie!

-No cześć Blanka! Co u ciebie słychać?- spytał

-Dobrze. Chciałeś się spotkać.

-Tak. Masz czas za piętnaście minut?

-Jasne. To tam gdzie zawsze za 15 minut- odparłam i szybko się rozłączyłam. Olek miał dziewczynę i nic mi nie powiedział. Byłam zła na niego choć w sumie ja jemu też nie powiedziałam o Wojtku. Miałam nadzieję, że wszystko sobie wyjaśnimy.

***

-Cześć Blanka! Ładnie wyglądasz- powiedział Olek i pocałował mnie w policzek na powitanie.

-Hej. Dziękuje.

-Opowiadaj co tam u ciebie?

-Dobrze, ale najpierw powiedź mi kto odebrał za ciebie telefon jak dzwoniłam na twój numer?

-To jest Bella. Poznałem ją w Londynie. Przepraszam, że ci wcześniej nie powiedziałem, ale bałem się że się załamiesz.- mówiąc to patrzył mi prosto w oczy.

-Ja się miałam załamać? Też ci o czymś nie powiedziałam. Jestem z Wojtkiem.

-Tym Wojtkiem?! Bratem Jacka?!- spytał i zaczął nerwowo chodzić wokół.

Kiwnęłam głową na potwierdzenie jego słów, a po chwili milczenia dodałam- Czy coś się stało?

-Nie jasne że nie. Cieszę się twoim szczęściem.-odparł siadając z powrotem na ławce. Złapał mnie za ręce. Zauważyłam w jego oczach smutek choć nie znałam jego powodu.- Powiedz mi lepiej jak spędziłaś wakacje i jak doszło do tego, że ty jesteś razem z Wojtkiem.

Opowiedziałam mu wszystko z malutkim szczegółami. Byłam taka zadowolona, że mogłam się jemu zwierzyć jak dawniej. Bez kłótni. Jak przyjaciele. Po moim długim monologu poprosiłam o to aby powiedział coś o Belli.

-Bella to wspaniała osoba. Poznałem ją przypadkiem. Pierwszego dnia popytu w Londynie wybrałem się na plaże. Siedząc na kocu zobaczyłem grupkę dziewczyn w której odznaczała się właśnie ona. Chciałem do niej zagadać, ale jej koleżanki strasznie ją odizolowały. Wróciłem do internatu i postanowiłem przejść się po budynku, aby go trochę poznać. Tak zafascynował mnie, że nawet nie zauważyłem przy otwieraniu drzwi, że kogoś nimi uderzyłem. Okazało się to właśnie ta dziewczyna z plaży. Pomogłem jej dość do pielęgniarki bo mówiła, że się źle czuła i tak dalej się jakoś potoczyło.

-Bardzo fajny początek znajomości.- odparłam szczęśliwa z jego szczęścia.

-A co z Antkiem?- spytał, a mnie zabolało serce. Nic nie wiedział?

-Antek nie żyje.- powiedziałam i zobaczyłam, że uśmiech schodzi mu z twarzy.- Popełnił samobójstwo. Przeze mnie.- zaczęłam płakać. Przytulił mnie mocno do siebie. Od tak dawna nie płakał z tego powodu. Głupio się przyznać, ale zapomniałam

-Nie płacz. Stało się i tego nie wrócisz.

-Wiem, ale to dla mnie ciężkie.

-Co tu się dzieje?!- usłyszałam głos bardzo mi znajomy. To był Wojtek. Podniosłam się szybko i wytarłam policzki od łez.

-Cześć Wojtek! Jak ja dawno cię nie widziałem- powiedział Olek i wstał aby się przywitać z moim chłopakiem. Na wyciągnięcie ręki na przywitanie Wojtek się odsunął.

-Powiedźcie mi co się tu działo!- zauważyłam że Wojtek się denerwuje. Olek podszedł do niego bliżej i szepnął mu coś na ucho. Wojtek spojrzał na mnie. Podszedł i pocałował w czoło.

-Nie przejmuj się już niczym. Co było nie wróci.-odparł

-Bella jest u mnie w domu. Pójdę po nią. Wrócimy za jakieś 15 minut. -powiedział Olek z lekką złością na twarzy poszedł. Trochę to zabolało i zaczęłam się denerwować. Nie wiedziałam, czy to dobry pomysł, żeby ona przyszła w moje magiczne miejsce które należało tylko dla mnie i dla Olka. Choć Wojtek już tu był.

Włożyłam nogi do letniej wody w jeziorze i położyłam się na mostku. Dokładnie to samo zrobił Wojtek kładąc się bardzo blisko mnie. Czułam jego oddech na swojej szyji.

-Wiesz, jestem bardzo szczęśliwy. Ty jesteś moim szczęściem-odparł całując mnie w szyję. Nie odpowiedziałam tylko odwróciłam głowę i pocałowałam go.

Poleżeliśmy tak jeszcze do czasu aż zjawił się Olek ze swoją dziewczyną. Jej imię mówiło o wyglądzie. Była przepiękna. Miała długie jasne włosy i była bardzo chuda. Jej oczy było koloru zielonego jak moje. Miałam wrażenie, że ona cała jest do mnie bardzo podobna.

-Cześć jestem Bella. Ty pewnie jesteś Blanka. Dużo o tobie słyszałam. – odparła. Chciałam coś powiedzieć, ale w dosłownie tym samym momencie odezwał się mój telefon.

-Przepraszam was na chwilę. Słucham?- spytałam bo nie zdążyłam zobaczyć na wyświetlaczu kto do mnie dzwoni.

-Zapłacisz za wszystko-odezwał się przerażający głos z drugiej strony i połączenie się urwało. Przestraszyłam się. Odwróciłam się z sztucznym uśmiechem na twarzy i udał że nic się nie stało.

wtorek, 29 stycznia 2013

Rozdział 24

Hejka :*
Trochę mi przykro że nie udało nam się zdobyć aż 25 komentarzy. Postanowiałam więc, że będe określać kiedy następny rozdział, choć mam nadzieje że będziecie tu zaglądać często i pisać komentarze ;)
Miło mi także że dołączyła do nas nowa osoba i podzieliła się tym z nami w komentarzu. Bardzo dziękuje za ten komentarz :)
Oczywiście każdemu z osoba również dziękuje i za te miłe słowa chciałabym was wszystkich wyściskać choć to trochę niewykonalne ;)
Nawet nie wiecie jakie to dla mnie ważne. Każde miłe słowa, jak i słowa krytki to coś na co czekam cały czas. Kilkanaście razy dziennie zerkam czy jest nowy komentarz.
Jesteście dla mnie (choć się w ogóle nie znamy) siłą i wsparciem które bardzo ostatnio potrzebuje.
Kiedyś wam mówiłam że książka jest fikcją. Niestety to nie do końca prawda. Na początku nie chciałam mówić prawy bo się zwyczajnie bałam i wstydziłam. Nie które wydarzenia są prawdziwe. Postacie jeszcze prawdziwsze. Podkreśliam nie które!
Teraz mam nadzieje że zrozumiecie dlaczego jesteście ważni i to wsparcie i wgl jak przeczytaliście dokładnie.
Mam także nadzieje że nie przestaniecie czytać tej książki znając już prawdę.
Dobra to na tyle bo się strasznie rozpisałam.
Następny rodział w sobotę :)
Pozdrawiam i dziękuje :*
___________________________________________

Rozdział 24

Nadszedł dzień powrotu do domu. Musieliśmy rano wcześnie wstać aby się spakować. Po spakowaniu, bo zostało nam dużo czasu udaliśmy się całą szóstką w tajemnicze miejsce które pokazał mi Wojtek.

-Dużo się zmieniło w te wakacje. Też tak uważacie?- spytał Maciej

-No tak Blanka jest z Wojtkiem, u ciebie Ewa też się dużo zmieniło. Możemy wrócić z poczuciem szczęścia nie ważne co się stało i do nowego życia które czeka na nas.- powiedziała Dagmara

-Jedno zostanie niezmienne. Nasza szóstka- Ewka wypowiedziała na głos słowa które każdemu przyszły do głowy.

-Tylko co się zmieniło pomiędzy wami?- spytałam zerkając na Dagmarę i Maćka

-Bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Bardziej niż to możliwe- odparł Maciej i mocno przytulił swoją drugą połówkę. Po minie Dagi nie widział żeby podzielała jego słowa.

-To wspaniale. Czeka nas teraz ostatnia klasa gimnazjum. Egzaminy i strach o nową szkołę.- odparłam

-Ja wybieram się do 2 klasy technikum- powiedział Wojtek- Ewa co postanowiliście z twoją edukacją?

- Na początek chcemy wam powiedzieć, że Ewa chce urodzić to dziecko i wychować je. Oczywiście przy mojej pomocy- Jacka wiadomość nas bardzo ucieszyła

-A co do mojej edukacji. Nie chce żeby ktoś się dowiedział że jestem w ciąży. Do póki nie będzie widać czyli jakieś jeszcze 2-3 miesiące pochodzę do szkoły a potem chciałabym się uczyć w domu.- odparła. Widziałam, że ciężko jej się o tym mówi. Spadło to na nią jak grom jasnego nieba.

-To bardzo dobry pomysł. Pomożemy ci- powiedziałam w imieniu wszystkich bo wiedziałam że myślą tak samo.

-Dziękuje- powiedziała i przytuliła mnie.

-Czas się zbierać- powiedział Jacek. Złapał Ewę za rękę i poszli w stronę domku. Położyłam się na brzuchu Wojtka.

-Idziecie?- spytała Dagmara trzymając Maćka za rękę.

-Zaraz przyjdziemy- odparł Wojtek i zaczął bawić się moimi włosami. Gdy wszyscy poszli z tajemniczego miejsca odważyłam się na szczerą rozmowę.

-Wojtek?

-Ymmym?

-Myślisz, że uda nam się przetrwać rozłąkę w czasie roku szkolnego?

-Jasne, że nam się uda. Jesteśmy silni.

-Wiem, ale jak poznasz jakąś ładniejszą dziewczy…

-Nie ma ładniejszej od ciebie dziewczyny.- powiedział zanim skończyłam mówić i pocałował mnie w czoło. Nic już nie powiedziałam. Oparłam swoja głowę na jego umięśnionej klatce piersiowej. Szum morza zagłuszałam wszystkie złe myśli. Chciałam trwać tak wiecznie. Z Wojtkiem.

niedziela, 20 stycznia 2013

Rozdział 23

Witajcie :* Wielu z was zdziwił pewnie poprzedni rozdział. Teraz tak naprawdę dodaje kontynuacje. Jak przeczytacie to powiedźcie w komentarzu czy spodziewaliście się tego czy nie. :) Dziękuje jak zawsze za te wspaniałe słowa. Jeśli uważacie że książka jest warta daleszego publiowania powiedźcie o niej swoim znajomym. Im nas więcej tym lepiej :)
25 komentarzy i następny rozdział. :)
Fanpage- https://www.facebook.com/pages/Mi%C5%82o%C5%9B%C4%87-w-3D/319354738164483
__________________________________________________________

Rozdział 23

Wszyscy z mojej paczki wiedzieli już o tym co się stało. Mama Ewki także. Bardzo chciała do nas przyjechać, ale nie chcieli jej dać wolnego w pracy. Jacek był przy niej cały czas. Dagmara i ja także robiliśmy wszystko, aby nie myślała o najgorszą. Oczywiście całą sprawę zgłosiliśmy na policję. Alan jest teraz poszukiwany w całej Polsce. Miejmy nadzieje, że spotka go kara na jaką zasłużył. Całą szóstką wybraliśmy się do lekarza parę dni przed powrotem do domu. Chłopacy poczekali na zewnątrz, a w trójkę weszłyśmy do lekarza.

-Witam was dziewczęta. Co was do mnie w trójkę sprowadza?- spytała pani doktor i wskazała ręką abyśmy usiadły.

Opowiedziałam wszystko lekarce, bo Ewa nie była w stanie. Lekarka nas spokojnie wysłuchała.

-Kochana bardzo ci współczuje. Nie mogę potwierdzić twoich obaw póki cię nie zbadam. Proszę rozbierz się i usiądź na fotelu.-ręką wskazała fotel do badań.

Ewa udała się za kotarę na łóżko lekarskie. Nie było nic słychać o czym rozmawiały więc siedziałyśmy w ciszy czekając na wyniki. W pewnym momencie ktoś poruszył się kotarą. Pomyślałyśmy, że to Ewka wychodzi, ale okazało się że to pani doktor.

-Dziewczęta możecie na moment przyjść.- powiedziała. Nie odpowiedziałyśmy tylko ruszyłyśmy w stronę zasłony. Zobaczyłyśmy płaczącą Ewkę.

-Co się stało?- spytała Dagmara

-Niestety obawy Ewy się potwierdziły.-odparła lekarka i zwróciła się do Ewy-Za 8 miesięcy urodzisz miejmy nadzieje, że zdrowe dziecko. Trwa już 4 tydzień ciąży. Wiem, że przez myśl przechodzi ci teraz aborcja, ale naprawdę zastanów się nad tą decyzją.

W monitorze sprzętu do badania zobaczyliśmy niewyraźnie zarysy malutkiego dzieciątka. Podeszłyśmy do Ewy i mocno ją przytuliłyśmy. Jej płacz powoli nam się udzielał.

 -Obiecuje, że nie zostawię cię samej z tym wszystkim. Masz moje słowo. Nikt z naszej paczki cię nie zostawi.- powiedziałam wychodząc z gabinetu lekarskiego. -Ale nie usuwaj tego dziecka. Ono ma prawo żyć.

-Wiem Blana i nie zrobię tego. Mam dwie opcje: albo oddam do adopcji albo spróbuje sama wychować.

-Jeśli zdecydujesz się na to drugie pomogę ci- powiedział Jacek przytulając ją mocno.- Nigdy bym cię nie zostawił nigdy, nigdy, nig…

-Wiem kochanie- powiedziała Ewa i pocałowała go.

-Wracamy do domu. Ewa twoja mama tam na ciebie czeka.- powiedział Maciej.

***

Ewa po wyczerpującej rozmowie z mamą położyła się spać. Jej mama namawiała ją na aborcję. Dobrze wiedziałam, że ona nawet o tym nie myśli.

-Jak byś się zachował gdyby spotkało nas to samo co Ewę i Jacka. Znaczy dziecko?- spytałam Wojtka gdy siedzieliśmy na tarasie domku. To ostatnie dni pobytu nad morzem i chcieliśmy spędzić je najlepiej jak można. Słońce już zachodziło i robiło się powoli szaro.

-Na pewno bym cię nie zostawił- odparł i przytulił mnie mocno do siebie.- Chciałbym je wychować razem z tobą. Nie ważne czy było by ono moje czy nie.

Czułam, że mówi to szczerze. Jego słowa były dla mnie jak słodki cukierek. Lubiłam kiedy tak mówił. Przytuliłam się do niego mocno, zapominając o wszystkim swoich troskach. Najbardziej przejmowałam się spotkaniem z Olkiem.