Piszcie czy się podoba ;)
____________________________________________
Rozdział 35
Wieści, że
jestem znowu z Wojtkiem szybko się rozeszły. Nie szczególnie podobał mi się
fakt, że dowiedział się o tym także Olek. Najgorsze było to że pojawił się w
szpitalu.
-Jak mogłaś
mi to zrobić?- zaczął naszą rozmowę od krzyku.
-A ty?
Dlaczego zaprosiłeś mnie do siebie? Namąciłeś mi tylko w głowie i jeszcze
zaprosiłeś Wojtka na oglądanie? Dlaczego?- spytałam z błaganiem w głosie
-Blanka nie
dramatyzuj teraz. Kocham Cię. Chciałem pokazać jak bardzo mi na tobie zależy.
-Wiesz co
wróć do Belli i do Londynu. Najlepiej teraz stąd wyjdź bo mam ciebie dość.
-Ale Blanka
posłuchaj…
-Nie to ty
posłuchaj. Kiedyś byłeś dla mnie bardzo ważny póki nie poznałam Wojtka. To jego
kocham naprawdę i nic tego nie zmieni nawet ty! Przekonałam się o tym kto jest
dla mnie ważny dopiero niedawno. Po twoim zachowaniu i ostatnich wydarzeniach
wiem na kim mi naprawdę zależy! Więc wyjdź stąd teraz bo nie mam ochoty z tobą
rozmawiać i ciebie widzieć!- krzyczałam. Patrzył się na mnie ze łzami w oczach,
ale ani trochę mnie to nie wzruszyło.
-Słyszałeś
co powiedziała?- odparł Wojtek. Próbował ukryć złość, ale za dobrze go znałam,
żeby tego nie zauważyć.
-Cześć-
odparł zły i oddalił się.
Podbiegłam
do Wojtka
- Słyszałeś
całą rozmowę?
-Słyszałem. Też Cię bardzo kocham skarbie- odparł. Wtuliłam
się w jego klatkę piersiową. To on jest tym jedynym.
***
Po południu do szpitala przyszli wszyscy. Rodzice nas obojga.
Wreście się poznali. Potem przyszły dziewczyny ze swoimi partnerami.
Rozmawialiśmy oraz śmailiśmy się. Widziałam że tato bardzo polubił Wojtka po
tej całej przygodzie. Widziałam radość mojego chłopaka. Rozmyślałam o tym jaka
jestem szczęśliwa. Miałam Wojtka. Nic już nie może nas rozdzielić. Nawet Olek o
których bardzo chce zapomnieć. Czuje że skrzywdził mnie zbyt mocno abym mogła
mu wybaczyć. Każda myśl o nim boli jakby ktoś kradł mi serce z ciała.
-Blanko.- powiedziała tata wyrywając mnie z przemyśleń
-Tak tato?- spytałam
-Słuchaj skarbie. Ten chłopak co stoi obok Dagmary wydaje mi
się bardzo znajomy. Znałaś go już wcześniej?
-Nie. Poznałam go dopiero jak Dagmara zaczęła się z nim
spotykać.- odparłam zdziwiona jego zachowaniem. Nigdy nie dopytywał się tak
szczegółowo o moich znajomych.
-No nic może mi się zdaje. – odparł i poszedł porozmawiać z
ojcem Wojtka. Usłyszałam jak mój tata zachwalał mojego chłopaka przy jego
rodzicach.
-Hej skarbie – odparł Wojtek uśmiechając się na jego
charakterystyczny sposób. Poczułam się trochę oburzona ponieważ przerwał moje
podsłuchiwanie- Widzę że podsłuchujesz jak mnie wychwalają. Pewnie czujesz się
dumna że masz takiego faceta
-Jasne, że tak. Właśnie nie zdążyłam ci jeszcze podziękować
za to co dla mnie zrobiłeś.
-Nie oczekiwałem i nie oczekuje tych przeprosin. Jestem dla
mnie najważniejsza na świecie i wiedź, że zrobił bym dla ciebie wszystko nawet
zginął.
-Jak twoja pamięć – spytałam aby zmienić temat
-Coraz lepiej. Dochodzę już do wielu szczegółów choć nadal
nie wiem dlaczego twój ojciec jest tak podobny do Oskara.
Zamurowało mnie. Dostrzegł to czego nikt inny nie zauważył.
Jak to w ogóle możliwe?! Oskar i mój tata mogli mieć coś wspólnego?!
-Też chciałabym wiedzieć- odparłam cały czas zdziwiona.
Spojrzałam jeszcze raz na Oskara. Rzeczywiście był bardzo podobny do mojego ojca.
Ale dlaczego?!