piątek, 22 lutego 2013

Rozdzał 28

Witajcie ;) Czas na nowy rozdział. Nie za długi.
Mam dla was przykrą wiadomość. Nie mam czasu pisać na nowych rozdziałów, ponieważ mam za dużo nauki. Staram się kiedy moge, ale od 2 tygodni nie mogę skończyć jednego. Mam napisane jeszcze 4 rozdziały więc na pewno je wrzucę. Co dalej nie wiem postaram się coś napisać ale nie wiem czy coś z tego wyjdzie. Tymi zdaniami chciałam wytłumaczyć dlaczego tak żadko wstawiam rozdziały na bloga. Więc bardzo was przepraszam ale następny będzie dopiero w piątek. Wolę wstawiać wolniej niż wszystkie szybko a wy byście musieli czekać w nieskończoność. Mam nadzieje że mnie zrozumiecie. Jestem w 1 klasie technikum i powiem wam że to najtrudniejszy okres. Trzeba się uczyć 19 przedmiotów. Jak przeżyje ten rok to będzie już lepiej. Do usłysznia w piątek iiii czekam na wasze komentarze.
Mam nadzieje że się nie gniewacie ;) :**
______________________________________________________

Rozdział 28

Przez następne dni już nie cierpiała smutkiem ale winną. Czułam się strasznie. Zrobiłam coś okropnego. Jeśli Wojtek dowiedział by się o tym złamało by to mu serce. Z drugiej strony pragnęłam powtórzyć to co stało się kilka dni wcześniej w moim pokoju albo nawet rozwinąć. Postanowiłam powiedzieć o tym zajściu moim przyjaciółką. Po rozpoczęciu roku szkolnego udałyśmy się do domu Ewki.

-Dzień dobry!- krzyknęłam razem z Dagmarą do rodziców Ewki.

-Cześć rodzice. Idziemy na górę.

W pokoju Ewki jak zwykle ułożyłyśmy się na jej wielkim łóżku.

-To co chciałaś nam powiedzieć- spytała Ewa która zawsze była ostatnio ciekawa czy zejdę się znowu z Wojtkiem. Opowiedziałam im wszystko to co wydarzyło się parę dni temu z Olkiem. Z każdym zdaniem ich oczy otwierały się coraz szerzej.

-Coś ty zrobiła?!- spytała Dagmara ze złością.

- Samo tak wszyło.- odparłam- Z jednej strony bardzo tego żałuje ale z drugiej poszłabym do niego i to powtórzyła.

-Oszalałaś?!- teraz wypowiedziała się Ewka.- Odpowiedz nam na jedno postanowi pytanie. Którego kochasz?

-Nie wiem- powiedziałam to bardzo cicho

- Wiesz, że Olek zdradził Bellę? Uświadomiłaś sobie ile krzywdy narobiłaś?- teraz powiedziały to prawie razem

-Wiem- odparłam i poczułam się jeszcze bardziej winna- Powiedz mi lepiej jak się czujesz- zmieniałam szybko temat

- Czuje się dobrze- odparła ze złością Ewa

Nie wiedziałam co mam robić. Olek jak i Wojtek był dla mnie ważny. Tylko który ważniejszy? Nie rozumiałam trochę zachowania dziewczyn. Chciałam żeby mi pomogły, ale one tylko na mnie nawrzeszczały. Wracając do domu dostałam sms’a od Olka:

„Kocham Cię. Chciałbym powtórzyć ostatnie spotkanie.” Odpisałam- „A co z Bellą?”

„Nie kocham jej. Ona była dla mnie tylko przepustką do ciebie. Widziałam twoją minę jak się o niej dowiedziałaś. Kochasz mnie i nie możesz tego przyjąć do wiadomości. Dlaczego? Bo istnieje Wojtek? Zrozum my jesteśmy dla siebie stworzeni. Nie potrafię żyć bez ciebie.”

Przeraziły mnie jego słowa. Po dłuższym zastanowieniu odpisałam- „ Będę u ciebie za 10 minut”

Wiedziałam że to błąd, ale nie mogłam się powstrzymać. Ciągnęło mnie do niego. Naciskając guzik od domofonu domu Olka poczułam okropne wyrzuty sumienia. Chciałam już cofnąć się na pięcie, ale drzwi się otworzyły i stanął w mich Olek.

-Już myślałem że nie przyjdziesz.- odparł prowadząc mnie do swojego domu. Czułam się jak w transie na jego widok. Był taki ładny. Śliczna buzia i klatka piersiowa nie pozwoliły mi odejść.

-Usiadłam na jego kanapie. Chciałam coś powiedzieć, ale nie pozwolił mi całując mnie.

-Może chcesz coś do picia?- spytał odrywając swoje usta od moich. Kiwnęłam tylko głową. Po  chwili czekania nie mogłam dłużej siedzieć. Wstałam i poszłam do kuchni. Zobaczyłam odwróconego do mnie plecami Olka. Widząc jego mięśnie nie mogłam się powstrzymać. Podeszłam do niego.

- O Blanka. Coś się stało?- spytałam widzą moją dziwną twarz. Pocałowałam go. Raz, drugi, trzeci. Nie mogłam się powstrzymać. On odwzajemnił moje pocałunki. Gdzieś daleko usłyszałam otwierające się drzwi.

-Olek gdzie jesteś?- usłyszałam męski głos bardzo znajomy- Blana co tu się dzieje?!

Odwróciłam się od Olka i zobaczyłam Wojtka stojącego w drzwiach kuchni ze złością na twarzy…

piątek, 15 lutego 2013

Rozdział 27

Hejka ;) Dzięki za komentarze ;)
Jak wam tam minął tydzień?
Ja już zdrowa
Następny tydzień mam zawalony więc dopiero w piątek ;(
Przepraszam ale nie wiem czy będe miała dostęp wcześniej do komputera.
Jak spędziliście walentynki? Chętnie posłucham waszych opowieść. Może któraś z nich zaistnieje w książce ;)
Pozdrawiam i miłego czytania ;) :***
_________________________________________

Rozdział 27

Czułam, że życie straciło sens. Byłam smutna i strasznie przygnębiona. Myśl, że Wojtek mnie oszukał była dla mnie straszna. Wydzwaniał do mnie ale oczywiście nie odebrałam żadnego połączenia. W pewnym momencie jak leżałam na łóżku usłyszałam znowu telefon. Nie miałam nawet siły aby podnieść telefon. Jednak coś mnie podkusiło. To nie był Wojtek, ale Olek.

-Blanka dlaczego nie odbierasz!?- zaczął krzyczeć przez telefon.- Zaczynałem się martwić. Dziewczyny mi wszystko powiedziały. Chciałem cię uprzedzić że zaraz u ciebie będę.

Chciałam zaprotestować, ale z drugiej strony chciałam z kimś porozmawiać. A mówiąc z kimś miałam na myśli Olka

-Dobrze- odparłam i się rozłączyłam. Musiał przyjechać do Polski na parę dni.

Po jakiś 5 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi i krzyk mamy.

-Blanka, Olek przyszedł!!

Pozbierałam się i zeszłam na dół. Cały czas miałam czerwone oczy od płaczu ale nie mogłam nic na to poradzić. Wiedziałam że Olek to od razu zauważył.

-Zostawię was samych- odparła mama po chwili milczenia.

-Chodź na górę- powiedziałam i poszłam przodem.
Usiadłam na kanapie. Usiadł koło mnie.

-Posłuchaj wiem że teraz cierpisz, ale to minie. Odkochasz się zobaczysz.

Ale ja nie chce się odkochać. Ja chce Wojtka choć bardzo mnie zranił nie potrafię bez niego żyć, natomiast teraz nie potrafię mu wybaczyć. Czuję się rozdarta.- odparłam a Olek usiadł obok mnie na kanapie. Ujął moją dłoń w swoją, a następnie pocałował koniuszki palców. Czułam się strasznie dziwnie. Wolałabym aby na jego miejscu był Wojtek, ale co było dla mnie przerażające nie mogłam odsunąć ręki. Olek zaczął sobie pozwalać na więcej. Oddawał krótkie pocałunki na mojej szyji i policzkach.

-Co robisz?- spytałam niepewnie

-Kocham Cię- odparł i pocałował mnie w usta. Najpierw raz krótko potem drugi raz ale za to namiętnie. Nie odsunęłam się. Pozwoliłam na to aby obcałowywał mnie namiętnie. Nigdy nawet z Wojtkiem tak czule się nie całowałam. Czułam jak jego pocałunki zmierzają coraz niżej i niżej. Nic nie robiłam żeby się temu oprzeć. Zaczęłam odwzajemniać jego pocałunki. Namiętną chwilę przerwało pukanie do drzwi. Poderwaliśmy się szybko. Olek usiadł na drugim końcu kanapy.

-Proszę- odparłam zachrypniętym głosem

-Czegoś wam nie potrzeba? Może coś do picia?- spytała mama spoglądając na nas. Zdziwiło mnie że zatrzymała tak długo wzrok na Olku- To ja nie przeszkadzam- odparła dziwnym głosem i wyszła.

Dopiero po chwili zrozumiałam co się stało. Olek miał na twarzy ślady po mojej szmince. Podeszłam do niego i zaczęłam mu zmywać czerwone ślady z twarzy. Znów mnie pocałował.

-Musisz już iść- powiedziałam przerywając pocałunek

-Dlaczego?- spytał i znów zaczął obcałowywać moją szyję.

-Jeszcze nie teraz. Nie mogę. Nie kocham cię. Kocham Wojtka!- na te słowa przestał.

-Będę czekać- powiedział wychodząc z mojego pokoju. Wiedziałam, że zrobiłam coś bardzo złego. Zdradziłam Wojtka, ale drugiej strony czekałam od dłuższego czasu na taką chwilę z Olkiem…

piątek, 8 lutego 2013

Rozdział 26

Witajcie ;) Jak wam mija tydzień? Opowiadajcie ;)
Szkoda ze tylko 2 komentarze pod ostatnim postem...
Ja choruje :/ To okropne uczucie :(
Dobra przechodzę do postu ;)
Czekam jak zawsze na opinię ;)
Następny rozdział w piątek ;)
___________________________________________________


Rozdział 26

Przez następne parę dni dostawałam podobne sms i połączenia telefoniczne. Strasznie się bałam. Postanowiłam porozmawiać o tym z Wojtkiem.

-Posłuchaj- odparłam siedząc na kanapie w jego pokoju. Rzadko przychodziłam do jego domu. Częściej przesiadywaliśmy u mnie.- Muszę powiedzieć ci coś bardzo ważnego.

-Słucham cię uważnie- odparł i usiadł koło mnie łapiąc mnie za ręce

-Tylko proszę nie wpadaj w panikę- zobaczyłam strach w jego oczach- od pewnego czasu dostaje przerażające sms-y oraz głuche telefon, ale i nie tylko. Jakiś głos odzywa się czasem po drugiej stronie. Strasznie przerażający. Boje się.- powiedziałam a łzy strachu same popłynęły. Myślałam, że Wojtek na mnie nakrzyczy z powodu tego że nic mu nie powiedziałam.

-Kochanie przykro mi że nic mi nie powiedziałaś. Ale teraz nie płacz. Poczekaj pójdę po chusteczki.

Po chwili gdy wyszedł Wojtek zadzwonił jego telefon. Ale nie ten telefon który używał zazwyczaj. Znalazłam go pod poduszką. Okazało się że to jego kolega wysłał sms-a. Wiedziałam, że to tak nie ładnie czytać kogoś sms-y wiedząc że Wojtek tego nie lubi, ale coś mi kazało to zrobić

„I co powiedziałeś Blance prawdę?”- napisał

Przestraszyłam się. Jaką prawdę?!

-Blana obiecałaś, że nie będziesz dotykać mojego telefonu.- odparł i wyrwał mi go z ręki. Jego wzrok przeniósł się na wyświetlacz, a po krótkiej chwili na mnie. Patrzył przestraszonym wzrokiem.

-Co miałeś mi powiedzieć?- spytałam z paniką w głosie. Wstałam z kanapy.

-Blana tylko się nie denerwuj. Od samego początku próbuje ci powiedzieć co jest granę.- odparł stanąć naprzeciw mnie i próbując mnie dotknąć. Odsunęłam jego ręce.

-To powiedz. Czekam- oparłam już ze złością w głosie. Wyczuł to.

-Dobrze. Wiem że mi tego nie wybaczysz. To ja jestem panem W.- powiedział. Czułam jak cały świat zaczyna mi wirować przed oczami. Usiadłam powoli na kanapie.

-Blanka coś ci jest?- spytał. Wiedział, że od upadku w wakacje jak się zaczęłam denerwować kręciło mi się w głowie.

-Nie dotykaj mnie- odparł wściekła próbując odsunąć jego ręce. Wstałam powoli. Choć nie widziałam połowy świata zachowywałam się jakby nigdy nic.- Myślałeś, że najpierw mnie sprawdzisz czy się nadaje, a potem dopiero spotkać się ze mną w świecie rzeczywistym

-Blana to nie tak…

-Dość nie chce cię słuchać!- powiedziałam i wybiegłam z jego domu. Poczułam się strasznie zagubiona. Potrzebowałam w tamtym momencie moich przyjaciółek.

sobota, 2 lutego 2013

Rozdział 25

Witajcie :) Cieszę się że nadal wpadacie na bloga :) Nie rozpisuje się dziś za bardzo tylko do konkretów. :) Rozdział jest dość długi i w tygodniu nie będę miała czasu bo mam każego dnia jakiś sprawdzian więc następny dopiero w piatek :) Pozdrawiam ;D
Rozdział 25

Droga do domu była dość długa, ale nie chciałam żeby się skończyła. Ewa, Jacek oraz rodzice dziewczyny pojechali jednym samochodem, a Maciek, Daga oraz ja z Wojtkiem drugim. Nasz samochód kierował mój tata który przyjechał o 7 rano aby nas zabrać. Całą podróż spędziłam z Wojtkiem. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Dwie godziny przed dojazdem do domu usnęłam w jego ramionach. Z poczuciem bezpieczeństwa i spełnienia.  Z podjechaniem do domu skończyła się najlepsza przygoda w moim życiu. Wakacje które odmieniły moje życie ale także Ewki. Z wejściem do domu to wszystko co się przydarzyło wydawało się nierealne, tylko marzeniem. Przypomniała mi się też ta feralna impreza w której Antek zdradził mnie z Agnieszką. Wojtek wtedy pobił się o mnie. Na samą myśl o tym uśmiechnęłam się do siebie. Już wtedy byłam dla niego ważna.

Za dwa dni powrót do szkoły i przyziemnych spraw. Strasznie nie chciałam wracać do niej. Za dużo złych wspomnień. Miałam tylko nadzieje że nie zobaczę tam Damiana.

Wiedziałam, że czas spotkać się z Olkiem i wszystko wyjaśnić. Wspomniał, że pod koniec wakacji będzie w Polsce więc uznałam, że czas do niego zadzwonić. Trzy razy wybierałam numer, bo strasznie bałam się tej rozmowy.

-Halo?- usłyszałam z drugiej strony telefonu damski głos

-Hej. Tu Blanka. Zastałam Olka?

-Jasne już go daje- odparła dziewczyna i krzyknęła- Kochanie Blanka do ciebie!

-No cześć Blanka! Co u ciebie słychać?- spytał

-Dobrze. Chciałeś się spotkać.

-Tak. Masz czas za piętnaście minut?

-Jasne. To tam gdzie zawsze za 15 minut- odparłam i szybko się rozłączyłam. Olek miał dziewczynę i nic mi nie powiedział. Byłam zła na niego choć w sumie ja jemu też nie powiedziałam o Wojtku. Miałam nadzieję, że wszystko sobie wyjaśnimy.

***

-Cześć Blanka! Ładnie wyglądasz- powiedział Olek i pocałował mnie w policzek na powitanie.

-Hej. Dziękuje.

-Opowiadaj co tam u ciebie?

-Dobrze, ale najpierw powiedź mi kto odebrał za ciebie telefon jak dzwoniłam na twój numer?

-To jest Bella. Poznałem ją w Londynie. Przepraszam, że ci wcześniej nie powiedziałem, ale bałem się że się załamiesz.- mówiąc to patrzył mi prosto w oczy.

-Ja się miałam załamać? Też ci o czymś nie powiedziałam. Jestem z Wojtkiem.

-Tym Wojtkiem?! Bratem Jacka?!- spytał i zaczął nerwowo chodzić wokół.

Kiwnęłam głową na potwierdzenie jego słów, a po chwili milczenia dodałam- Czy coś się stało?

-Nie jasne że nie. Cieszę się twoim szczęściem.-odparł siadając z powrotem na ławce. Złapał mnie za ręce. Zauważyłam w jego oczach smutek choć nie znałam jego powodu.- Powiedz mi lepiej jak spędziłaś wakacje i jak doszło do tego, że ty jesteś razem z Wojtkiem.

Opowiedziałam mu wszystko z malutkim szczegółami. Byłam taka zadowolona, że mogłam się jemu zwierzyć jak dawniej. Bez kłótni. Jak przyjaciele. Po moim długim monologu poprosiłam o to aby powiedział coś o Belli.

-Bella to wspaniała osoba. Poznałem ją przypadkiem. Pierwszego dnia popytu w Londynie wybrałem się na plaże. Siedząc na kocu zobaczyłem grupkę dziewczyn w której odznaczała się właśnie ona. Chciałem do niej zagadać, ale jej koleżanki strasznie ją odizolowały. Wróciłem do internatu i postanowiłem przejść się po budynku, aby go trochę poznać. Tak zafascynował mnie, że nawet nie zauważyłem przy otwieraniu drzwi, że kogoś nimi uderzyłem. Okazało się to właśnie ta dziewczyna z plaży. Pomogłem jej dość do pielęgniarki bo mówiła, że się źle czuła i tak dalej się jakoś potoczyło.

-Bardzo fajny początek znajomości.- odparłam szczęśliwa z jego szczęścia.

-A co z Antkiem?- spytał, a mnie zabolało serce. Nic nie wiedział?

-Antek nie żyje.- powiedziałam i zobaczyłam, że uśmiech schodzi mu z twarzy.- Popełnił samobójstwo. Przeze mnie.- zaczęłam płakać. Przytulił mnie mocno do siebie. Od tak dawna nie płakał z tego powodu. Głupio się przyznać, ale zapomniałam

-Nie płacz. Stało się i tego nie wrócisz.

-Wiem, ale to dla mnie ciężkie.

-Co tu się dzieje?!- usłyszałam głos bardzo mi znajomy. To był Wojtek. Podniosłam się szybko i wytarłam policzki od łez.

-Cześć Wojtek! Jak ja dawno cię nie widziałem- powiedział Olek i wstał aby się przywitać z moim chłopakiem. Na wyciągnięcie ręki na przywitanie Wojtek się odsunął.

-Powiedźcie mi co się tu działo!- zauważyłam że Wojtek się denerwuje. Olek podszedł do niego bliżej i szepnął mu coś na ucho. Wojtek spojrzał na mnie. Podszedł i pocałował w czoło.

-Nie przejmuj się już niczym. Co było nie wróci.-odparł

-Bella jest u mnie w domu. Pójdę po nią. Wrócimy za jakieś 15 minut. -powiedział Olek z lekką złością na twarzy poszedł. Trochę to zabolało i zaczęłam się denerwować. Nie wiedziałam, czy to dobry pomysł, żeby ona przyszła w moje magiczne miejsce które należało tylko dla mnie i dla Olka. Choć Wojtek już tu był.

Włożyłam nogi do letniej wody w jeziorze i położyłam się na mostku. Dokładnie to samo zrobił Wojtek kładąc się bardzo blisko mnie. Czułam jego oddech na swojej szyji.

-Wiesz, jestem bardzo szczęśliwy. Ty jesteś moim szczęściem-odparł całując mnie w szyję. Nie odpowiedziałam tylko odwróciłam głowę i pocałowałam go.

Poleżeliśmy tak jeszcze do czasu aż zjawił się Olek ze swoją dziewczyną. Jej imię mówiło o wyglądzie. Była przepiękna. Miała długie jasne włosy i była bardzo chuda. Jej oczy było koloru zielonego jak moje. Miałam wrażenie, że ona cała jest do mnie bardzo podobna.

-Cześć jestem Bella. Ty pewnie jesteś Blanka. Dużo o tobie słyszałam. – odparła. Chciałam coś powiedzieć, ale w dosłownie tym samym momencie odezwał się mój telefon.

-Przepraszam was na chwilę. Słucham?- spytałam bo nie zdążyłam zobaczyć na wyświetlaczu kto do mnie dzwoni.

-Zapłacisz za wszystko-odezwał się przerażający głos z drugiej strony i połączenie się urwało. Przestraszyłam się. Odwróciłam się z sztucznym uśmiechem na twarzy i udał że nic się nie stało.