_____________________________________________________
Rozdział 11
W drodze do
domu myślałam o tym co się stało tej nocy i co się stanie w domu jak przyjdę
Bałam się reakcji rodziców. Za ucieczkę z domu czekała mnie spora kara. Weszłam
do domu i zastałam straszny bałagan. Meble były poprzewracane. Wyglądało jakby
ktoś tu się bił. Poszłam na górę do pokoju rodziców i zobaczyłam że jeszcze nie
wrócili i nie wiedzą jak co się wydarzyło. To chyba lepiej. Udałam się do
swojego pokoju a tam zobaczyłam cztery śpiące postacie. Ewka i Daga spały na
łóżku, a Maciek i Jacek na podłoże. Nie chciałam ich budzić więc udałam się do
kuchni. A tam następna niespodzianka. Zobaczyłam tam Wojtka z podbitym okiem i opuchniętą
wargą.
-Wojtek?-
spytałam. Odwrócił się. Zobaczyłam na jego twarzy ból ale i chyba ulgę.
- Blanka na
szczęście wróciłaś. Gdzie ty się podziewałaś?!- spytał trochę ze złością
-Spokojnie
byłam u Olka nie chciałam tu wracać.- powiedziałam i szybko dodałam- A co tu
się stało i co ważniejsze co tobie się stało?!
-Gdy
wybiegłaś z imprezy poczułem że coś się stało. Powiedziałem dziewczyną, Jackowi
i Maćkowi aby za tobą poszli. A ja poszedłem na górę sprawdzić co Cię tak
szokowało. Zobaczyłem Antka który wychodził właśnie z twojego pokoju, a za nim
Agnieszkę. Domyśliłem się co się stało. Kazałem mu od razu wyjść z domu ale on
tylko się zszedł na dół. Nerwy mi pościły i go uderzyłem. Oddał mi, a potem
dostałem także od Patryka. Agnieszka wybiegła z domu, za nią oni. Próbowałem
ich znaleźć, ale nie dałem rady. Niedawno wróciłem, poszedłem na górę,
zobaczyłem tą czwóreczkę i uznałem że nie warto ich budzić. No to chyba koniec
historii.
Nie
wiedziałam co odpowiedzieć. To była dla mnie dziwna sytuacja. Brat mojego
przyjaciela pobił się o mnie. Nic nie mówiąc podeszłam do szafki w której była
apteczka. Wyciągnęła potrzebne rzeczy i podeszłam do Wojtka
-Trzeba to
odkazić- powiedziałam lejąc na ranę trochę wody utlenionej.
-Ałłłł…
-Nie moja
wina- powiedziałam i zaśmiałam się. Poczułam się lepiej.-Dziękuje.
-Za co?
-Za to co
zrobiłeś. Nie dotykaj.- powiedziałam i podmuchałam mu ranę na wardze. Nasze
usta były tak blisko. Czułam, że w tamtej chwil chce bo pocałować.
-Haha nie no
co ty?- usłyszałam z góry głos Ewki. Odsunęłam się szybko od Wojtka.
-Co tu się
dzieje?- spytał Jacek
-A nic
Blanka właśnie...
-Wojtek co
ci się stało?- przerwała w połowie Wojtkowi. Wyczułam, że zrobiła to
specjalnie.-Trzeba jechać do szpitala.
-Ewka nie
trzeba.- odparł i opowiedział jak do tego doszło
-Czas trochę
tu posprzątać zanim Blanki rodzice się zjawią- powiedział Jacek
Zabraliśmy
się za sprzątanie i nie było tego mało. Po godzinie dom wyglądał tak jak
dawniej. Rodzice wrócili po południu. Nie wspomniałam im co się wydarzyło. Za
to dla mnie były to najgorsze urodziny jak dotychczas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz