sobota, 15 grudnia 2012

Rozdział 11

Życzę miłego czytania :) Rozdział jeden z lepszych. Następny w poniedziałek.
_____________________________________________________

Rozdział 11
W drodze do domu myślałam o tym co się stało tej nocy i co się stanie w domu jak przyjdę Bałam się reakcji rodziców. Za ucieczkę z domu czekała mnie spora kara. Weszłam do domu i zastałam straszny bałagan. Meble były poprzewracane. Wyglądało jakby ktoś tu się bił. Poszłam na górę do pokoju rodziców i zobaczyłam że jeszcze nie wrócili i nie wiedzą jak co się wydarzyło. To chyba lepiej. Udałam się do swojego pokoju a tam zobaczyłam cztery śpiące postacie. Ewka i Daga spały na łóżku, a Maciek i Jacek na podłoże. Nie chciałam ich budzić więc udałam się do kuchni. A tam następna niespodzianka. Zobaczyłam  tam Wojtka z podbitym okiem i opuchniętą wargą.
-Wojtek?- spytałam. Odwrócił się. Zobaczyłam na jego twarzy ból ale i chyba ulgę.
- Blanka na szczęście wróciłaś. Gdzie ty się podziewałaś?!- spytał trochę ze złością
-Spokojnie byłam u Olka nie chciałam tu wracać.- powiedziałam i szybko dodałam- A co tu się stało i co ważniejsze co tobie się stało?!
-Gdy wybiegłaś z imprezy poczułem że coś się stało. Powiedziałem dziewczyną, Jackowi i Maćkowi aby za tobą poszli. A ja poszedłem na górę sprawdzić co Cię tak szokowało. Zobaczyłem Antka który wychodził właśnie z twojego pokoju, a za nim Agnieszkę. Domyśliłem się co się stało. Kazałem mu od razu wyjść z domu ale on tylko się zszedł na dół. Nerwy mi pościły i go uderzyłem. Oddał mi, a potem dostałem także od Patryka. Agnieszka wybiegła z domu, za nią oni. Próbowałem ich znaleźć, ale nie dałem rady. Niedawno wróciłem, poszedłem na górę, zobaczyłem tą czwóreczkę i uznałem że nie warto ich budzić. No to chyba koniec historii.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. To była dla mnie dziwna sytuacja. Brat mojego przyjaciela pobił się o mnie. Nic nie mówiąc podeszłam do szafki w której była apteczka. Wyciągnęła potrzebne rzeczy i podeszłam do Wojtka
-Trzeba to odkazić- powiedziałam lejąc na ranę trochę wody utlenionej.
-Ałłłł…
-Nie moja wina- powiedziałam i zaśmiałam się. Poczułam się lepiej.-Dziękuje.
-Za co?
-Za to co zrobiłeś. Nie dotykaj.- powiedziałam i podmuchałam mu ranę na wardze. Nasze usta były tak blisko. Czułam, że w tamtej chwil chce bo pocałować.
-Haha nie no co ty?- usłyszałam z góry głos Ewki. Odsunęłam się szybko od Wojtka.
-Co tu się dzieje?- spytał Jacek
-A nic Blanka właśnie...
-Wojtek co ci się stało?- przerwała w połowie Wojtkowi. Wyczułam, że zrobiła to specjalnie.-Trzeba jechać do szpitala.
-Ewka nie trzeba.- odparł i opowiedział jak do tego doszło
-Czas trochę tu posprzątać zanim Blanki rodzice się zjawią- powiedział Jacek
Zabraliśmy się za sprzątanie i nie było tego mało. Po godzinie dom wyglądał tak jak dawniej. Rodzice wrócili po południu. Nie wspomniałam im co się wydarzyło. Za to dla mnie były to najgorsze urodziny jak dotychczas. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz