wtorek, 29 stycznia 2013

Rozdział 24

Hejka :*
Trochę mi przykro że nie udało nam się zdobyć aż 25 komentarzy. Postanowiałam więc, że będe określać kiedy następny rozdział, choć mam nadzieje że będziecie tu zaglądać często i pisać komentarze ;)
Miło mi także że dołączyła do nas nowa osoba i podzieliła się tym z nami w komentarzu. Bardzo dziękuje za ten komentarz :)
Oczywiście każdemu z osoba również dziękuje i za te miłe słowa chciałabym was wszystkich wyściskać choć to trochę niewykonalne ;)
Nawet nie wiecie jakie to dla mnie ważne. Każde miłe słowa, jak i słowa krytki to coś na co czekam cały czas. Kilkanaście razy dziennie zerkam czy jest nowy komentarz.
Jesteście dla mnie (choć się w ogóle nie znamy) siłą i wsparciem które bardzo ostatnio potrzebuje.
Kiedyś wam mówiłam że książka jest fikcją. Niestety to nie do końca prawda. Na początku nie chciałam mówić prawy bo się zwyczajnie bałam i wstydziłam. Nie które wydarzenia są prawdziwe. Postacie jeszcze prawdziwsze. Podkreśliam nie które!
Teraz mam nadzieje że zrozumiecie dlaczego jesteście ważni i to wsparcie i wgl jak przeczytaliście dokładnie.
Mam także nadzieje że nie przestaniecie czytać tej książki znając już prawdę.
Dobra to na tyle bo się strasznie rozpisałam.
Następny rodział w sobotę :)
Pozdrawiam i dziękuje :*
___________________________________________

Rozdział 24

Nadszedł dzień powrotu do domu. Musieliśmy rano wcześnie wstać aby się spakować. Po spakowaniu, bo zostało nam dużo czasu udaliśmy się całą szóstką w tajemnicze miejsce które pokazał mi Wojtek.

-Dużo się zmieniło w te wakacje. Też tak uważacie?- spytał Maciej

-No tak Blanka jest z Wojtkiem, u ciebie Ewa też się dużo zmieniło. Możemy wrócić z poczuciem szczęścia nie ważne co się stało i do nowego życia które czeka na nas.- powiedziała Dagmara

-Jedno zostanie niezmienne. Nasza szóstka- Ewka wypowiedziała na głos słowa które każdemu przyszły do głowy.

-Tylko co się zmieniło pomiędzy wami?- spytałam zerkając na Dagmarę i Maćka

-Bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Bardziej niż to możliwe- odparł Maciej i mocno przytulił swoją drugą połówkę. Po minie Dagi nie widział żeby podzielała jego słowa.

-To wspaniale. Czeka nas teraz ostatnia klasa gimnazjum. Egzaminy i strach o nową szkołę.- odparłam

-Ja wybieram się do 2 klasy technikum- powiedział Wojtek- Ewa co postanowiliście z twoją edukacją?

- Na początek chcemy wam powiedzieć, że Ewa chce urodzić to dziecko i wychować je. Oczywiście przy mojej pomocy- Jacka wiadomość nas bardzo ucieszyła

-A co do mojej edukacji. Nie chce żeby ktoś się dowiedział że jestem w ciąży. Do póki nie będzie widać czyli jakieś jeszcze 2-3 miesiące pochodzę do szkoły a potem chciałabym się uczyć w domu.- odparła. Widziałam, że ciężko jej się o tym mówi. Spadło to na nią jak grom jasnego nieba.

-To bardzo dobry pomysł. Pomożemy ci- powiedziałam w imieniu wszystkich bo wiedziałam że myślą tak samo.

-Dziękuje- powiedziała i przytuliła mnie.

-Czas się zbierać- powiedział Jacek. Złapał Ewę za rękę i poszli w stronę domku. Położyłam się na brzuchu Wojtka.

-Idziecie?- spytała Dagmara trzymając Maćka za rękę.

-Zaraz przyjdziemy- odparł Wojtek i zaczął bawić się moimi włosami. Gdy wszyscy poszli z tajemniczego miejsca odważyłam się na szczerą rozmowę.

-Wojtek?

-Ymmym?

-Myślisz, że uda nam się przetrwać rozłąkę w czasie roku szkolnego?

-Jasne, że nam się uda. Jesteśmy silni.

-Wiem, ale jak poznasz jakąś ładniejszą dziewczy…

-Nie ma ładniejszej od ciebie dziewczyny.- powiedział zanim skończyłam mówić i pocałował mnie w czoło. Nic już nie powiedziałam. Oparłam swoja głowę na jego umięśnionej klatce piersiowej. Szum morza zagłuszałam wszystkie złe myśli. Chciałam trwać tak wiecznie. Z Wojtkiem.

niedziela, 20 stycznia 2013

Rozdział 23

Witajcie :* Wielu z was zdziwił pewnie poprzedni rozdział. Teraz tak naprawdę dodaje kontynuacje. Jak przeczytacie to powiedźcie w komentarzu czy spodziewaliście się tego czy nie. :) Dziękuje jak zawsze za te wspaniałe słowa. Jeśli uważacie że książka jest warta daleszego publiowania powiedźcie o niej swoim znajomym. Im nas więcej tym lepiej :)
25 komentarzy i następny rozdział. :)
Fanpage- https://www.facebook.com/pages/Mi%C5%82o%C5%9B%C4%87-w-3D/319354738164483
__________________________________________________________

Rozdział 23

Wszyscy z mojej paczki wiedzieli już o tym co się stało. Mama Ewki także. Bardzo chciała do nas przyjechać, ale nie chcieli jej dać wolnego w pracy. Jacek był przy niej cały czas. Dagmara i ja także robiliśmy wszystko, aby nie myślała o najgorszą. Oczywiście całą sprawę zgłosiliśmy na policję. Alan jest teraz poszukiwany w całej Polsce. Miejmy nadzieje, że spotka go kara na jaką zasłużył. Całą szóstką wybraliśmy się do lekarza parę dni przed powrotem do domu. Chłopacy poczekali na zewnątrz, a w trójkę weszłyśmy do lekarza.

-Witam was dziewczęta. Co was do mnie w trójkę sprowadza?- spytała pani doktor i wskazała ręką abyśmy usiadły.

Opowiedziałam wszystko lekarce, bo Ewa nie była w stanie. Lekarka nas spokojnie wysłuchała.

-Kochana bardzo ci współczuje. Nie mogę potwierdzić twoich obaw póki cię nie zbadam. Proszę rozbierz się i usiądź na fotelu.-ręką wskazała fotel do badań.

Ewa udała się za kotarę na łóżko lekarskie. Nie było nic słychać o czym rozmawiały więc siedziałyśmy w ciszy czekając na wyniki. W pewnym momencie ktoś poruszył się kotarą. Pomyślałyśmy, że to Ewka wychodzi, ale okazało się że to pani doktor.

-Dziewczęta możecie na moment przyjść.- powiedziała. Nie odpowiedziałyśmy tylko ruszyłyśmy w stronę zasłony. Zobaczyłyśmy płaczącą Ewkę.

-Co się stało?- spytała Dagmara

-Niestety obawy Ewy się potwierdziły.-odparła lekarka i zwróciła się do Ewy-Za 8 miesięcy urodzisz miejmy nadzieje, że zdrowe dziecko. Trwa już 4 tydzień ciąży. Wiem, że przez myśl przechodzi ci teraz aborcja, ale naprawdę zastanów się nad tą decyzją.

W monitorze sprzętu do badania zobaczyliśmy niewyraźnie zarysy malutkiego dzieciątka. Podeszłyśmy do Ewy i mocno ją przytuliłyśmy. Jej płacz powoli nam się udzielał.

 -Obiecuje, że nie zostawię cię samej z tym wszystkim. Masz moje słowo. Nikt z naszej paczki cię nie zostawi.- powiedziałam wychodząc z gabinetu lekarskiego. -Ale nie usuwaj tego dziecka. Ono ma prawo żyć.

-Wiem Blana i nie zrobię tego. Mam dwie opcje: albo oddam do adopcji albo spróbuje sama wychować.

-Jeśli zdecydujesz się na to drugie pomogę ci- powiedział Jacek przytulając ją mocno.- Nigdy bym cię nie zostawił nigdy, nigdy, nig…

-Wiem kochanie- powiedziała Ewa i pocałowała go.

-Wracamy do domu. Ewa twoja mama tam na ciebie czeka.- powiedział Maciej.

***

Ewa po wyczerpującej rozmowie z mamą położyła się spać. Jej mama namawiała ją na aborcję. Dobrze wiedziałam, że ona nawet o tym nie myśli.

-Jak byś się zachował gdyby spotkało nas to samo co Ewę i Jacka. Znaczy dziecko?- spytałam Wojtka gdy siedzieliśmy na tarasie domku. To ostatnie dni pobytu nad morzem i chcieliśmy spędzić je najlepiej jak można. Słońce już zachodziło i robiło się powoli szaro.

-Na pewno bym cię nie zostawił- odparł i przytulił mnie mocno do siebie.- Chciałbym je wychować razem z tobą. Nie ważne czy było by ono moje czy nie.

Czułam, że mówi to szczerze. Jego słowa były dla mnie jak słodki cukierek. Lubiłam kiedy tak mówił. Przytuliłam się do niego mocno, zapominając o wszystkim swoich troskach. Najbardziej przejmowałam się spotkaniem z Olkiem.

czwartek, 17 stycznia 2013

Rozdział 22

Witajcie :) No to czas wstawić rozdział o co chodzi z tą Ewą. Najtrudniej pisało mi się własnie ten rozdział a jeśli jesteście tak bardzo przywiązani do tej postaci tak jak ja to też trudno będzie wam to czytać.
Temat który poruszyłam w tym rozdziale jest troche tematem tabu. Chciałam pokazać, że my jako dziewczyny musimy chronić siebie nawzajem i uważać.
Zastanawiam się jak przyjmiecie to co napisałam. Mam nadzieje że potraktujecie to troche poważnie i zrozumiecie, że czas o takich sprawach mówić głośno bez względu na to jak bolą. Nie ukrywać tego, ponieważ to zostaje w każdej dziewczynie, a poźniej kobiecie na zawsze.
Dla Ewy poproszę 20 komentarzy :)
_______________________________________________________

Rozdział 22

Związek z Wojtkiem układa mi się bardzo dobrze. Można powiedzieć, że za dobrze. I to mnie martwiło. Nie miałam czasu się tym dłużej zamartwiać, ponieważ Ewa miała większe problemy. Od pewnego czasu nie mogliśmy się z nią porozumieć. Chodziła smutna, płakała całymi nocami i znikała gdzieś na całe dnie. Podejrzewaliśmy, że to depresja. Nie wychodziła z pokoju. Te problemy zaczęły się w drugim tygodniu lipca. Poradziliśmy jej aby udała się do lekarza, ale nie chciała o tym słyszeć. Mieliśmy zostać nad morzem jeszcze jakieś półtora tygodnie bo za 2 tygodnie zacznie się szkoła. Postanowiłam z nią wtedy porozmawiać. Próbowałam już wcześniej, ale zawsze uciekała. Wtedy powiedziałam sobie, że nie dam jej spokoju póki mi nie powie co się dzieje.

Weszłam do naszego wspólnego pokoju. Zobaczyłam leżącą na łóżku Ewę. Szlochała. Zrobiło mi się jej strasznie żal.

-Ewka musimy porozmawiać.

-Odejdź- krzyknęła przez łzy

-Nie odejdę póki mi nie powiesz co się stało.-odparłam

-Naprawdę chcesz wiedzieć?!

-Tak bo się bardzo o ciebie martwię, ale nie tylko ja. Wszyscy, a w szczególnie Jacek.

Nic nie odpowiedziała tylko zaczęła płakać. Przytuliłam ją mocno.

-Wypłacz się powiesz mi za moment-odparłam

Popłakała jeszcze przez chwilkę i otarła łzy.

-To dla mnie bardzo ciężkie.-powiedziała próbując powstrzymać łzy- Jakieś 3 tygodnie temu gdy całą 5 wybraliście się na plaże zostałam tutaj aby spotkać się Alanem- przyjacielem z dzieciństwa. Pamiętasz?

-Tak pamiętam. Czekaliśmy na ciebie, bo mówiłaś, że do nas dołączysz, a nie przyszłaś.

-Tak właśnie. Alan przyjechał około 9 rano. Na początku było fajnie, ale potem zrobić coś czego nie powinien. Zaczął mnie obmacywać i- powiedziała i znowu zaczęła płakać.

-Nie mów… Skrzywdził cię?- spytałam się. Byłam strasznie wściekła. Ewa kiwnęła głową.

-Jeszcze coś. Boje się że jestem w ciąży.-powiedziała i znowu zaczęła płakać Zamurowało mnie. Myślałam, że zaraz jak tylko znajdę Alana zabije go. Skrzywdził moją przyjaciółkę.

-Nie martw się niczym. Pójdziesz do lekarza, zrobisz badania i wszystko się wyjaśni. Teraz sobie pośpij. Zostanę tu z tobą póki nie uśniesz. Dobrze?

-Dobrze- powiedziała przez łzy i się położyła. Złapał ją za rękę. Nie zostawię jej w tej sytuacji. Gdy usnęła po cichu wyszłam z pokoju. Postanowiłam jak najszybciej powiedzieć o tym Jackowi. Ona go potrzebuje, a on nawet nie wie co się dzieje. Znalazłam go siedzącego samotnie w salonie. Wyczuwałam, że czekał na mnie. Gdy weszłam od razu podniósł wzrok.

-I co powiedziała ci co się dzieje?- spytał. Bałam się mu o tym powiedzieć, ale wiedziałam, że Ewa tego nie zrobi.

-Wysłuchaj mnie spokojnie. Ktoś ją bardzo skrzywdził.

-Kto? Jak ją skrzywdził?- spytał, a ja widziałam w jego oczach strach.

-Nie powiem ci kto, bo wiem że zrobił byś mu coś złego.

-Do cholery co się stało?!

-Jacek spokojnie. Ewkę pewien chłopak zgwałcił. -Jacek stracił panowanie nad sobą.

-Co?! Co?! Który to?!- zaczął krzyczeć, chodził nerwowo po pokoju.

-Spokojnie. Też cała buzuje w środku. Naprawdę nie powiem kto to. Należy mu się, ale on i tak wyjechał. Nie ma go tutaj. Jest jeszcze coś.

-Co?!-spytał i usiadł na kanapie obok mnie.

-Ewa podejrzewa, że jest w ciąży, ale to jeszcze nie pewne. Pojdzie do lekarza i wszystko się wyjaśni tak?- spytałam, bo mnie to już przerosło i zaczęłam płakać.

-Ej Blana też jestem w szoku i zabił bym tego dupka, ale spokojnie.

-Musisz z nią teraz być. Idź do niej. Tylko po cichu, bo śpi.

-Dobrze.- powiedział i poszedł.

wtorek, 15 stycznia 2013

Rozdział 21

Hejka!! :***
Bardzo chce podziękować  za te miłe słowa! Czuje się spełniona w tym co robie. Na pewno za jakiś czas będziecie mogli zobaczyć tą książkę na półce w sklepie :)
Rozdział jest bardzo krótki więc po pierwsze przepraszam ale nie mogłam go połączyć z następnym (a jak zawsze musiałam uciąć przemyślenia Ewy i Dagmary ) po drugie zdradzę trochę co będzie się działo w następnych:
-Olek strasznie namiesza w życiu Blanki i Wojtka
-Dla Ewy przyszłe dni( rozdziały) będą bardzo ciężkie
-Blana będzie dostawała niemiłe wiadomości i przerażające rozmowy telefoniczne

Jak zawsze czekam na opinie. 15 komentarzy następny. Jeśli chcecie się dowiedzieć coś więcej co z Ewą będzie napiszę o tym na fanpage :)
___________________________________________________________________


Rozdział 21

Przypuszczałam że obudziłam się nad ranem, ponieważ widziałam słońce które podnosiło się ze snu. Zobaczyłam, że jestem przykryta kocem, ale co mnie dziwiło nie było koło mnie Wojtka. Wstałam i obejrzałam oczami cały pokój. Nie było go w nim. Podeszłam do okna i moje poszukiwania się zakończyły. Wojtek leżał na trawie ciesząc się wschodzącym słońcem. Promienie padały na jego gołą klatkę piersiową. Postawiłam gołą stopę na mokrej od rosy trawie. Poczułam się wolna i ogarnięta miłością. Położyłam się na trawie po cichu, tak aby Wojtek mnie nie zauważył. Zamknęłam oczy. Szczęście napełniło moją duszę z całej siły.

Otworzyłam oczy. Zobaczyłam siedzącego obok mnie Wojtka.

-Co tu robisz?- spytałam podnosząc się z mokrej od rosy trawy.

-Podziwiam twoją urodę- odparł

-Kocham Cię.

-Dlaczego mnie kochasz?- spytał

-Jak to dlaczego? Nie ma wytłumaczenia słowa kocham. Kocha się po prostu dla drugiej osoby.

-Ja ciebie kocham. Za to, że jesteś.

Czułam, że dla niego to nie są tylko puste słowa. Tak samo jak dla mnie.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Rozdział 20

Hejka :**
~odpowiedź do komentarzy- ktoś z zaproponował mi żeby dała więcej akcji w ich miłość- oznajmiam że będzie się dużo działo w życiu Blany jak i Ewy!
~dziękuje także jak i innym za mnie słowa <3 uśmiecham się wtedy jak głupia do monitora :P
~link do fanpage na facebooku- wchodźcie i like !! Zadaje tam dużo pytań :) -https://www.facebook.com/pages/Mi%C5%82o%C5%9B%C4%87-w-3D/319354738164483
~10 komentarzy i następny rozdział :) za 2 dni dodam kawałek rozdziału na stronkę na facebooku :)
__________________________________________________


Rozdział 20
Następnego dnia rano obudziłam się obok Wojtka. Spał smacznie. Pocałowałam go w policzek. Poszłam się odświeżyć i spakować. Robiłam to bardzo cicho aby nie obudzić mojego skarba bo tak słodko spał. Sama się sobie dziwiłam że mówię tak o Wojtku ale to przecież prawda. Jest moim skarbem oddałam mu swoje serce. Mam nadzieje że nic nam tego nie popsuje.
Po spakowaniu się usiadłam na parapecie i zaczęłam przeglądać wszystkie wiadomości jakie przyszły bo przez te 2 dni. Trochę się ich nazbierało. Połowa była od mamy z tą samą treścią- Ja się zgadzam- pewnie za dużo razy wcisnęła wyślij. Druga część była od sieci telefonu z jakimiś promocjami. Ostatni był od Olka. Zdziwiło mnie to bo musiał bardzo dużo zapłacić za tego sms-a.- Hej Blanka :* Pod koniec wakacji przylatuje do Polski na parę dni więc chciałbym się z tobą spotkać bo bardzo się stęskniłem. O.- chciałam odpisać, ale przypomniałam sobie że nie mam pieniędzy na koncie.
-Kto to jest Olek?- usłyszałam  za sobą głos i prawie spadłam z parapetu, ale w ostatniej chwili złapał mnie Wojtek.-Miło że tak od rana wpadasz mi w ramiona ale odpowiedz na pytanie.
-Wojtek czyżbyś był zazdrosny?- spytałam z chciwym uśmieszkiem
-Tak o ciebie zawsze.- odpowiedział z największą powagą
-To tylko przyjaciel. A przecież Olka dobrze znasz. Chcesz dowodu?- odparłam i pocałowałam go.
-Coś mnie nie przekonałaś- powiedział i teraz to on mnie pocałował
-Przepraszam-usłyszeliśmy głos pielęgniarki- Tata czeka na ciebie na zewnątrz.
-Dobrze już idziemy- odparłam. Wojtek wziął moją torbę i złapał mnie za rękę.
Gdy zobaczyłam tatę podbiegłam do niego i mocno go uściskałam. Byłam pewna na 100% że zobaczył jak trzymaliśmy się za ręce.
-Widzę że dużo się pozmieniało w te wakacje- odparł mój tata i spojrzał na nas.
-Dzień dobry panu. Mam na imię Wojtek.
-Witaj chłopcze. Chyba lekarze za bardzo nie byli tu potrzebni co córeczko?
-Dobrze się nią zająłem proszę pana-odparł Wojtek i objął mnie w pasie.
- Idziemy do samochodu. Mama przygotowała twoje ulubione ciasto, ale nie mów jej że ci powiedziałem- odparł tata. W duszy dziękowałam mu za to że nie robi wywodów Wojtkowi że z nim jestem choć pewnie bardzo ta perspektywa go kusi.
W samochodzie siedzieliśmy z tyłu. Bardzo dobrze rozmawiało nam się w trójkę. Nie myślałam, że tata tak szybko zaakceptuje Wojtka, ale widocznie byłam w błędzie.
W domku letniskowym czekała na mnie niespodzianka. Ale nie chodzi tu o to ciasto co tata się wygadał. Ono oczywiście było ale także moi przyjaciele i rodzice urządzili dla mnie przyjęcie. Wyczuwałam że nikt z moich przyjaciół nie wiedział, że jestem z Wojtkiem więc trzymaliśmy się na dystans tak jakby nic się nie działo. Byłam wdzięczna rodzicom że nic nie powiedzieli. Dziewczyny rzuciły się na mnie. Ledwo utrzymałam równowagę. Piszczałyśmy na cały dom. Chłopacy też nie szczędzili mi czułości. Zostałam przez każdego uściskana.
Przyjęcie było znakomite. Po nim rodzice postanowili wrócić do domu, a my zabraliśmy się za sprzątanie. Poszłam na chwilkę na górę i wracając podsłuchałam rozmowę moich przyjaciół
-Wojtek możesz nam z łaski swojej wytłumaczyć gdzie byłeś? My tu siedzimy zamartwiamy się i szykujemy się do tego przyjęcia a ty sobie gdzieś balowałeś?!- wykrzyczała Ewka w czasie sprzątania. Oczywiście oni myśleli, że ja tego nie słyszę, ale ja stałam za ścianą.
-Yyy… No wiesz- wachał się co powiedzieć. Pewnie nie wiedział czy chce im już oznajmić prawdę.
-Wojtek chyba czas powiedzieć prawdę- odparłam wychodząc za ściany, a Wojtek kiwnął głową.
-Jaką znowu prawdę!? Co się dzieje?!- tym razem to Dagmara się odezwała.
-Daga spokojnie. Nigdy jej w takim stanie nie widziałem więc moglibyście wyjaśnić o co chodzi bo czuje że to nie ostatnie słowo Dagmary- odparł Maciek
-No dobrze- powiedziałam i przytuliłam się do Wojtka.- Jesteśmy razem.
Wszystkich jakby zamurowało. Miałam wrażenie że wyłączyli się na parę sekund. Ale po momencie dziewczyny na mnie naskoczyły, piszczały, całowały. Widziałam jak chłopacy gratulowali Wojtkowi. To była bardzo miła chwila.
-Teraz to szybko nam nie uciekniecie. Opowiadajcie jak się zaczęło. Kiedy? Jak?- odparła Ewka
-No i gdzie?- spytał Jacek ze śmiechem
-Jacek nie żartuj to poważna sprawa i taka słodka- powiedziała Daga
Opowiedzieliśmy im wszystko ale nie ze szczegółami oczywiście. Byli zachwyceni a my strasznie szczęśliwi.
-Tylko dlaczego my się wcześniej nie dowiedziałyśmy?- spytałam Ewka- Możemy czuć się urażone?
-Kochanie och już nie przesadzaj. Bardzo fajnie że powiedzieli nam to teraz, a nie przez telefon. Tak w ogóle to wiedziałem, że to się tak skończy- odparł Jacek
-To co robaczki pewnie chcecie się sobą nacieszyć. Macie ten swój miodowy miesiąc.- odparła Daga.- Maciek to co idziemy na górę?
-Tak, tak idziemy.
-My też już pójdziemy na górę macie cały salon dla siebie- odparła Ewka. Złapała Jacka i pobiegli na górę śmiejąc się na całe gardło.
-To może coś obejrzymy?- spytał Wojtek jak już nikogo nie było na dole
-Dobrze, wszystko tylko nie żaden horror- odparłam choć wiedziałam że Wojtek je bardzo uwielbia.
-No dobrze. To może to?
-Ok.
Wojtek włączył sprzęt, a ja poszłam po popcorn i coś do picia. W czasie filmu tak naprawdę go nie oglądaliśmy. Rozmawialiśmy, rzucaliśmy się popcornem i trochę całowaliśmy. Nawet nie zauważyłam kiedy usnęłam.

piątek, 11 stycznia 2013

Stronka

Postanowiłam jednak stworzyć tą stronkę. oto link- https://www.facebook.com/pages/Mi%C5%82o%C5%9B%C4%87-w-3D/319354738164483?fref=ts
mam nadzieje że będzie w niej uczestniczyć. Więc like :P

środa, 9 stycznia 2013

Rozdział 19

Na początek chce bardzo podziękować za ponad 2000 wejść!!! :)
Czuje że rozwijam się pisarsko :P
Następnie oczywiście kiedy następny rozdział?... To oczywiście zależy od waszych komentarzy ;)
no to miłego czytania dzióby :***
______________________________________________________

Rozdział 19
Obudziłam się o prawie w południe. Zanim podniosłam się z łóżka myślałam o ostatnich dniach i ataku Damiana. Bałam się go znowu spotkać. Czekamy mnie dzisiaj badania i dziewczyny powiedziały że wpadną więc postanowiłam wstać. Spojrzałam w stronę okna i zobaczyłam, że na parapecie siedzi Wojtek i czy jakąś książkę. Poruszyłam się lekko na łóżku które strasznie zaskrzypiało i przerwało Wojtkowi coś tak pięknego jak czytanie.
-Nie wiedziałam, że lubisz książki- odparłam próbując dowidzieć jaka to książka
-Dużo jeszcze o mnie nie wiesz. Chyba musimy to zmienić. Co ty na to?
-Bardzo chętnie, ale to może wieczorkiem bo zaraz mam badania, a potem przychodzą dziewczyny.
-Dobrze dobrze, ale bardzo chcę cię bliżej poznać-odparł. Uśmiechnęłam się. Wstałam i ubrałam szlafrok.
-Blana mogłaś powiedzieć, że wstajesz to bym ci pomógł- powiedział Wojtek wstając z parapetu
-Nie trzeba już sobie radzę. Zaraz i tak przyjdzie lekarz.- powiedziałam. Pomyślałam że cudownie mieć jego przy sobie. Ze szczęścia zaczęłam płakać- Przepraszam
-Nie masz za co przepraszać. To nie twoja wina. Za dużo zmartwień spadło na ciebie w tak krótkim czasie- powiedział i mocno mnie do siebie przytulił.- Ale pamiętaj, że masz wokół ludzi którzy nigdy cię nie skrzywdzą w tym mnie.-odparł i pocałował mnie w czoło.
-Blanko możemy iść?- spytał lekarz. Nawet nie zauważyłam kiedy wszedł.
-Pójdę się trochę przejść, ale niedługo wrócę.
****
-Wszystko jest dobrze. Jak nic nie zmieni wypiszemy cię ze szpitala już jutro.- odparł lekarz- Doroto odprowadź Blankę do sali.
-Dobrze panie doktorze- powiedziała pielęgniarka. Była dość młoda jak na wykonywanie takiej funkcji uznałam więc że to pewnie jej pierwszy miesiąc pracy.
Idąc do pokoju zagadnęła do mnie jakaś dziewczyna- Fajnego masz chłopaka-powiedziała i udała się do jakiegoś pomieszczenia
-Ale… ja nie mam chłopaka- krzyknęłam za nią. Zdziwiło mnie jej zachowanie. Po dojściu do sali wszystko się wyjaśniło. Pokój był cały w świecach i płatkach róż. Podeszłam do łóżka i zapatrzyłam się w to co się działo na moich oczach.
-Dziewczyny powiedziały, że nie przyjdą już dzisiaj więc pomyślałem, że ten dzień spędzimy tylko we dwoje.- powiedział, a ja się szybko odwróciłam bo stał za mną.
-To ja może już pójdę- powiedziała pani Dorota i wychodząc zamknęła drzwi.
-To wszystko dla mnie?- spytałam bardzo zdziwiona tym co się dzieje.
-Tak. Ale to nie wszystko.
-Nie wszystko?- spytałam zdziwiona
Podszedł do mnie i za pleców wyciągnął przepiękną czerwoną róże. Zatkało mnie. Wzięłam róże i pocałowałam go. Nie tak zwyczajnie, nie tak po prostu. Chciałam tak wyrazić swoje podziękowanie za pomoc i tą chwilę.
-No to mieliśmy się bardziej poznać- odparł Wojtek i uśmiechnął się.
-Dobrze. A co chciałbyś o mnie wiedzieć?
-Wszystko i jeszcze więcej- powiedział siadając obok mnie na łóżku.
-No okej. To…- rozmawialiśmy tak prawie do końca dnia. Nikt nam nie przeszkadzam wiec nie czuliśmy presji. Opowiedział o sobie bardzo dużo. O swoich byłych chłopakach i rodzicach i poprzedniej szkole. On też nie stronił od powiedzenia trochę o sobie. Najważniejsze i zarazem najdziwniejsze jest to że jestem jego drugą dziewczyną. To bardzo miała liczba jak na tak przystojnego chłopaka. Około godziny 22 strasznie zachciało mi się spać. Położyliśmy się. Usnęłam w jego objęciach z poczuciem szczęścia jakie mnie spotkało w ciągu ostatnich dni. Gdyby nie zachowanie Damiana pewnie nie byłabym z Wojtkiem. Mówiąc szczerze zawdzięczam mu miłość.

sobota, 5 stycznia 2013

Rozdział 18

Ciężko mi słuchać krytyki jak pewnie każdemu, ale z drugiej strony bardzo za nią dziękuje. Dodaje już dzisiaj bo chce dowiedzieć się czy właśnie o to wam chodziło w zmianie. Proszę o komentarze bo tooo jest dla mnie ogromnie ważne. Oczywiście najbardziej oczekuje komentarza od Słoneczka. :) to miłego czytania i mam nadzieje że dałam rade spełnić wasze oczekiwania. Rozdział jest dłuższy. Dopiero po waszych komentarzach zdecyduje co dalej z dodawaniem :)
_________________________________________________

Rozdział 18
Poczułam, że leżę na czymś mokrym i miękkim. Z daleka słyszałam, że ktoś mnie woła.
-Blana, Blana!- usłyszałam głos Wojtka bo coraz więcej do mnie dochodziło. Otworzyłam oczy i gwałtownie usiadłam. Poczułam straszny ból głowy, ale nie dałam tego po sobie poznać.
-Nie tak szybko bo nie wiadomo czy coś ci się nie stało.- powiedział Wojtek.- Zaraz pojedziemy do szpitala tylko najpierw pewnie jak cię znam nie ruszysz się z tego miejsca jak ci nie powiem co się stało.-Podszedł i usiadł obok mnie na mokrej ziemi. Bez oporu oparłam głowę o jego nogi, bo ból bym nie do zniesienia.
-Jasne chce wszystko wiedzieć. Co się stało z Damianem i jak mnie tu znalazłeś?
-Jak Damian poprosił cię o chwilę rozmowy zaniepokoiłem się. Poszedłem za wami. Nie słyszałem waszej rozmowy, ale gdy zaczęłaś uciekać pobiegłem po Jacka i zaczęliśmy was szukać. Stało się to dość szybko. Jacek go zagadał, a ja go kopnąłem w plecy. Niestety nie zdążyłem cię złapać- powiedział i zaczął bawić się moimi włosami.- Jacek złapał szybko Damiana i już są w drodze na komisariat, a ja chciałem z tobą zostać i ci pomoc.
-Dziękuje- powiedziałam i spojrzałam na jego twarz. Miał podbite jedno oko.- Co ci się stało?!- drgnęła lekko, ale nie chciałam gwałtownie się podnosić aby nie poczuć gorszego bólu niż w tamtej chwili.
-A to nic dostałem od Damiana zanim złapał go Jacek. Nie ważne co ze mną, teraz najważniejsza jesteś ty i musimy jechać do szpitala i to teraz!- prawie krzyknął
-Dobrze to idziemy- wstałam i zakręciło mi się w głowie. Upadła bym znowu gdyby nie Wojtek
-Mówiłem że coś jest nie tak. Choć- odparł i wziął mnie na ręce- Tak będzie lepiej.
Niósł mnie przez całą drogę do miejsca gdzie mieliśmy rozłożone koce na plaży. Gdy usłyszałam dziewczyny nie chciałam otwierać oczu. Udawałam, że śpię ale wszystko doskonale słyszałam.
-Co się stało? Nic jej nie jest?- spytała Ewa
-Ciii. Chyba usnęła. Zawiozę ją do szpitala i dam znać jak zrobią jej badania. Jacek wam wszystko opowie.
-Dobrze tylko się odezwij.- powiedziała Daga. Czułam się bezpieczna w jego ramionach. Z strasznego bólu usnęłam zanim dotarliśmy do samochodu.
*****
Otworzyłam oczy. Po krótkiej chwili zdałam sobie sprawę że leżę w szpitalnym łóżku.  Zobaczyłam, że po drugiej stronię łóżka spał Wojtek. Chciałam sprawdzić na telefonie komórkowym ile czasu spałam, więc postanowiłam po cichu podnieść ją z szafki nocnej. Niestety wyślizgnęła mi się z ręki i spadła na płytki.
- Blana? Co ty robisz!? Masz leżeć.- powiedział Wojtek i zaczął przecierać oczy- Już się nie schylaj podniosę.
-Dzięki. Dlaczego ja tu leżę? Zrobili mi już badania?- spytałam
-Zrobili ci coś tam i powiedzieli, że wstrząsu mózgu na pewno nie masz. Uważają, że tak reagujesz na stres i to co przeszłaś. Poleżysz tu przez 2 dni.
-Co? Jak to 2 dni?! Nie chce tu być!- powiedziałam i zaczęłam płakać- Przepraszam. Jestem straszną beksą.
-Nie jesteś. To ponoć normalne. Będziesz tak jeszcze przez parę tygodni. To się nazywa szok. Ale nie przejmuj się. Będę tu z tobą cały czas.- powiedział i przysunął się bliżej. Przysunęłam go do siebie jeszcze bliżej i pocałowałam.
-Przepraszam. Nie wiem dlaczego to zrobiłam. To chyba naprawdę szok.- odparłam strasznie zaskoczona swoim zachowanie. Czułam, że strasznie się wygłupiłam
-Chyba częściej musisz zaznawać tego szoku- powiedział i teraz on mnie pocałował. Poczułam się mniej zażenowała i bardziej szczęśliwa.
-Ale panie doktorze nic jej nie jest? Na pewno?- powiedziała mama wchodząc do pokoju
Wojtek szybko się odsunął, ale była przekonana, że  mama zauważyła co się stało parę sekund wcześniej.
-Córeczko kochanie jak się czujesz?- spytała podbiegając do łóżka
-Dobrze mamo dobrze.- odparłam
-To ja może pójdę do chatki się przebrać i coś zjeść i zaraz wracam. Przynieść ci coś? -spytał Wojtek
-Nie dziękuje nic mi nie trzeba. No może jedynie książkę. Leży na moim stoliku nocnym. Jak by co dziewczyny ci pomogą.- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego. Odwzajemnił uśmiech i wyszedł.
-No córeczko widzę, że coś tu się pomiędzy wami dzieje. Widziałam jak cię pocałował- odparła mama
-Mamo proszę nie wiem co się dzieje teraz w moim życiu. Przez następny tydzień będę płakać o byle co. Nie chce teraz podejmować żadnych ważnych decyzji. Choć zawsze uważałam że pocałunek to początek związku ale chyba teraz nie mogę tego powiedzieć.
-A myślałam że dziewczyny w twoim wieku mają prościej niż ja. Posłuchaj to prawda że nie możesz tej decyzji pochopnie podejmować ale też nie zwlekaj długo bo nie będziesz miała nad czym później sie zastanawiać.- odparła i pogłaskała mnie po ręce. Przypomniały mi się lata dzieciństwa. Zawsze jak była chora mama siedziała ze mną zanim nie usnęłam i głaskała mnie po ręce.
-Dobrze. Dziękuje mamo. Chciałabym się trochę przespać- odparłam
-Jasne kochanie. Już idę. Pomieszkam w chatce do twojego wyjścia z szpitala, a potem się zobaczy czy zostaniesz czy pojedziesz ze mną.- powiedziała, a ja kiwnęłam głową. Nie chciałam wyjeżdżać ale nie miałam siły na sprzeczki. Od razu po jej wyjściu położyłam się. Ciężko było mi usnąć, ponieważ cały czas moje myśli były przy Wojtku.

środa, 2 stycznia 2013

Rozdział 17

Przepraszam Was bardzo ze tak późno dodaje ale miałam małe kłopoty. Jbc już wszystko okej. Miłego czytania i czekam na komentarze.
Pytanie!!- czy mam dodawać książkę na fanepage??
Następny rozdział już wkrótce po waszych komentarzach :)
_________________________________________________________

Rozdział 17
Nie mogłam się pozbierać po tym co usłyszałam od dziewczyn. To dla mnie zbyt trudne. Nie chciałam z nikim rozmawiać. Uciekałam kiedy tylko mogłam w to magiczne miejsce.
Pewnego dnia siedząc na trawie zobaczyłam w drzewie wyryty napis: Poboli i przestanie W. Nigdy go tutaj nie widziałam. I znowu ten sam inicjał co w sms-a. Przestraszyłam się lekko, bo skąd osoba pisząca sms-y do mnie wie że tu jestem, a co ważniejsze wie że cierpię?
Przez następne dni chodziłam jakby w transie. Cały czas obwiniałam siebie. Nie chciałam z nikim rozmawiać. Któregoś dnia udało się dziewczyną wyciągnąć mnie na plażę.
-Widzisz jak jest ładnie? Słońce świeci, ptaki śpiewają. Z każdym dniem będzie mniej boleć i w końcu przestanie. Obiecuje ci to- powiedziała Ewa
-Wiem to. Już coraz mniej boli. Ale nigdy o tym nie zapomnę. Mówię sobie, że stało się i nic to nie zmieni.
-No widzisz. Masz wspaniałych ludzi wokół. Masz nas dwie. Chłopaków. Właśnie widziałaś jaki Damian jest przystojny?- powiedziała Dagmara. Nigdy bym się po niej tego nie spodziewała.
-No w sumie nie jest zły- powiedziałam i zaczęłyśmy się śmiać.
-Chłopacy zaraz do nas dojdą. Jacek napisał.- powiedziała Ewa.
Wybrałyśmy miejsce na plaży tak aby chłopacy mogli nas znaleźć. Po pięciu minutach przyszli chłopacy moich przyjaciółek razem z Wojtkiem i Damianem. Przez pół godziny poleżałyśmy sobie, a męska część naszej paczki poszła na plażę.
-To co dziewczyny? Co robimy?- spytał się Wojtek jeszcze cały mokry po kąpieli w morzu.
-Morze zabawa w berka? Powrócimy do starszych czasów- powiedziała Ewka
-Dobrze ale ja pierwszy gonie- powiedział Wojtek. Wszyscy się zerwali z miejsc i zaczęli uciekać. Biegłam ile sił w nogach bo zauważyłam, że Wojtek mnie goni.
-Haha nigdy mnie nie złapiesz!- krzyknęłam
-Założysz się?- powiedział i złapał mnie w pasie. Przewróciłam się na piasek, a on na mnie.
-Co ty wyprawiasz?- spytałam przez śmiech.- Złaź ze mnie!
-Nie chce- powiedział i przybliżył swoje usta do moich.
-Ej gołąbeczki- powiedział Damian
-Yyy… Co… Nic się tu nie dzieje- powiedział Wojtek
-Mogę porozmawiać z Blanką na osobności?- odparł Damian
-Jasne- powiedział Wojtek.
-Może przejdziemy się w stronę lasu?- spytał, a ja kiwnęłam głową- Posłuchaj nigdy tak naprawdę ze sobą nie rozmawialiśmy, ale ja przyjechałem tu najpierw dla Wojtka, ale jak dowiedziałem co się stało postanowiłem tu zostać dla ciebie.
-Ale co się stało?- spytałam bo zupełnie nie wiedziałam o co chodzi.
-I ty się pytasz co się stało?!-wykrzyczał, a ja wtedy zaczęłam się go bać.- To przez ciebie mój brat nie żyje i ty dołączysz do niego.
Przestraszyłam się. Zaczęłam biec i krzyczeć na całe gardło w nadzieji że ktoś mnie usłyszy. Złapał mnie i przyłożył mi nóż do gardła i już myślałam, że to koniec gdy usłyszałam głos Jacka.
-Puść ją!- krzyknął
-Głupi jesteś! Ona musi zapłacić za to co zrobiła- powiedział i zaczął się śmiać.- Antek na to..- nie skończył bo coś mu przerwało, a ja poczułam tylko popchnięcie.