__________________________________________________
Rozdział 10
Myślałam że
nic nie może zburzyć mojego szczęścia i związku z Antkiem. A jednak. Zbliżały
się moje urodziny i postanowiłam urządzić małe przyjęcie urodzinowe na około 10 osób. Zaczęłam się zastanawiać
kogo zaprosić. Na pewno Antka, Dagę z Maćkiem, Ewkę i Jacka. Zastanawiałam się
nad 2 osobami a dokładniej nad Patrykiem, Wojtkiem. Mama powiedziała że mogę
jeszcze kogoś zaprosić więc postanowiłam że oni też przyjdą. Pozwoliłam im
także aby przyszli z osobą towarzyszącą. I to był błąd. Patryk przyszedł z
Agnieszką. Za to Wojtek przyszedł sam. Byłam wściekła i bardzo chciałam ją
wyprosić z mieszkania ale nie chciałam psuć przyjęcia.
Po torcie i
małej kolacji włączyłam muzykę. Zaczęłam od czegoś wolniejszego. Maciek od razu
porwał Dagmarę do tańca i Jacek zrobił to samo z Ewką. Pięknie się patrzyło na
nich. Antek nie miał humoru. Pewnie dlatego że była tam Agnieszka która także
już wirowała na parkiecie z Patrykiem. Po kilku następnych piosenkach tak
zajęta rozmową z Wojtkiem, że nie zauważyłam kiedy Antek zniknął.
Widzieliście
gdzieś Antka?- podeszłam się spytać dziewczyn.
Chyba
poszedł do twojego pokoju- powiedział Maciek.
Zdziwiło
mnie to dlaczego on tam poszedł. Postanowiłam sprawdzić co się dzieje i udałam
się na górę. Weszłam do pokoju a tam zobaczyłam Antka całującego się z
Agnieszką. Wezbrała we mnie złość, nienawiść i smutek. Zamknęłam szybko drzwi od
pokoju. Postanowiłam uciec z tego mieszkania. Ubrałam kurtkę i wybiegłam z
domu. Czułam wzrok ludzi którzy patrzyli jak wychodzę ale to mnie wtedy nie
obchodziło. Chciałam uciec z tego miejsca jak najdalej. Tylko nie miałam gdzie.
I wtedy pomyślałam o Olku.
Zdzwoniłam
domofonem. Usłyszałam zaspany głos Olka. Pewnie dlatego że była już pierwsza w
nocy.
- Hej. Tu...
Bla… znaczy Blanka. Wiem że jest późno, ale nie ma gdzie się podziać i muszę z
kimś pogadać- powiedziałam przez łzy
-Yyy… Jasne
wejdź.- powiedział
- Co się
stało?- spytał otwierając mi drzwi do pokoju
Usiadłam na
kanapie i zaczęłam opowiadać. W czasie tej rozmowy chyba z dwadzieścia razy
zadzwonił do mnie Antek ale za każdy razem go rozłączałam. Napisałam tylko do
dziewczyn że wszystko okej żeby się nie martwiły, ale to pewnie ich nie
uspokoiło.
Po
usłyszeniu mojej opowieści Olek przez chwilę nic nie powiedział. Dał mi się do
końca wypłakać. W końcu się odezwał
-Napijesz
się czegoś?- spytał choć nie tego chyba oczekiwałam.
-Jasne. Może
być herbata.- powiedziałam a Olek poszedł do kuchni. W oczekiwaniu na powrót
Olka położyłam się na kanapie i od razu usnęłam.
***
Obudziłam się w łóżku Olka bez butów i kurtki
przykryta kocem. Był już dzień.
- Dzień
dobry- usłyszałam głos z drugiego kąta pokoju. Podniosłam się szybko i
zobaczyłam Olka który siedział na kanapie.
-Hej. Długo
spałam?- spytałam zdziwiona tym że usnęłam
-Trochę, ale
to dobrze.
-Gdzie są
twoim rodzice?
-Wyjechali
na tydzień do ciotki.
-Aha-
powiedziałam i pomyślałam że miałam szczęście że ich nie ma.
-Jak się
czujesz?- spytał i chyba znał moją odpowiedź więc szybko dodał- Dzwoniła Ewka
powiedziałem jej że nic ci nie jest i że śpisz. Chyba nie do końca ją tym
uspokoiłem, ale to nie moja wina.
-Tak Ewka
nigdy nie wierzy facetom- powiedziałam i się zaśmiałam
-To co
chcesz na śniadanie?- spytał a ja zdziwiłam się.
-Nic nic
muszę lecieć. I tak zajęłam ci łóżko przez całą noc.- odparłam i wstałam z
łóżka.- Dziękuje za gościnę i w ogóle.
- Blanka czy
między nami wszystko okej?- spytał gdy zakładałam płaszcz.
-Tak chyba
tak- powiedziałam i pocałowałam go w policzek- Dziękuje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz