Jakieś niecały miesiąc temu (2 dni po dodaniu ostatniego posta) popsuł mi się komputer z książką. Wszelkimi sposobami próbowałam naprawić i jest! Odzyskałam książkę i ukochany komputer.
Bardzo zabolały mnie słowa jednego z anonimów ponieważ nie znam całej sytuacji a się wypowiadam. Uważam że trzeba czasmai przystopować z emocjami i dać się komuś wytłumaczyć. To tyle. Czytajcie :*
WASZA AUTORKA ;)
_____________________________________________________________
Rozdział 33
-Blanka?-
usłyszałam głos Dagmary. Podniosłam głowę. Zobaczyłam ją z jakiś chłopakiem.
Domyśliłam się że to Oskar.
- Hej. Miło,
że wpadliście.- powiedziałam ze sztucznym uśmiechem na twarzy
-Powinnaś
pójść się przespać do domu- powiedział chłopak- Tak w ogóle jestem Oskar- podał
mi rękę.
-Blanka. Nie
zostaje tutaj- odparłam stanowczo.
-Widzę, że
wybrałaś- odparła Daga z uśmiechem i podziwem na twarzy.
- Ty też-
odparłam i uśmiechnęłam się. Dotarło do mnie że dawno tego nie robiłam.
Spojrzałam na Oskara. Był szalenie przystojny. Piękne włosy, zielone oczy i te
dołeczki w policzkach. Spojrzałam na nią wymownie. Zrozumiała.
-Jak on się
czuje?- spytała Daga
-Na razie
jest w śpiączce, ale w każdej chwili może się obudzić. Po obudzeniu się może
nie chodzić albo mieć amnezje, ale też może być wszystko okej. Mam nadzieje na
to drugie.
-Wszystko
będzie dobrze- odparł Oskar.
-Kochanie
przyniesiesz Blance coś do picia?
-Jasne zaraz
będę.
-No widzę,
że to tak na poważnie.- odparłam
-Mogę?-
odwróciłyśmy się obie. Ewa stała w drzwiach.
-Jasne
wchodź- odparłam
-Słyszałam
całą rozmowę. Posłuchajcie Maciek poszedł. Chyba odłączył się od naszej grupki.
-Chyba to
była kwestia czasu.- powiedziała Daga- Za bardzo go zraniłam.
-Mam dla was
nowinę. Wiecie, że tu przyjmuje mój ginekolog- przytaknęłyśmy. No więc
patrzcie.- odparła i pokazała nam zdjęcia z USG
-O jej jakie
malutkie- powiedziałam wzruszona.
-Ale to nie
wszystko. To dziewczynka- odparła Ewa pełna szczęścia.
-Gratuluje.-
rzuciła się jej na szyje Daga.
-Jacek wie?
-Nie jeszcze
nie. Lecę mu powiedzieć.- odparła i wybiegła. Po chwili ciszy usłyszałyśmy
śmiech i okrzyki radości. Uśmiechnęłyśmy się do siebie.
-Już jestem-
odparł Oskar podając mi szklankę wody.
-Dziękuje
-Nie ma
sprawy. Daguś ja muszę już lecieć, bo się do pracy spóźnię. Wpadnę do ciebie
później- odparł i pocałował ją w czoło.- Pa Blanka.
-Pa. Mam
nadzieje że się jeszcze zobaczymy.
-Na pewno-
odparł i wyszedł
-Trzymaj go
w garści. Radzę ci tylko- odparłam z uśmiechem
-Nie mam
zamiaru go oddać.
Po wyjściu
Dagi z pokoju zamknęłam drzwi, położyłam się obok Wojtka i usnęłam.
nooo taki rozwój akcji to ja rozumiem :D chociaż szkoooda mi Olka, jakoś kurcze też się nadawał ;p czekam na kolejny, cóż, nie jestem dzisiaj zbyt wylewna. pozdrawiam SŁONECZKO :D
OdpowiedzUsuńno super kiedy nastepny?*;,pozdrawiam KASIA:*
OdpowiedzUsuń