piątek, 1 marca 2013

Rozdział 29

Hejka ;) Jak tam tydzień? Ja mam rekolekcje w przyszłym tygodniu wiec może dodam wcześniej rozdział ale nie obiecuje. Na razie wstępnie mówię piątek. Jak uda mi się napisać z 5 rozdziałów do środy to dodam w środe ;) Dziękuuje za komentarze :**
Pozdrawiam ;)  Jeśli macie pytania do książki albo ochotę mnie o coś zapytać to zapraszam- http://ask.fm/miloscw3d będe czekać i odpowiadać na każde pytanie ;)
________________________________________________

Rozdział 29
-Blana?- spytał teraz ze smutkiem.
-Wojtek to nie tak.- odparłam.
-A ty co? Zapraszasz mnie tutaj, żeby to zobaczył?!- teraz zwrócił się do Olka
-Zaprosiłeś go?!- odparłam strasznie zdziwiona.
-Tak, żeby zobaczył na własne oczy kto jest górą i kogo kochasz.- odparł z chciwym uśmieszkiem. Stałam zdumiona
-Teraz to przegiąłeś- powiedział Wojtek i rzucił się na Olka z pięściami.
-Przestańcie, słyszycie?!- krzyczałam ze złością próbując ich rozdzielić.
W pewnym momencie zobaczyłam tylko pięść Olka zmierzającą w moją stronę.
…Zobaczyłam swoją nieżyjącą babcię. Siedziała na kanapie w jej starym już nie istniejącym domu.
-Podejdź tu wnusiu.- odparłam. Jej głos słyszałam jakby z oddali. Podniosłam się z ziemi i usiadłam obok niej na kanapie.
-Jestem strasznie zniesmaczona tym co zobaczyłam. Kochanie musisz się zdecydować. Kogo tak naprawdę kochasz? Który z nich jest dla ciebie ważniejszy.
-Babciu, ale ja nie wiem. To jest dla mnie za trudne.
- Mam pomysł. Wróć do domu. Spróbuj zatęsknić, a za parę dni wszystko się wyjaśni. Uwierz mi. Trzymaj się kochanie. Pamiętaj, że bardzo Cię kocham- powiedziała, a ja usłyszałam już nie głos babci, ale za to Wojtka który wołał mnie.
-Blana, Blana!- krzyczał nade mną. Otworzyłam powoli oczy. Zobaczyłam, że leże na kanapie Olka.
-Ałłł…- syknęłam podnosząc się. Poczułam straszny ból głowy. Obmacałam miejsce najsilniejszego bólu. Okazało się że mam wielkiego siniaka.- Co się stało?
-Jak chciałaś nas rozdzielić dostałaś od Olka- powiedział nadal ze smutkiem w głosie- Kładź się zaraz przyjdzie lekarz. Olek pobiegł po swojego sąsiada.
-Wojtek posłuchaj- zaczęłam
-Nie to ty posłuchaj- odparł teraz ze złością.- Nie rozumiem dlaczego to zrobiłaś. Nie potrafię zrozumieć. Chyba potrzebujemy czasu na przemyślenie czy to nas związek ma jeszcze sens.
-Ale Wojtek zrozum.
-To ty zrozum- znowu mi przerwał- A teraz kładź się.
-Nie!- krzyknęłam- Muszę już iść- powiedziałam i gwałtownie wstałam. Strasznie zakręciło mi się w głowie. Upadłam bym gdyby nie złapał mnie Wojtek. Spojrzałam w jego oczy. Zobaczyłam w nich smutek, złość, ale także troskę.
-Blana dlaczego ty nigdy nie słuchasz. Kazałem ci leżeć i już!- teraz on krzyknął. Wziął mnie na ręce i położył na łóżko.- Idę zobaczyć czy Olek już wraca. Masz tu leżeć.- powiedział i wyszedł. Dziwiła mnie jego troska po tym co mu przed chwilą zrobiłam.
Po dłuższej chwili zjawił się lekarz. Zbadał mnie porządnie. Powiedział, że nic mi nie jest, a zawroty głowy mogła być jeszcze skutkiem wypadku wakacyjnego.
-Odprowadzę Cię do domu- powiedział Wojtek
-Ale Blanka…- zobaczyłam zdziwienie na twarzy Olka
- Chce wrócić do domu. Zadzwonię po mamę.- powiedziałam i poszłam zadzwonić. Po 5 minutach mama przyjechała pod dom Olka. Bez słowa wyszłam z mieszkania i wsiadłam do samochodu. Chciałam jak najszybciej być w domu i zapomnieć o dzisiejszym dniu

2 komentarze:

  1. Podoba mi sie, to zdecydowanie jeden z lepszych twoich rozdziałów. Nie mam nic do dodania ani do ujęcia. Czekam na kolejny rozdział./ KAROLINA

    OdpowiedzUsuń
  2. ooooo kurcze, tego to ja się już w ogóle nie spodziewałam !!!! ale akcja, no chociaż i tak wizja babci mnie najbardziej zaskoczyła, świetny miałaś pomysł :) nie mogę się doczekać następnego rozdziału (dzisiaj sama nie mam czasu by się rozpisywać) pozdrawiam serdecznie SŁONECZKO

    OdpowiedzUsuń